O-antyfony prowadzą nas przez liturgię końca Adwentu

Ostatni tydzień przygotowania do Narodzenia Pańskiego to czas, który w liturgii charakteryzuje się dużym napięciem, świadomością zbliżania się dnia nawiedzenia. Kościół przygotowuje się do przyjęcia Zbawcy świata. Przez liturgię prowadzą nas tzw. Wielkie antyfony („O” antyfony). Powstały one najprawdopodobniej w V w., obecny ich układ powstał dzięki Amalariuszowi z Metzu (IX w.). Są to antyfony do Magnificat w nieszporach, a po reformie liturgicznej Soboru Watykańskiego II znalazły się one także – w skróconej formie – we mszy świętej, jako werset aklamacji przed ewangelią[1].

Mają one specyficzną budowę, wszystkie są apostrofą do Mesjasza, rozpoczynającą się od wołania „O!”, po którym następuje określenie Mesjasza zaczerpnięte ze Starego Testamentu, głównie z zapowiedzi prorockich. Zaraz potem następuje wołanie o nawiedzenie ludu, który oczekuje przyjścia Pana. Jest w tych antyfonach głębokie pragnienie i niecierpliwość, jakby próbowały Boga zmusić, by w końcu przyszedł, by nie zwlekał i swoim narodzeniem odmienił ludzką kondycję, odwrócił losy świata. Jeśli przyjrzymy się każdej z antyfon, to odkrywamy, że mówią one, kim jest mający przyjść. Ukazują też, co Wcielenie oznacza dla człowieka i świata, przybliżają to, czego nie jesteśmy w stanie pojąć.

Rozpoczyna się to nawoływanie antyfoną z 17 grudnia, O Sapientia:

O Sapientia, quae ex ore Altissimi prodiisti, attingens a fine usque ad finem fortiter, suaviterque disponens omnia: veni ad docendum nos viam prudentiae.

O Mądrości, która wyszłaś z ust Najwyższego, Ty obejmujesz wszechświat od końca do końca i wszystkim rządzisz z mocą i słodyczą, przyjdź i naucz nas dróg roztropności.

Mądrość w Starym Testamencie była uosobieniem Chrystusa, często przypisywano jej boskie cechy. To, co czytamy o niej w Księdze Mądrości jest bardzo bliskie temu, co mówi się o Jezusie w Ewangelii wg św. Jana. Jest zatem ta antyfona wołaniem do Zbawiciela, który sam jest prawdziwą Mądrością. Mądrością w żadnych miarach nieuchwytną, która nie mieści się w kategoriach ludzkiego pojmowania, bo jest doskonała. Jej przymioty to duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, beztroski, wszechmogący i wszystkowiedzący, przenikający wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze (Mdr 7,22-24). To odwieczne Słowo, które było przy stworzeniu świata, które ten świat od krańca do krańca wypełnia, jednocześnie jest poza nim i w nim. Towarzyszyła Izraelowi w jego historii, prowadziła i ratowała.

Ta Mądrość, tchnienie Boga, cud niezwykłej miłości i mocy, mająca władzę wszystko przemieniać, przenikać i wszystkim rządzić, a jednocześnie nienarzucająca się, pełna delikatności i słodyczy. To jej oczekujemy, ma zostać posłana z niebios na udręczoną ziemię, by ją ożywić. Jest w tym błaganiu ufność i wiara w to, że tylko ta zstępująca z góry Mądrość jest w stanie przeniknąć i odmienić losy tych, którzy pobłądzili. To krzyk serc zagubionych w świecie, targanych sprzecznościami, szukających właściwej drogi. Bóg stwarzał świat przez słowo, a ostatecznie wypowiedzianym Słowem stać ma się Jezus Chrystus, Mądrość odwieczna, oczekiwana, mająca przyjść po to, by skierować kroki zagubionych na ścieżki Pana, by ich prowadzić, przenikać, pomagać rozpoznawać, co jest miłe Bogu, uczyć roztropności. Błagamy, by zstąpiła od tronu Przedwiecznego i zamieszkała wśród nas. By dawała rozpoznanie rzeczy świętych, zwróciła oczy ku Bogu.

Następna antyfona, O Adonai, z 18 grudnia, ukazuje kolejne przymioty upragnionego Posłańca:

O Adonai, et dux domus Israel, qui Moysi in igne flammae rubi apparuisti, et ei in Sina legem dedisti: veni ad redimendum nos in brachio extento.

O Adonai, Wodzu Izraela, Tyś w krzaku gorejącym objawił się Mojżeszowi i na Syjonie dałeś mu Prawo, przyjdź nas wyzwolić swym potężnym ramieniem.

Adon – z hebrajskiego znaczy pan. Tym razem to wołanie uciekających się do Bożej mocy, do Pana, który działa cuda, potężną ręką ratuje lud z ucisku, chroni przed zagładą, nie pozostawia swych sług w nędzy. Oczekujemy Boga, który objawia swą potęgę, który jest tarczą wobec mocy zła. To Bóg, który zbliża się do człowieka w swym wielkim majestacie budzącym przerażenie, lęk i szacunek. Takim Bóg objawił się Mojżeszowi, aby wyprowadzić Izrael z niewoli. Objawił mu swoje imię, prowadził do wolności.

Cały Stary Testament to opowieść o troskliwej opiece Boga, o Jego obecności jako wodza i Pana. To wołanie do Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, przed którym zakrywa się twarzzdejmuje sandały. Zawarł z Izraelem przymierze na górze Synaj, powierzył mu depozyt swej miłości i prawa. Kościół, świadomy swojej słabości i niewierności, woła do Słowa Wcielonego, do samego Boga: przyjdź nas wyzwolić. Tylko w potężnym Wodzu jest nasz ratunek i wybawienie. Osierocony lud przyzywa Bożej obecności, która objawić ma się w sile i mocy; pragnie, by Bóg na nowo wypisał swe imię w sercach wiernych, by wyprowadził ich z niewoli grzechu i zła, potężnym ramieniem uwolnił i wskazał drogę. To oczekiwanie na straszliwego i nieogarnionego władcę, którego imię jest przedziwne, który nigdy nie zapomina o tych, których powołał i którzy wołają do niego O Adonai.

Antyfona na 19 grudnia, O Radix:

O Radix Jesse, qui stas in signum populorum, super quem continebunt reges os suum, quem gentes deprecabuntur: veni ad liberandum nos, iam noli tardare

O Korzeniu Jessego, który się wznosisz jako znak dla narodów, przed Tobą zamilkną królowie, a ludy będą się modlić do Ciebie, przyjdź nas wyzwolić już dłużej nie zwlekaj.

Wymowa tej antyfony jest jakby zaprzeczeniem poprzedniej. Okazuje się, że ten potężny Wódz, ten który ma być znakiem dla narodów, jest ściśle osadzony w historii. Ma narodzić się z Maryi – różdżki Jessego. To człowiek wpisany mocno w dzieje – jesteśmy w stanie odtworzyć Jego rodowód od najstarszego pokolenia. To ten zapowiedziany przez Izajasza: I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z Jego korzeni (Iz 11, 1). To zatem wybawca, przychodzący w człowieczym ciele. Przychodzi w cudzie Wcielenia, nie potrafimy tego pojąć i zrozumieć. Ten, którego oczekiwały pokolenia, już się zbliża. Jest duże napięcie w tym wołaniu, jest niecierpliwość, błagamy o to, by już nie wydłużał się czas oczekiwania, by Zbawiciel czym prędzej zjawił się, by zamieszkał na ziemi wśród ludzi, żeby dzięki temu niezwykłemu wydarzeniu ludzka natura miała udział w Bożych tajemnicach. Bo tak niezwykłą drogę obrał Bóg, aby odkupić człowieka. Jezus – różdżka z pnia Jessego – prawdziwy człowiek, potomek rodu Dawida. Jednocześnie w swojej boskiej naturze jest On samym źródłem człowieczego rodu – jest korzeniem dającym życie, to z Niego wszyscy jesteśmy, On jest początkiem, przed nim zamilkną królowie, On będzie znakiem dla narodów.

Antyfona na 20 grudnia, O Clavis:

O Clavis David, et sceptrum domus Israel, qui aperis, et nemo claudit, claudis, et nemo aperuit: veni, et educ vinctum de domo carceris, sedentem in tenebris, et umbra mortis.

O Kluczu Dawida i Berło domu Izraela, Ty który otwierasz a nikt zamknąć nie zdoła, zamykasz a nikt nie otworzy, przyjdź i wyprowadź z więzienia człowieka pogrążonego w cieniu śmierci.

Klucz DawidaBerło Izraela to symbole władzy nad ziemskimi królestwami. Tutaj symbolizują jeszcze potężniejsze panowanie, panowanie Tego, który rządzi całym światem. Objawi On na ziemi królestwo, które nie jest z tego świata. Pokona władcę ciemności – szatana i niepodzielnie zapanuje. To ten, o którym Izajasz mówił: Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie nikt nie otworzy (Iz 22; 22). To On, obiecany wybawiciel, otworzy bramy nieba, sprawi, że źródło miłosierdzia wytryśnie z Jego boku, to On odda swoje życie po to, abyśmy mieli udział w wiecznej chwale Boga. Przyjdzie, by przygotować mieszkanie dla Boga w sercach ludzi.Jego królestwo to twierdza miłości i pokoju. W nieskończonym miłosierdziu objawi się Jego moc.

Wołamy do Tego, który przychodzi by odnaleźć człowieka, by zamknąć wrota otchłani, by grzech nie miał już władzy nad światem. Udręczony lud oczekuje Tego władcy z nadzieją i wiarą na to, że zapanuje wolność i miłosierdzie, że zapanuje sprawiedliwość. Wołamy, aby przyszedł Pan życia, który zwycięży śmierć, ocali nas od strachu przed władcą tego świata. Ten który mówi: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani (Ap 1;17),wyprowadza przez swoją mękę z ciemności ku niegasnącej nadziei Zmartwychwstania i wiecznego życia.

Antyfona na 21 grudnia, O Oriens:

O Oriens, splendor lucis aeternae, et sol iustitiae: veni, et illumina sedentes in tenebris, et umbra mortis.

O Wschodzie, Blasku światłości wieczystej i Słońce sprawiedliwości, przyjdź i oświeć żyjących w mroku i cieniu śmierci.

Kościół zwraca się do Tego, który ma spełnić obietnice Izajasza: Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką: nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło (Iz 9,1). Kościół przyzywa prawdziwą Światłość, która jest w stanie rozproszyć wszelki mrok. Oczekujemy poranka nadziei, która ma się objawić. W niepewności i ciemności, w bólu i smutku oczekujemy Zbawiciela, Tego, który ziemię spowitą mrokiem i dręczoną grzechem, wyprowadzi do światła, który powiedzie zagubionych w ciemności do chwały Bożej, do obecności Pana.

Blask wschodzącego słońca jest oślepiający, ale nie niszczy, daje możliwość oglądania świata, nadaje wszystkiemu nowy wyraz, wydobywa kształty i barwy, dociera wszędzie i wszystko przenika. Prosimy o Słońce, które nas nawiedzi i oświeci, by rozproszyć ciemność serc i umysłów, po to, by w całej pełni objawiła się prawda o człowieku – prawda o tym, że odwieczna miłość Boga nadała każdemu przed wiekami imię, uczyniła dzieckiem Bożym. Jest w człowieku przemożne pragnienie światła, pragnienie wpatrywania się w Boże oblicze. Pragniemy przejrzeć, zwrócić się w stronę źródła światła, umieć w blasku Bożej miłości spojrzeć na siebie i na naszych bliźnich. Chrystus jest światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi (J 1; 9).Wołamy, bo chcemy, by to światło na nowo nas przenikało, chcemy wyjść na spotkanie, chcemy szukać Słońca. Wołamy, bo zbyt daleko odsunęliśmy się od źródła Bożej jasności, noc się nasiliła, potrzebujemy wybawienia. Trzeba, by Światło starło się w walce z ciemnościami śmierci, by zapanował poranek Bożej obecności.

Antyfona na 22 grudnia, O Rex:

O Rex Gentium, et desideratus earum, lapisque angularis, qui facis utraque unum: veni, et salva hominem, quem de limo formasti.

O Królu narodów przez nie upragniony, kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź zbaw człowieka, którego utworzyłeś z prochu ziemi.

Już blisko jest Wybawiciel. Wołamy do Niego, do Tego, który jest Królem wszystkich narodów i odpowiedzią na oczekiwanie i tęsknotę ludów ziemi. Przychodzi w cudzie Wcielenia do wszystkich, którzy potrzebują wybawienia. Zbliża się do każdego człowieka z osobna. W Jego niezwykłym narodzeniu odnawia się relacja człowieka z Bogiem – Stwórcą. Przywołujemy Tego, który przybywa, by jeszcze raz każdego z nas odnaleźć i przygarnąć do siebie, by stać się naszym Bogiem i Królem, tchnąć w nas na nowo życie, obdarzyć nas łaską i zmiłowaniem. Chce budować swoje królestwo z naszym udziałem, odnowić swój święty Kościół w jedności i pokoju na fundamencie, którym staje się On sam.

To Król, którego królowanie znalazło wyraz w służbie aż do śmierci. Na drzewie krzyża oddaje życie, byśmy mogli stać się braćmi i siostrami, by nas pojednać z Bogiem i ze sobą nawzajem. Król przychodzi, by stworzyć nowego człowieka; by ten, którego stworzył na swój obraz i podobieństwo miał nowe życie; by odnowić w nim moc ducha, podnieść i zanurzyć w Bożym miłosierdziu; aby każdy w odwiecznym Królu narodów zobaczył Ojca i Stwórcę i aby wyznał Pan mój i Bóg mój.

Antyfona na 23 grudnia, O Emmanuel:

O Emmanuel, Rex et legifer noster, expectatio gentium, et Salvator earum: veni ad salvandum nos, Domine, Deus noster.

O Emmanuelu, nasz Królu i Prawodawco, oczekiwany zbawicielu narodów, przyjdź, aby nas wybawić nasz Panie i Boże

To już ostatnie wołanie z siedmiu antyfon. Zwracamy się do Emanuela, który przychodzi po to, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto dziewica pocznie i porodzi syna, któremu nadadzą imię Emmanuel (Mt 1, 22-23). To wypełnienie tego wszystkiego, o co prosiliśmy do tej pory. Szczyt oczekiwania i napięcia. Pragnienie Boga, który zbliżył się do człowieka bardziej niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić, możemy tylko przeczuwać tę bliskość. To wołanie do Tego i błaganie o Tego, który jest w mocy odpowiedzieć na wszystkie tęsknoty ludzkiego serca, wypełnić samotność i opuszczenie, nasycić pragnienie miłości i dać nadzieję. Upokorzył samego siebie, przyjął ludzką naturę wraz ze wszystkimi jej słabościami. Przychodzi do nas w sposób nieoczekiwany i potrzeba wrażliwości, by Go rozpoznać, by w Dziecięciu z Nazaretu uznać Boga i Pana.

Wołamy o Tego, który będzie z nami przez wszystkie dni, który zechciał nam towarzyszyć we wszystkim, co łączy się z ludzką kondycją. To On sprawia, że rzeczywistość może być przemieniona. Z własnej woli przyjmuje ludzką postać, przenika nasze życie, abyśmy odtąd nigdy już nie byli sami. Ogarnia swą miłością całego człowieka: i to, co w nim dobre i piękne, co jest odbiciem Bożego obrazu w nas, ale też to wszystko, w czym jest jeszcze ogrom grzechu i zła, co uległo deformacji, co wymaga przepalenia Jego miłością, odnowienia w Jego łasce. Bóg z nami sprawia, że każde słowo i każdy gest są przepełnione Jego obecnością, stają się Jego rzeczywistością. Odtąd już On żyje w nas, w Nim bowiem nastąpiło pojednanie tego, co ludzkie z tym, co Boskie, w Nim dokonuje się uświęcenie naszego życia.

Wszystkie te antyfony, są głośnym, żarliwym wołaniem o to, aby Bóg nawiedził ziemię oczekującą wybawienia. Można je streścić jednym zdaniem: Przyjdź, Panie Jezu (Ap 22,20b). Przyjdź w całej chwale, w tym, że jesteś Królem, Bogiem i Człowiekiem, w tym, że jesteś Światłością, w tym, że jesteś wszechmocny, przyjdź w cudzie swojego Wcielenia, w swej mądrości i mocy, w ubóstwie i w chłodzie betlejemskiej nocy. Gorące jest błaganie ludu i wielkie oczekiwanie na Tego, który jest Bożym Synem. Dzięki wezwaniom antyfon możemy pełniej zrozumieć, kogo oczekujemy i jakie znaczenie ma dla świata Jego przyjście. Niosą one ze sobą nadzieję odkupienia, uwolnienia i spotkania z Bogiem, który pozwala być blisko siebie. Jest to wielka tęsknota człowieka zmęczonego swą egzystencją, swoją marnością i grzechem, swoją słabością. Ale w tych antyfonach jest też Boża odpowiedź. Jeżeli pierwsze litery łacińskich wezwań Sapientia, Adonai, Radix, Clavis, Oriens, Rex, Emmanuel; przeczytamy od tyłu, to odkrywamy, że są one akrostychem i ułożą się w zdanie ERO CRAS, co oznacza Przyjdę jutro. Zatem mamy odpowiedź na pragnienie obecności Bożej. Jutro oczekiwać możemy spotkania z Tym, na którego czekały narody, z Tym który przychodzi, by przemienić świat w swoje królestwo.

To odpowiedź zarówno na pragnienie Adwentu, w którym czekamy na narodzenie Pana, ale też odpowiedź na oczekiwanie ostatecznego przyjścia Bożego. Cała historia ludzkości jest drogą do Chrystusa, wołaniem o wybawienie, o okazanie potęgi, o życie godne i prawdziwe, o miłość, która ma moc nas przemienić i uczynić do Niego podobnymi.


[1] Antyfony zostały tu zamieszczone w wersji i układzie z brewiarza, w śpiewie przed ewangelią ich forma i układ są zmienione.

Zapraszamy do słuchania naszych nagrań O-Antyfon:
O Sapientia (17 grudnia),
O Adonai (18 grudnia),
O Radix (19 grudnia),
O Clavis (20 grudnia),
O Oriens (21 grudnia),
O Rex (22 grudnia),
O Emmanuel (23 grudnia)

Codzienne nagrania (17-24 grudnia) dostępne są także jako podcast. Pozwala to ściągnąć je bezpośrednio i automatycznie do odtwarzacza iTunes, Juice, eMusic lub na urządzenia przenośne (typu iPod, iPhone, tel. komórkowe i inne). Z subskrypcji można skorzystać, odnajdując O-antyfonyiTunes Store lub korzystając z tego linku.

 

Zobacz także