Niestrudzone czuwanie

XXXII Niedziela zwykła, lit. słowa: Mdr 6,12–16; 1 Tes 4,13–18; Mt 25,1–13

Boże mój, Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza. Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody (Ps 63,2).

Tak się modlimy dzisiaj w Ps 63. Ale wyobraźmy sobie, że Bóg poważnie traktuje naszą modlitwę i mówi: „Chodź!” Mówi to do mnie, do Ciebie, do każdego z nas: „Chodź!”.

Czy jesteśmy teraz gotowi prawdziwie pójść!? Jednak to wezwanie kiedyś do nas dotrze. Oto staniemy przed Nim całkowicie odkryci, w całej prawdzie naszego życia. Z czym pójdę do Boga, z czym przed Nim stanę? Warto spojrzeć na to, czym się dzisiaj zajmujemy i jak to robimy. Czemu poświęcamy czas, wysiłek, a nawet zdrowie? Co z tego pozostanie w chwili naszej śmierci? Czy możemy bez obawy stanąć przed Panem dzisiaj? Warto zadać sobie te pytania. Niedawno przeżywaliśmy Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, stanęliśmy nad grobami naszych bliskich i innych. Refleksja nad własną śmiercią nasuwa się wówczas sama. Święty Paweł w drugim dzisiejszym czytaniu daje nam bardzo jasną wizję odnoszącą się do naszej śmierci.

Czego nam potrzeba dzisiaj, aby się do niej przygotować? W Ewangelii czytamy przypowieść o dziesięciu pannach. Pięć z nich było mądrych, a pięć głupich. Na czym polega mądrość, a na czym głupota? Mądre wzięły ze sobą oliwę w naczyniach, gdyż pomyślały, co je może spotkać, gdy będą oczekiwać na przyjście Pana. Głupie nie zabrały oliwy, bo nie pomyślały. Ten brak myślenia, brak właściwego zatroskania o przyszłość, o to, jak i z czym staniemy przed Panem, jest głupotą. Na koniec owe głupie panny usłyszały: Zaprawdę­ powiadam wam, nie znam was. I Pan Jezus dodaje: Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny (Mt 25,12). Czuwanie oznacza gotowość, swoiste wychylenie się w kierunku tego, czego wyczekujemy. Skupiamy się wówczas na tym, na co czekamy. Przypomina się w tym momencie przypowieść o dobrym słudze, który czeka na powrót pana z uczty weselnej. Ten, który czuwa, przygotowuje się i ma wszystko gotowe w każdej chwili. Takiej postawy uczy nas Pan Jezus. Mówi wyraźnie: Starajcie się­ naprzód o królestwo 〈Boga〉 i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33).

Czuwać oznacza żyć tutaj na ziemi nadzieją królestwa Bożego. W psalmie modlimy się:

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, by ujrzeć Twą potęgę i chwałę. Twoja łaska jest cenniejsza od życia, więc sławić Cię będą moje wargi (Ps 63,3n).

Przede wszystkim musimy poznać Ewangelię. Czy ją znamy? Pewnie w jakiś sposób znamy, słuchamy jej fragmentów co tydzień podczas Mszy świętej w niedzielę, a może i sami czasem do niej sięgamy. Ale czy ją znamy prawdziwie, czy wnikamy w jej treść i czy korzystamy z jej mądrości? W pierwszym czytaniu mamy wspaniały tekst o mądrości:

Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. O niej rozmyślać to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie: sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na drogach i popiera wszystkie ich zamysły (Mdr 6,12–16).

W Ewangelii jest zawarta ogromna mądrość, ale aby ją poznać, trzeba ją pokochać. Nie wystarczy jedynie z ciekawości, a tym bardziej z obowiązku, przeczytać. Trzeba ją pokochać! Czuwanie zawiera w sobie tęsknotę za oczekiwanym. Ewangelię trzeba medytować, skupić się nad jej słowem i pozwolić, aby jej treść wniknęła do naszego serca. I tak jak powiedział mędrzec, nie trzeba się wiele natrudzić, aby znaleźć zawartą w niej mądrość, bo ona leży u naszych drzwi. Wystarczy je otworzyć i po nią sięgnąć! Sprawa jest o tyle ważna, że Ewangelia jest orędziem o życiu, które zwycięża śmierć!

Przedziwne jest to, że tak rzadko sięgamy po źródło mądrości, kiedy mamy je pod ręką. Najczęściej leży u nas na półce. Wystarczy sięgnąć po Biblię i się w nią wczytać. Może nas przeraża jej wielkość. Nie da się tego zrobić na raz. Tak, ale przecież jeżeli codziennie przeczytamy fragment, to w ciągu kilku lat przeczytamy ją całą. A robiąc to systematycznie, po latach tak się z nią zaprzyjaźnimy, że jej treść zacznie rzeczywiście nas kształtować.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także