O. Bartoszewski: ponad 200 Polaków w „kolejce na ołtarze”

Ponad 200 Polaków czeka w „kolejce” na beatyfikację – poinformował o. Gabriel Bartoszewski OFCap., promotor sprawiedliwości w wielu procesach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych. Zakonnik przypomniał, że toczą się wspólne procesy męczenników II wojny światowej z diecezji pelplińskiej – 122, warmińskiej – 50, bielsko-żywieckiej – kilkanaście.

Co do procesów szczegółowych – kończy się proces o uznanie cudu za przyczyną sługi Bożego abp Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. 4 listopada odbędzie się ostatnie posiedzenie Kongregacji ds. Kanonizacyjnych kardynałów i biskupów, która prawdopodobnie zatwierdzi cud. Oznacza to, że termin kanonizacji arcybiskupa warszawskiego jest bliski. W innych sprawach złożona jest dokumentacja, dotycząca heroiczności cnót, względnie o męczeństwie – tzw. positio de virtuti, positio de martirio.

Ostatnio została złożona do dyskusji teologicznej w ramach Kongregacji ds. Kanonizacyjnych pozycja dotycząca heroiczności cnót kard. Augusta Hlonda. Podobna dokumentacja została złożona na temat sługi Bożego ks. Władysława Korniłowicza, sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki, a znacznie wcześniej została positio Jerzego Ciesielskiego, świeckiego, przyjaciela kard. Karola Wojtyły.

O. Bartoszewski stwierdził, że kandydaci na ołtarze w większości są męczennikami II wojny światowej, przeważają też duchowni. Wśród sług Bożych są jednak i też osoby świeckie, które – jako wzór osobowy – mogą być bliższe współczesnym katolikom. Jerzy Ciesielski był inżynierem, profesorem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zginął w 1970 r. w wypadku statku na Nilu wraz z córką. Cieszył się szacunkiem i czcią jako solidny uczony, wypełniający swoje obowiązki i również jako ojciec rodziny.

Z procesów, toczonych przez archidiecezję krakowską o. Bartoszewski wymienił jeszcze dwóch kandydatów. Niezwykłą postacią był dr Stanisław Kownacki, który żył w latach 1915-1995. Przez 40 lat był ordynatorem oddziału zakaźnego szpitala w Nowej Hucie. Był on człowiekiem niezwykle ofiarnym, odwiedzającym chorych nie tylko „z urzędu”, w trakcie obchodu, ale też często zjawiającym się przy chorym żeby rozmawiać, czy tylko siedzieć przy pacjencie, nawet gdy był chory pozbawiony był świadomości. Był przy tym człowiekiem bardzo odważnym, praktykującym katolikiem w okresie komunizmu. Codziennie, a jeśli to było możliwe, nawet dwa razy dziennie, uczestniczył w Eucharystii – nawet gdy był chory i po zawale serca w podeszłym wieku. Był też wielkim czcicielem Matki Najświętszej. Mimo licznych zajęć znajdował czas żeby wykładać teologię pastoralną w seminarium i uczyć kleryków. Odwiedzał też klasztory, np. kapucynów przy ul. Loretańskiej i na każde wezwanie leczył zakonników.

Dobrze znana jest Rozalia Celakówna, krakowska pielęgniarka ze szpitala św. Łazarza. Od młodych lat miała szczególne przeżycia religijne i duchowe, objawiał jej się Pan Jezus. W szczególny sposób propagowała kult Najświętszego Serca Pana Jezusa i akt osobistego oddania się Sercu Jezusowemu. Jako pielęgniarka była bardzo sumienna i oddana swojej pracy. Żyła samotnie i zmarła w 1944 roku. Przed 10 laty kard. Franciszek Macharski rozpoczął jej proces beatyfikacyjny, gdyż jest wzorem niewiasty poświęcającej się służbie Bogu i dostrzegającej w bliźnich, w cierpiących i chorych, Boga.

inf. KAI

 

 

Zobacz także