Nowe życie z wiary

Najistotniejsze wydarzenia w historii świata dostępne są wyłącznie przez wiarę: stworzenie, wcielenie Syna Bożego, zmartwychwstanie Pana, przeistoczenie eucharystyczne. Wiara nie jest pobożnym życzeniem, nie jest też wyobrażaniem sobie rzeczy niemożliwych. Jest raczej przyjęciem tego, co nieprawdopodobne a jednak racjonalne.

Najistotniejsze wydarzenia w historii świata dostępne są wyłącznie przez wiarę: stworzenie, wcielenie Syna Bożego, zmartwychwstanie Pana, przeistoczenie eucharystyczne. Wiara nie jest pobożnym życzeniem, nie jest też wyobrażaniem sobie rzeczy niemożliwych. Jest raczej przyjęciem tego, co nieprawdopodobne a jednak racjonalne. Umysł nakłoniony wolą przyjmuje prawdy, na temat których zgromadził sporo argumentów, nie dość jednak, by dowieść ich z niezbitą pewnością. Przylgnąwszy wiarą  do tych prawd, pozostaje niewzruszony. Wiara w osobę i to, co jej dotyczy, „działa przez miłość”. Więzią pomiędzy podmiotem a przedmiotem nie jest już samo uznanie (przyświadczenie) prawdziwości sądu o osobie  ale poświadczenie cech tej osoby. Powiedzieć komuś „wierzę w ciebie”, to ręczyć sobą samym za tę osobę. Dlatego wiara w kogoś zawiązuje relację, która angażuje niewspółmiernie mocniej niż znajomość, a niekiedy i przyjaźń. 

Wobec zmartwychwstania wiara ogniskuje się równocześnie na osobie i nieprawdopodobnym (aczkolwiek możliwym) czynie. Nie mogę wierzyć w zmartwychwstanie, nie wierząc w Chrystusa. Nie mogę też wierzyć w Niego i jednocześnie nie wierzyć, że zmartwychwstał. Powiedzmy sobie jasno, że wiara w zmartwychwstanie, to wiara w coś niebywałego. Oto ten, który był zimnym, skatowanym trupem, po trzech dniach spotyka się ze swoimi uczniami i zjada z nimi rybę (sic!). Jednak, to nie sam fakt zmartwychwstania jest zadziwiający ale właśnie Jezus Pan, bo to On zmartwychwstał. Zmartwychwstanie nie istnieje oddzielone od Niego. Poza Nim jest tylko konstruktem myślowym, pomysłem, wyobrażeniem. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czym jest zmartwychwstanie, musi spotkać zmartwychwstałego. Inaczej co najwyżej buduje teorię, trwa w jakimś niejasnym wyobrażeniu. A spotkać można Go wyłącznie dzięki wierze.

Czy takie spotkanie jest możliwe? Czy nie jest skazane wyłącznie na życzeniowe, „by to było prawdą”? Odpowiedzią jest śmierć męczenników, architektura katedr, życie mnichów wypełnione postami, modlitwą i czuwaniem, pisma świętych teologów, wierność małżonków, dzieła bezimiennych mistrzów śpiewu gregoriańskiego, iluminacje w średniowiecznych manuskryptach… Każda z tych rzeczy, która powstała dzięki miłości do Zmartwychwstałego. Wypełniona nadzieją sięgającą poza cierpienie i tortury, poza hardość kamienia, trud codzienności, znój ślęczenia nad problemami, przeciwności losu i zdrady przyjaciół, wszelki dźwięk i znikomość pergaminu. Miłość, która nie szukając siebie, znalazła spełnienie. Nadzieja, która nie poddała się nieprzychylności otoczenia, światu zranionemu złem, pychą i wulgarnym wrzaskiem barbarzyńców. Ci, którzy wbrew śmierci uwierzyli w zmartwychwstanie Pana, nieprzemijającą mocą wypełnili życie swoje i innych. Podobni do Chrystusa: „Króla chwały, pokornego w męce, potężnego w zmartwychwstaniu”. Choć tak nieznośnie prozaiczne okoliczności wypełniały ich życie, choć tak zwykłe było zmaganie, choć tak liche efekty – oglądali pośród prozy życia jak przychodzi „Zburzyciel śmierci i piekła”. Zmienili świat dzięki spotkaniu Zmartwychwstałego.

Jego moc jest potężna, a jej źródło bliskie. Wiem to, ponieważ od  kilku lat cieszę się przywilejem: mogę co roku oglądać działanie mocy Zmartwychwstałego Pana. Dzieje się tak, ponieważ co roku, w Noc Zmartwychwstania spełnia się oczekiwanie kilku osób dorosłych, którym towarzyszę podczas przygotowania do przyjęcia chrztu, bierzmowania i eucharystii – sakramentów paschalnych. Poznajdowani na różnych krańcach świata (z Polski, Mołdawii, Egiptu, Niemiec, Australii…), zawróceni z własnych dróg, uzdrawiani z wielu ran, które ponieśli w życiu, stają przed prezbiterem, który obmywa ich grzech, przywraca niewinność, leczy rany, włącza w Chrystusa, którego ciałem jest Kościół. Chwilę później namaszcza Duchem Świętym i daje Ciało i Krew. Patrząc na to, co się wówczas dzieje, powtarzam sobie w duchu: „Ty wszystko to, coś niegdyś przez proroków w Pismach obiecał, dziś po zwyciężeniu śmierci zmartwychwstając spełniłeś. Przeto więc wszelki duch niebieskiego wojska  i cały świata okrąg wylewając radość duszy z uczuciem pociechy Tobie zmartwychwstającemu czołem bije i Ciebie wysławia”. Widząc obmycie wodą i wierząc w oczyszczenie z grzechów, myślę sobie: „piekielne nawet potęgi drżą i bojaźnią są przerażone”. Katechumenów znam osobiście, znam ich historię i wiem skąd wracają. Wiem, co Pan oczyszcza i widzę, jak zaczynają nowe życie ku zbawieniu. Wzruszające są to chwile. „My zaś dostojeństwa Twego pokorni służebnicy, jednomyślnym afektem najpobożniej odbywając pamiątkę chwały Twego zmartwychwstania, oto gromadnie przybyliśmy, a pomni na tak zbytnią ku nam miłość Twoją, łez pobożnej wdzięczności utrzymać nie możemy”. Niewidzialny a dostępny, ukryty a działający, w prostych znakach oddaje swoje życie, by odnowić życie zwykłych ludzi. Zmartwychwstały, któremu nic się nie oprze. Zmartwychwstały, który przenika swoją mocą wszelką śmierć bez względu na jej ohydę, krwiożerczą zachłanność, nieugięty upór. Zmartwychwstały Pan świata, który w cichości znaku chrztu gładzi wszelki grzech, odstępstwo, bunt.

Chce się żyć pod takim Władcą, chce się żyć dla Niego. Nie życiem złamanym, nie w więzach, nie w grzechu. Patrząc na Niego, jak działa w duszach, umysłach i woli nowoochrzczonych, chce się ożyć dla Niego, według Jego miary. „Wejrzyj prosimy Cię na hołdy pokory naszej i spraw, żebyśmy zgładziwszy grzechów nasze zmazy, Tobie podczas tych wielkanocnych uroczystości ożyli, a najświętszej męki i zmartwychwstania Twego skutków godnymi uczestnikami być zasłużyli”. Podczas chrztu, bierzmowania i komunii (niedawno jeszcze) katechumenów, łatwiej pojąć jak powstały katedry, dzieła muzyczne, iluminacje. Bliższa jest siła, która małżonkom pozwala zachować wierność, a mnichom ich posty i czuwania, świętym teologom znosić trud, a męczennikom przyjmować męczeństwo. W pośrodku naszego świata objawia się moc Zmartwychwstałego Pana. Konkretna, z wyczuciem, nieustępliwa, łagodna, nieugięta, łaskawa, cierpliwa… Moc potrzebna do powtórnych narodzin. Moc Pana, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

 

Zobacz także