Nowe oblicze „Perfugium”

Pojawiły się relacje i recenzje z koncertów zespołu muzyki liturgicznej "Perfugium". Zachęcamy do lektury, a niebawem do obejrzenia minigalerii zdjęć z koncertu w bazylice Świętej Trójcy w Krakowie. Informujemy przy tej okazji, że strony Perfugium i Redivivum ożyły i sukcesywnie się rozwijają. Zapraszamy do współpracy podobne zespoły z innych części kraju.

 

Recenzja koncertu – sobota, 22 stycznia

Cisza… Wśród ciszy rozlega się "Gaudete! Cieszcie się!" – w ten sposób rozpoczął się bożonarodzeniowy koncert "Perfugium". Po raz pierwszy miałam okazję słyszeć Zespół w kościele świętego Krzyża, którego wnętrze znakomicie pasuje do wykonywanej przez nich muzyki. Tym razem były to kolędy – lecz o dziwo, żadnej z nich nie miałam okazji słyszeć przedtem! Były to śpiewy przede wszystkim XVI-wieczne, zarówno polskie jak i obcego pochodzenia.

Zdjęcie

Istotną innowacją w repertuarze "Perfugium" było wprowadzenie instrumentów – violi da gamba, na której grał Mateusz Kowalski, lutni (Jakub Haberko) oraz fletu prostego (Piotr Przybyłowski). Utwory wykonywane z towarzyszeniem instrumentalnym pokazały nowe, dotychczas nie prezentowane szerszej publiczności oblicze Zespołu, który znany nam jest wyłącznie ze śpiewu a capella.

Niesamowite wrażenie wywarła na mnie XV-wieczna anonimowa kolęda Najświętsza Panienka, śpiewana przez Bożenę Łesyk, wspomaganą w refrenach przez damską część Zespołu, z akompaniamentem gamby i lutni. Niemniej pięknie zabrzmiała tradycyjna Hej hej, lelija w wykonaniu Zofii Nowak z towarzyszeniem gamby – mocny alt Zosi świetnie dopełniało ciepłe brzmienie violi. Poza tymi, zespół zaprezentował szereg kolęd w układzie czterogłosowym a capella. Mogłoby się wydawać, że po usłyszeniu kilku śpiewów z towarzyszeniem instrumentów, będziemy chcieli usłyszeć ich więcej i nie damy się przekonać, że surowy czterogłos również jest piękny… Niemniej jednak sposób prezentowane przez "Perfugium" interpretacje zachwycają tak, czy inaczej. Różne zestawienia głosów, ciekawe potraktowanie niektórych utworów, wreszcie współbrzmienie wszystkich głosów razem, a każdego z nich wewnętrznie – to wszystko mogło ucieszyć każdego z obecnych na sobotnim koncercie.

Zdjęcie

Należy również zwrócić uwagę na scenograficzną oprawę koncertu: przed zespołem, stojącym w prezbiterium kościoła, na trzech niewielkich sztalugach stały obrazy – ikony namalowane przez Natalię Kucię. Zasłonięte i enigmatyczne na początku koncertu, odsłaniane były kolejno przed każdą z części.

Trzeba zaznaczyć, że koncert miał charakterystyczną już dla Perfugium formułę: składał się z kilku części, z których każda poprzedzona była recytacją tekstu (autorstwa Magdaleny Czopek), odpowiadającego tematyką zbliżającym się śpiewom. I tak pierwszy fragment poświęcony był Narodzeniu Jezusa Chrystusa, drugi – Maryi Pannie, zaś w części trzeciej i ostatniej, usłyszeliśmy kolędy o Trzech Królach.

Z koncertu wyszłam zmarznięta, ale zadowolona – bo oto zespół Perfugium po raz kolejny zaprezentował wysokiej klasy repertuar, pokazując przy tym swoje nowe możliwości. Tym samym mam nadzieję na następne, coraz lepsze programy i koncerty zespołu…

Zofia Basista

Recenzja koncertu – niedziela, 23 stycznia

W niedzielne popołudnie, 23 stycznia, w krakowskim kościele pw. św. Marka mieliśmy okazję wysłuchać koncertu zespołu "Perfugium". Członkowie tej grupy pracują ze sobą od 1997 roku, wykonując głównie śpiew w czasie liturgii. Jednak od około dwóch lat mamy możliwość podziwiania owoców ich pracy również podczas samodzielnych koncertów.

Tym razem zespół zaproponował nam repertuar bożonarodzeniowy. Obejmował on pieśni od średniowiecza do baroku, oraz śpiewy tradycyjne wykonane jednogłosowo lub w harmonizacji dokonanej współcześnie. Mimo, iż utwory nie były uporządkowane chronologicznie, a teksty polskie przeplatały się z łacińskimi, to jednak repertuar uporządkowany został według konkretnego klucza. Wyodrębniono w nim pewne całości, wyróżniające się treścią pieśni lub stylistyką muzyczną. Przedzielono je czytaniami, będącymi kompilacją fragmentów zaczerpniętych z Biblii oraz pism Ojców Kościoła. Czytania te były doskonałym wprowadzeniem w tematykę poszczególnych części.

Zdjęcie

Na samym początku koncertu usłyszeliśmy piękną XV-wieczną pieśń Gaudete, która zabrzmiała jak swoista eksklamacja, ogłoszenie Radosnej Nowiny i zaproszenie do wspólnego radowania się. Już sam tytuł koncertu, zaczerpnięty zresztą z pierwszych słów pieśni: "Gaudete! Cieszcie się! Chrystus się narodził", sugerował podniosły nastrój. Części druga i czwarta były skupione wokół tajemnicy świąt Narodzenia i Objawienia Pańskiego. Znalazły się tu zarówno polskie XVI-wieczne anonimowe kolędy, polifoniczna Pieśń o Narodzeniu Pańskim Wacława z Szamotuł, jak i barokowe In Epiphania Domini Mikołaja Zieleńskiego. Ale także pięknie wykonana XIII-wieczna monodia chorałowa Uterus hodie, oraz chorałowy hymn nieszporny na uroczystość Objawienia Pańskiego Hostis Herodes impie, którego nieparzyste zwrotki zostały przez Marca Antonia Ingegneriego opracowane czterogłosowo.

W części środkowej znalazły się pieśni tradycyjne, w tym m.in. zaśpiewana solowo przepiękna historia Maryi szukającej miejsca, gdzie mogłaby porodzić Dziecię, oraz bardzo stara pieśń ludowa Hej hej, lelija. Do wykonania pieśni tradycyjnych użyto instrumentów: violi da gamba, lutni oraz fletu prostego.

Repertuar, jak już wspomniałam, był dość zróżnicowany, zarówno ze względu na czas powstania poszczególnych utworów, jak i ich styl, oraz miejsce pochodzenia. Zespół postanowił jednak pójść jeszcze dalej i zastosował kontrasty wewnątrz samych pieśni. Posłużył się w tym takimi środkami, jak np. naprzemienne wykonanie zwrotek czterogłosowych i tych, śpiewanych unisono, prezentujących sam cantus firmus, czy powierzenie kolejnych zwrotek tylko głosom męskim lub żeńskim, albo solowe wykonanie pieśni tradycyjnych z akompaniamentem lub ze stopniowo wprowadzanym kontrapunktem wokalnym i instrumentalnym. Ponadto w niektórych pieśniach zastosowano efektowne burdony, oraz, jak już wspomniałam, instrumenty akompaniujące, co jest w koncertach "Perfugium" nowym i bardzo trafionym pomysłem.

Zdjęcie

Widać więc, a przede wszystkim słychać, że zespół intensywnie pracuje. Podczas koncertu z przyjemnością słuchało się wyrównanej barwy (szczególnie mężczyzn), oraz starannego strojenia. Zespół z dużą starannością podchodzi do wykonania utworów, choć czasem narzucenie zbyt szybkiego tempa wykonawczego nie pozwala na dość precyzyjne wyśpiewanie mniejszych wartości, oraz utrudnia swobodę frazowania.

Na duże ambicje wskazuje pokuszenie się o wykonanie polichóralnego In Epiphania Domini Mikołaja Zieleńskiego; choć zabrakło przenikliwości barwy i odpowiedniej dźwięczności w najwyższych głosach, wykonanie było poprawne, a szczególna forma utworu dawała wrażenie ukoronowania całego koncertu, dobrego ukoronowania. Dlatego umieszczenie po nim jeszcze dwóch pieśni spowodowało, że tak dobrze budowane napięcie nagle spadło, a wyraźnie rysująca się koncepcja całości uległa zachwianiu.

Przyznać jednak trzeba, że wysłuchanie koncertu zespołu Perfugium było prawdziwą przyjemnością, i owo styczniowe niedzielne popołudnie zostało przeze mnie zaliczone w poczet bardzo udanych. Dziękując za to członkom zespołu życzę im nieustającego entuzjazmu i wytrwałości. I czekam na kolejny koncert!

Magdalena Głogowska

Magdalenia Głogowska

 

Zobacz także