Niegasnąca Lampa

Wschodnie chrześcijaństwo nie jest skłonne do wyrażania tajemnic naszej wiary w ścisłych formułach teologicznych. Teologia jest bardziej zaproszeniem do uczestnictwa w misterium niż akademickim wykładem. Mniej więcej to miał na myśli Sergiusz Bułgakow, gdy pisał o Kościele: „Przyjdź i oglądaj, bo nikt nie pojmie Kościoła inaczej, jak przez doświadczenie, łaskę i uczestnictwo w jego życiu”[1].

Wschodnie chrześcijaństwo nie jest skłonne do wyrażania tajemnic naszej wiary w ścisłych formułach teologicznych. Teologia jest bardziej zaproszeniem do uczestnictwa w misterium niż akademickim wykładem. Mniej więcej to miał na myśli Sergiusz Bułgakow, gdy pisał o Kościele: „Przyjdź i oglądaj, bo nikt nie pojmie Kościoła inaczej, jak przez doświadczenie, łaskę i uczestnictwo w jego życiu”

W podobnym duchu wypowiadał się również Paweł Florenski: „opowiadano mi, że obecnie na Zachodzie uczy się pływać na sali gimnastycznej, ćwicząc na podłodze; w ten sam sposób można zostać protestantem lub katolikiem, ćwicząc jedynie na książkach podczas studiów. Aby stać się  prawosławnym trzeba natomiast zanurzyć się za jednym zamachem w żywiole prawosławia, trzeba żyć w Prawosławiu. Nie ma innej metody”[2]. Nie tylko dla Florenskiego i Bułgakowa, żywe doświadczenie jawi się jedyną prawomocną metodą poznania dogmatów. Możemy powiedzieć, że jest to metoda charakterystyczna jest dla całego chrześcijańskiego Wschodu. Spójrzmy więc choć przez moment na to, jak Wschód opowiada nam o Zmartwychwstaniu.

Prawosławne obchody Wielkanocy rozpoczyna Liturgia Cudu Zstąpienia Ognia. W Wielki Piątek w Bazylice Zmartwychwstania gasną wszystkie świece i lampy oliwne. Nabożeństwu przewodniczy Patriarcha, który zdjąwszy szaty i insygnia patriarsze, ubrany jedynie w albę, wchodzi do Grobu, trzymając w dłoni 33 świece. Chór w tym czasie śpiewa starochrześcijański hymn Fos Hilaron (Radosna światłości). W krótkiej modlitwie prosi on o zstąpienie ognia. Jeden ze świadków tak opisuje to wydarzenie:

„I – raptem! Nie, to trzeba widzieć! Zajaśniało, zabłysło. Cały Grób rozjaśnił się błękitnym ogniem. Łzy radości, okrzyki zachwytu ze wszystkich stron. Wychodzi patriarcha z zapalonymi pęczkami świec. Błogosławi lud. Tysiące rąk wyciągają świece w jego kierunku. W mgnieniu oka cała cerkiew napełnia się ogniem. Jedni płaczą, inni się śmieją. Dotykam płomienia – ogień nie parzy”[3].

Liturgia Wielkanocy przeniknięta jest światłem i chyba ono jest najbardziej charakterystyczną cechą wschodniego przeżywania tajemnicy Zmartwychwstania. To, co wydarzyło się w Grobie, pozostaje tajemnicą, to co jest dane naszemu doświadczeniu, przychodzi w widzialnej postaci światła. „Pascha to droga z ciemności do światła, wyjście z otchłani na Ziemię, wejście z Ziemi do nieba, przejście ze śmierci do życia. Pascha to również bezmierna radość dla duszy i umysłu, zbawienie ciała, oświecenie oczu”[4]. W przyjęciu tej tajemnicy pomaga nie tylko obrzęd liturgiczny, lecz również ikonografia i pieśni.

W tradycji bizantyjskiej ikonografii obecne są dwa przedstawienia Paschy i Zmartwychwstania: zstąpienie do Otchłani i scena przedstawiająca kobiety niosące wonności do grobu (mirofore). To ostatnie przedstawienie, choć starsze, szybko zostało przypisane do I niedzieli po Wielkanocy. W Bizancjum przyjęło się jednak wyobrażenie Zstąpienia do Otchłani jako najtrafniej oddające tajemnicę Zmartwychwstania. Kościół zdecydował się na ten wybór, aby ukazać mistyczny charakter zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią i grzechem. Chrystus – Nowy Adam – zstąpił do Otchłani, aby uwolnić dusze sprawiedliwych, a wraz z nimi cały rodzaj ludzki. Opis zstąpienia do Otchłani znajdujemy już w apokryficzna Ewangelia Nikodema, który posłużył następnie do wielu przedstawień ikonograficznych. Obok nich znajdujemy również pieśni mówiące o zwycięstwie Chrystusa nad grzechem i śmiercią. Jeden z bizantyjskich teologów, żyjący w połowie VI wieku, Roman Pieśniarz, w swoich kontakia opisał swego rodzaju wywiad przeprowadzony przez Adama z Otchłanią, która musiała przyznać się do porażki. Tak opiewał misterium Chrystusa:

Chrystus zwyciężył miłością i zstąpił na świat aby odnaleźć
swoje zagubione stworzenie,
On wieczny i niezmienny, Syn Boży i Bóg nasz,
w sposób mądry i boski  – jako Bóg –
rzucił się na poszukiwanie:
przyjął ciało w łonie matki,
przez niego oczyszczonej i uświęconej,
i przyszedł do nas niosąc swoje własne ciało jako lampę,
pełną oliwy i ognia swej boskości,
oświetlając wszechświat.
Aby wykonać lampę potrzebne są zawsze ogień i glina:
w ten również sposób poprzez  boskość  i wcielenie zajaśniało
światło lampy – Chrystus,
który jest naszym Życiem i Zmartwychwstaniem[5].

Chrystus nie zatrzymał się jednak na Wcieleniu, ponieważ, jak pisze Epifaniusz z Salaminy, ze względu na Adama zstąpił na ziemię, „a nie zalazłszy go, zszedł aż do Otchłani aby go znaleźć”[6]. I tam poniósł światło lampy – zjednoczonej ze sobą boskiej i ludzkiej natury – „źródło, które nie parzy, i które jest światłem przeciw ciemnościom”[7].

Roman Pieśniarz nie tylko sławił zstąpienie Chrystusa do Otchłani, lecz także śpiewał: „Pałam pragnieniem trzymania Cię w dłoni jak lampę; / kto bowiem nosi latarnię pośród ludzi, jest oświetlany, nie parząc się. / Oświeć mnie zatem, Ty, który jesteś niegasnącą Lampą[8]”. Zmartwychwstanie oświeca również każdego chrześcijanina. Tajemnica Zstąpienia do Otchłani, Paschy, Zmartwychwstania nie jest jedynie wydarzeniem z przeszłości. Jak zauważa jeden z badaczy „w swojej najbardziej popularnej strukturze ikona „Teofanii” jest wewnętrznie pokrewna ikonie „Zstąpienia do otchłani”.(…) na ikonie Jezus jest całkowicie zanurzony w wodzie jak w grobie. Utworzona przez nią ciemna grota jest figurą otchłani”[9]. Tajemnica światła przenikającego Otchłań staje się udziałem każdego z wierzących w „sakramencie oświecenie”, jakim jest chrzest. Tutaj dochodzimy do bardzo bliskiej chrześcijańskiemu Wschodowi tajemnicy nadprzyrodzonego światła, które staje naszym się udziałem poprzez modlitwę. Hezychaści wierzyli, że w jego oglądaniu spełnia się powołanie każdego chrześcijanina. Grzegorz Palamas pisał:

„To na tym polega zjednoczenie: by wszystko to było jednym w taki sposób, że ten, który widzi, nie może już odróżnić ani środka, ani celu, ani istoty, ale ma wyłącznie świadomość bycia światłem i widzenia światła różnego od wszelkiego stworzenia”. (Triady II, 3, 36)[10]

Światło, które Chrystusa zaniósł do Otchłani, oświeciło nie tylko ją, ale również Kościół i każdego z wierzących. W tych trzech obrazach możemy odnaleźć też trzy główne źródła wschodniej teologii: liturgia, ikonografia, modlitwa. Ta sama tajemnica światła wyrażana jest w ikonie Zstąpienia do Otchłani, ta sama tajemnica w oświetleniu całej Bazyliki światłem pochodzącym z Grobu Chrystusa i ta sama tajemnica jest udziałem chrześcijan podczas modlitwy. Człowiek zostaje nią ogarnięty ze wszystkimi swoimi władzami, aż w końcu on sam, będzie mógł być światłem dla świata (Mt 5,14). Włodzimierz Łosski przytacza świadectwo o św. Serafimie z Sarowa, który był świadkiem obecności na ziemi owego światła Zmartwychwstania:

„Spojrzałem na twarz ojca Serafima i przeraziłem się jeszcze bardziej. Proszę sobie wyobrazić twarz człowieka rozmawiającego z wami w błyszczącej jasności południowych promieni słońca. Widać ruchy jego ust, zmieniający się wyraz oczu, słychać głos, wyraźnie odczuwa się, że ktoś trzyma was rękoma za ramiona, ale nie tylko tych rąk nie widzicie, ale nie widzicie też ani samych siebie, ani jego figury, a tylko oślepiająca światłość, rozciągająca się daleko, na kilka sążni dookoła i rozświetlającą swym jasnym blaskiem śnieg pokrywający polanę”[11].

 


[1] S. Bułgakow, Prawosławie, Białystok 1992, s. 14.

[2] P. Florenskij, La colonna e il fondamento della verità, Milano 1998, s. 40.

[3] Cyt. za: Bp Abel (Popławski), Święta Pascha – Zmartwychwstanie Chrystusa, [w:] Prawosławie. Światło wiary i zdrój doświadczenia, Lublin 1999, s. 104.

[4] Bp Abel (Popławski), Święta Pascha, s. 101.

[5] R. Il  Melode, Kontakia/2, Roma 2007,s. 98.

[6] Cyt. za: G. Passarelli, Icone delle dodici grendi feste bizantine, Milano 1998, s. 16.

[7] Cyt. za: Benedykt XVI, Roman Pieśniarz. Audiencja generalna, 21 V 2008.

[8] R. Il Melode, Kontakia/1, Roma 2007, s. 164.

[9] G. Passarelli, Icone delle dodici grendi feste bizantine, Milano 1998, s. 115.

[10] Cyt. za: M. Paluch, Traktat o zabawieniu, Warszawa 2006, s. 406.

[11] W. Łosski,  Teologia mistyczna Kościoła Wschodniego, Warszawa 1989, s. 205.

 

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.