O cmentarzach.

Rozbieżność kalendarza świeckiego, który rządzi naszą aktywnością zawodową, ze swoim cyklem weekendów (już w samej nazwie odchodzimy tu od zwyczajów judeochrześcijańskich), z kalendarzem liturgicznym, powoduje, że już od paru dni peregrynujemy po cmentarzach gdzie pochowani są nasi bliscy.

Odwiedzamy też grób babci mojej żony. Rozmaite koleje długiego życia, spowodowały, ze pochowana jest na olbrzymim cmentarzu komunalnym w pobliskim „wielkim” mieście. Wygląd tego cmentarza działa na nas bardzo przygnębiająco. Rozległe, płaskie przestrzenie, z skąpo rozrzuconymi  drzewami, z coraz częściej niesłychanie pretensjonalnymi nagrobkami. Poczucie obcości jest tym bardziej przykre, że pozostałych zmarłych odwiedzamy na starych i, powiedziałbym, kameralnych cmentarzach parafialnych.
Oczywiście rozumiem liczne uwarunkowania, które czynią konieczność istnienia rozległych cmentarzy komunalnych nieubłaganą. Choć poza rozmiarem pewnym elementem ich „nieswojskości” jest i to, że coraz bardziej tracą one sakralny charakter, co dobrze widać podczas sprawowanych tam w listopadowe święta Mszy. Nie ma już mowy o tym, żeby uczestniczyć w niej niejako od grobu swoich zmarłych. To nie tylko kwestia odległości grobu od domu pogrzebowego (bo raczej trudno to nazwać kaplicą), ale i tłumów ludzi wędrujących do i od swoich zmarłych zupełnie niezależnie od rytmu liturgii. To na cmentarzach parafialnych, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach jest jednak niewyobrażalne. Nawet jeśli ktoś tak robi, w jego ruchach dostrzec zawsze można jakąś dyskretność, pragnienie przemknięcia niezauważonym, aby nikomu z uczestników mszy nie przeszkadzać.
A może jest jakieś inne wyjście? Muszę powiedzieć, że wyobrażam sobie pewne rozwiązanie i choć jest ono bardzo „nietradycyjne” co do sposobu pochówku, to jednak byłoby powrotem do zwyczaju zarzuconego około dwóch stuleci temu ze względów sanitarnych. Myślę o budowaniu przykościelnych kolumbariów, gdzie można by chować naszych zmarłych po kremacji. Znam liczne zastrzeżenia, co do tego sposobu potraktowania zwłok. Zarówno te religijne (sposób pochowania Pana Jezusa, kult relikwii, itd.) jak i, u nas w Polsce, kulturowe (obozy koncentracyjne). A jednak coś się zmienia. Znam rodziny, które, mając świadomość, że prawo kanoniczne już na to zezwala, aby uciec od konieczności pochówku na cmentarzu komunalnym, kremują swoich zmarłych i korzystają z istniejących grobów rodzinnych na starych cmentarzach.

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Chrzanowski

Z wykształcenia inżynier mechanik, od dłuższego czasu z zawodu dyrektor. Mieszka pod Bydgoszczą. Mąż z ponad dwudziestoletnim stażem i ojciec dwóch synów w wieku licealnym.