Nowy exodus

Środa XXVI tygodnia zwykłego, lit. słowa: Ne 2,1–8 Łk 9,57–62

Trzy krótkie dialogi Pana Jezusa z kandydatami na uczniów wskazują na potrzebę zdecydowania. Jeżeli ktoś chce iść za Nim, musi pożegnać się z domem i wszystkim, co z domem się wiąże: bezpieczeństwem, bliskością, stabilizacją, posiadaniem czegokolwiek.

Trzy krótkie dialogi Pana Jezusa z kandydatami na uczniów wskazują na potrzebę zdecydowania. Jeżeli ktoś chce iść za Nim, musi pożegnać się z domem i wszystkim, co z domem się wiąże: bezpieczeństwem, bliskością, stabilizacją, posiadaniem czegokolwiek. Pójść za Chrystusem nie oznacza tylko towarzyszyć Mu w drodze przez jakiś czas, ale mieć udział w Jego życiu i Jego posłaniu głoszenia królestwa Bożego. Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć (Łk 9,58). Wymagania, jakie Pan Jezus stawia wobec swoich uczniów, są radykalne. Żaden rabbi takich warunków nie stawiał. Nawet Eliasz, powołując Elizeusza, zgodził się, aby poszedł pożegnać się z rodzicami.

Aby pójść za Jezusem, trzeba zdecydowanie postawić na królestwo Boże i jego sprawiedliwość. To wyjście, nowy exodus, pożegnanie się z dotychczasowymi planami budowania swojego domu na ziemi. To pożegnanie ze wszystkim, co się tutaj, na ziemi, posiada, a nawet pożegnanie z własną tożsamością opartą na wyobrażeniu o sobie samym. To udział w nowej więzi rodzinnej tworzącej się wokół Jezusa przez zawierzenie Słowu Bożemu. Udział w budowie nowej Jerozolimy, zupełnie innej niż istniejąca dawniej. Pragnienie i zamiary Nehemiasza z dzisiejszego pierwszego czytania są jedynie symbolem i zapowiedzią prawdziwej odbudowy Jerozolimy. Pan Jezus zapowiedział w innym miejscu: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo (J 2,19). Pomiędzy Nim a innymi rabinami, a nawet między Nim a prorokami istnieje ta różnica, że oni wszyscy zapowiadali na różny sposób prawdziwą odnowę, a On sam stał się tą odnową i nowym stworzeniem. Stąd Jego wymagania są o wiele większe.

W praktyce nie muszą one oznaczać pójścia w nieznane, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia, ale nieustanną świadomość przemijalności wszystkiego, co tutaj posiadamy i gotowość po– zostawienia tego dla królestwa Bożego w każdej chwili. Brak tej gotowości oznacza ciągle stawianie tego, co doczesne, nad więź z Jezusem. Radykalizm pójścia za Jezusem z bardzo konkretnym pozostawieniem wszystkiego odnosi się do tych, którzy takie wezwanie usłyszeli i są w stanie na nie w tej formie odpowiedzieć. Takimi ludźmi byli mnisi, którym mała stabilizacja w życiu domowym nie wystarczała w drodze do królestwa Bożego.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także