O Stasiu i dolarach, czyli trzecie i siódme

Jeden z kanałów telewizyjnych emituje właśnie serię filmów dokumentalnych "dekalog... po Dekalogu", stanowiących swoistą kontynuację "Dekalogu" Kieślowskiego (polecam szczególnie szefom wydziałów duszpasterskich).

Stasia boli brzuch. Kłopoty żołądkowe pojawiają się systematycznie co siedem dni – w niedziele, kiedy ma iść na mszę św. dla dzieci przygotowujących się do pierwszej Komunii świętej.
Rodzice i dziadkowie domyślają się, że Staś „choruje”, żeby mszy uniknąć. Dziadek tłumaczy chłopcu, a przy okazji także swojemu synowi, który od jakiegoś czasu nie praktykuje: „Niestety, katolik musi w niedzielę chodzić do kościoła. Tak mówi przykazanie: Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”.
 
Zastanawiam się, co poza „niestety, musi” pozostało w głowie Stasia.
 
***
W porannym busie do Krakowa, mijającym właśnie kamedulski klasztor na Bielanach, słyszę taką oto rozmowę:
– Czytała pani o tych młodych, co to znaleźli na ulicy paczkę dolarów? Na papierze żadnego adresu, nic. Nie wiadomo, kto to zgubił.
– No i co z tym zrobili? Pewnie sobie wzięli.
– Ee, głupi jacyś. Zanieśli na policję, żeby odszukała właściciela.
– No, popatrz pani…
Zerknęłam za siebie: kobiety kiwały głowami z politowaniem i dezaprobatą.

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także