Nowe serce Mateusza

Komentarz do liturgii święta św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Przepiękny jest obraz Caravaggia, pod tytułem „Powołanie Mateusza”. W namalowanej sali panuje półmrok. Jezus dopiero co do niej wszedł a wraz z Nim wszedł św. Piotr. Przy stole siedzi grupa celników (ludzi młodych i starych) i liczą pieniądze. Ten w środku to Lewi.

CaravaggioJezus palcem wskazuje na niego; wyciągnięta ręka Jezusa z całą pewnością przypomina rękę Boga z fresku znajdującego się w Kaplicy Sykstyńskiej, przedstawiającego stworzenie Adama. Nie ma wątpliwości, że w sercu Lewiego rodzi się „nowe życie”. Lewi waha się początkowo, patrząc na wzywającego go Jezusa; nieśmiało wyciągniętym palcem wskazuje ni to na siebie, ni to na swojego towarzysza, który zajęty jest liczeniem pieniędzy.

Wiemy, jak kończy się ta scena, mówi o niej właśnie Ewangelia wg św. Mateusza: „A on wstał i poszedł za Nim” (Mt 9, 9b). Tak Caravaggio przedstawił opis powołania Mateusza, autora pierwszej Ewangelii, teologa „Królestwa Niebieskiego”.

Liturgia w święto Mateusza Apostoła próbuje przybliżyć nam, co kryje się za powołaniem Mateusza – celnika: Boże, Ty w niewysłowionym miłosierdziu wybrałeś celnika Mateusza na Apostoła, spraw za jego wstawiennictwem, abyśmy jak on szli za Chrystusem i wiernie przy Nim trwali. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

A więc jest to niewysłowione miłosierdzie Boga, zatroskany głos Ojca z Ogrodu rajskiego: „gdzie jesteś”. Bóg woła, a słysząc odpowiedź pierwszego rodzica: „ukryłem się, bo jestem nagi”, wyrusza w drogę (Słowo Ojca rusza w drogę), aby nas znaleźć. Ta droga ma swoją nazwę: Wcielenie.

Tak Jezus, Słowo (Logos) Ojca znajduje w drodze celnika Mateusza i powołuje go i stwarza w nim nowe serce. A powołując go, daje siłę do tego, by iść za Nim wiernie. Kościół zachęca i przypomina dzisiaj: „nie bój się, że braknie Ci sił iść za Panem, po prostu podążaj za Nim, to On Ci daje siły”. Jezus powołuje człowieka, by tak się zbawił.

Jezus, powołując Mateusza, stwarza w nim nowe serce. Caravaggio oddaje to przez gest wyciągniętej dłoni Jezusa, tak samo jak Michał Anioł dłoń Boga stwarzającego Adama. Jedna z prefacji stwierdza wprost, że Pan powołuje ludzi (wszystkich) „do pierwotnej świętości”.

Ewangelia odczytywana w tym dniu wspomina nie tylko sam moment powołania Mateusza, ale także opisuje ucztę, którą przygotował Mateusz dla Jezusa. A przyszło na nią „wielu celników i grzeszników” (Mt 9, 10a). Echo tego wydarzenia znajduje się również na obrazie Caravaggia: oto dwóch celników, młodzieńców siedzących po prawej stronie Mateusza wpatruje się ciekawie w osobę Jezusa, Jego gest. Na ich twarzach, podobnie jak na twarzy Mateusza spoczywa strumień światła wypływający zza postaci Jezusa; celnicy siedzący po lewej stronie Mateusza zajęci liczeniem pieniędzy pozostają w ciemności…

Mateusz zaprosił Jezusa do swojego domu…

Boże staliśmy się uczestnikami radości, z jaką święty Mateusz przyjął w swoim domu Zbawiciela, spraw, abyśmy zawsze pokrzepiali się przy stole Chrystusa, który nie przyszedł wzywać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników. Który żyje i króluje na wieki wieków.

Scena przedstawiona w Ewangelii jest ciągle żywa i wydarza się każdego dnia. Urzeczywistnia ją liturgia. Któż z nas jest sprawiedliwy tak do końca, któż z nas nie jest bez grzechu…? To właśnie do takich ludzi przyszedł Chrystus, takich zaprasza i powołuje. Słuchając Słowa Bożego i przyjmując je, tak jak Mateusz wychodzimy z komory celnej; przyjmując Chrystusa w Eucharystii, tak, jak Mateusz zapraszamy Go do siebie na ucztę.

Dawid Kusz OP

 

Zobacz także