O Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów podczas Mszy rzymskiej

W dyskusjach o sposobie udzielania Komunii św. temat Komunii z tabernakulum (w odróżnieniu od Komunii pod obiema Postaciami i - jeszcze bardziej - Komunii na rękę) z reguły nie wywołuje żadnych emocji i żadnego zainteresowania. A moim zdaniem powinien.

Od kilku dni jestem w Rzymie, w sprawach zakonnych. Jak zawsze przy takiej okazji wybrałem się na polowanie po księgarniach. Tym razem udało mi się ustrzelić naprawdę grubą zwierzynę, czyli kupić VI tom "Historii Liturgii św. Jana Chryzostoma" Roberta Tafta: Komunia, obrzędy dziękczynienia i zakończenia. Książka w języku angielskim, 850 stron – jak zawsze u Tafta rzetelna praca źródłowa i metoda porównawcza, kopalnia wiedzy nie tylko o rycie bizantyjskim, ale także o innych rytach Wschodu i Zachodu. Taft jest Amerykaninem, emerytowanym profesorem rzymskiego Orientale i archimandrytą w rycie bizantyjsko-słowiańskim.

Długo nie mogąc wieczorem zasnąć, kartkowałem sobie z Tafta rozdziały o Komunii wiernych i o przechowywaniu Postaci eucharystycznych. Żadną miarą nie jestem wyznawcą mitu "złotego początku" liturgii, absolutnie też nie uważam, że Wschód jest jakimś depozytariuszem "pierwotnego ducha liturgii", utraconego przez Zachód. Jednak w odniesieniu do sposobu udzielania Komunii św. akurat coś jest na rzeczy. Praktyka Rzymu i Bizancjum w I tysiącleciu była właściwie identyczna: udzielanie wiernym cząstek konsekrowanego Chleba na prawą dłoń, chwila adoracji (źródła wschodnie mówią o ucałowaniu, niekiedy kilkakrotnym, Ciała Pańskiego i dotknięciu Nim oczu), spożycie (prawie na pewno bezpośrednio ustami z prawej dłoni), potem picie Krwi Pańskiej przez wiernych z kielichów. W II tysiącleciu Rzym i Bizancjum, każde na swój sposób, zmodyfikowały (i zredukowały!) pierwotną praktykę. Problem frekwencji do Komunii św. to osobna kwestia.

W każdym razie w rycie bizantyjskim mimo wszystko udało się ocalić parę ważnych rzeczy, które Zachód zlekceważył. Po pierwsze, Komunia pod obiema postaciami dla wszystkich. Po drugie, jeden Chleb dzielony dla wszystkich (por. 1 Kor 10, 16-17 – znak jedności wszystkich w jednym Ciele Chrystusa). Po trzecie, udzielanie Komunii z darów konsekrowanych podczas tej Ofiary.

Zastanawia mnie, że o ile temat Komunii pod dwiema Postaciami zaistniał w świadomości wielu jako coś ważnego (i słusznie!), a sprawa Komunii na rękę wręcz rozgrzewa emocje niektórych do stanu wrzenia (tu sprawa bardziej złożona), o tyle temat Komunii z tabernakulum prawie nie istnieje. A moim zdaniem powinien istnieć i gdzie się da, staram się zwracać na to uwagę. Moim zdaniem to jest papierek lakmusowy tego na ile serio traktujemy sprawę „participatio actuosa”, czyli pełnego, świadomego i czynnego udziału wszystkich w liturgii. Jeżeli jest prawdą, że wszyscy obecni na liturgii realnie współuczestniczą w akcie złożenia eucharystycznej Ofiary, to spożycie z tej Ofiary, którą się składało, jest czymś naturalnym i samo przez się zrozumiałym. Natomiast spożycie z Darów przechowywanych może być najwyżej tolerowane w sytuacji awaryjnej, nie może to jednak być praktyka zwyczajna. A jest i, co gorsza, prawie nikogo to nie obchodzi, także wśród osób interesujących się liturgią (takie mam przynajmniej wrażenie). A już najgorsi są moi bracia w prezbiteracie („ No niby taaak, ale to kłooopot, bo nie wiadomo by było, ile konsekrować…”). Czasami mam wrażenie, że może faktycznie coś sobie ubzdurałem i czepiam się nie wiadomo czego. Pytanie, jaki jest w ogóle sens Komunii eucharystycznej. Czy chodzi po prostu o spożycie Pana Jezusa, jako pobożną czynność samą w sobie (wtedy w ogóle nie ma różnicy, czy przyjmuje się Komunię św. podczas Mszy czy poza nią) czy też o udział w paschalnej Ofierze, tej, którą współcelebruję (jedynej i niepowtarzalnej! następna celebracja to będzie już inne wydarzenie).

W każdym razie na końcu rozdziału z książki Tafta o przechowywaniu Postaci eucharystycznych znalazłem twarde stwierdzenie, że rzymska praktyka jest po prostu nadużyciem, przez które Msza staje się de facto dla większości jej uczestników Liturgią Uprzednio Poświęconych Darów. Miód na serce, po tej lekturze mogłem już zasnąć spokojnie. Jeśli nawet coś sobie wymyśliłem i się czepiam, to jestem w bardzo dobrym towarzystwie. Fr Taft, thanks a lot!


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....