O czynnym uczestnictwie w liturgii

Wyzwaniem chwili obecnej jest wyjście poza wszelkie nieporozumienia, jakie mogły powstać, oraz osiągnięcie punktu odpowiedniej równowagi, zwłaszcza przez głębsze wniknięcie w kontemplacyjny wymiar kultu, do którego przynależy poczucie czci, szacunku i adoracji (...).

Przemówienie do biskupów Stanów Zjednoczonych z okazji wizyty ad limina (1998)

Drodzy Bracia Biskupi,

1. Z braterską miłością w Panu witam Was, Pasterzy Kościoła północno-zachodnich Stanów Zjednoczonych, z okazji waszej wizyty ad limina. Odwiedzanie przez Biskupów waszego kraju grobów Apostołów Piotra i Pawła, oraz wizyta u Następcy św. Piotra i jego współpracowników w służbie Kościołowi powszechnemu, ma miejsce w czasie, gdy cały Lud Boży przygotowuje się do celebracji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 i wejścia w nowe chrześcijańskie millenium. Dwutysięczna rocznica Narodzin Zbawiciela jest wezwaniem dla wszystkich podążających za Chrystusem do szukania autentycznego nawrócenia do Boga i wielkiego wzrostu w świętości. Ponieważ liturgia jest centralną częścią chrześcijańskiego życia, chciałbym dzisiaj poruszyć niektóre aspekty odnowy liturgicznej, tak gorąco popieranej przez Sobór Watykański II, jako główny czynnik szerszej odnowy katolickiego życia.

Spojrzenie wstecz na to, co zostało zrobione na polu odnowy liturgicznej od Soboru, oznacza po pierwsze dostrzeżenie wielu powodów do składania płynącego z serca dziękczynienia Najświętszej Trójcy za zadziwiającą świadomość, jaka rozwinęła się wśród wiernych, dotyczącą ich roli i odpowiedzialności w tym kapłańskim dziele Chrystusa i Jego Kościoła. Oznacza także uświadomienie sobie, że nie wszystkim zmianom zawsze i wszędzie towarzyszyły konieczne objaśnienia i katecheza. Rezultatem tego było, w niektórych przypadkach, niezrozumienie samej natury liturgii, co prowadziło do nadużyć, rozłamów, a czasem nawet do poważnego zgorszenia. Po doświadczeniach ponad trzydziestu lat odnowy liturgicznej, mamy już wystarczające dane, by ocenić zarówno mocne, jak i słabe strony tego, co zostało zrobione, po to, by tym ufniej podążyć tą drogą ku przyszłości, którą Bóg zaplanował dla swojego umiłowanego Ludu.

2. Wyzwaniem chwili obecnej jest wyjście poza wszelkie nieporozumienia, jakie mogły powstać, oraz osiągnięcie punktu odpowiedniej równowagi, zwłaszcza przez głębsze wniknięcie w kontemplacyjny wymiar kultu, do którego przynależy poczucie czci, szacunku i adoracji, które są fundamentalnymi sposobami odniesienia w naszej relacji z Bogiem.

Stanie się to tylko wtedy, gdy rozpoznamy, że liturgia posiada zarówno wymiar lokalny, jak i uniwersalny, ograniczony w czasie i wieczny, horyzontalny i wertykalny, subiektywny i obiektywny. Są to dokładnie te napięcia, które nadają kultowi katolickiemu szczególny charakter. Kościół powszechny zjednoczony jest w jednym wielkim akcie kultu; ale zawsze jest to kult partykularnej wspólnoty w partykularnej kulturze. Jest to wieczny kult Niebieski, wciąż jednak zanurzony w czasie. Gromadzi on i buduje ludzką wspólnotę; jednak zawsze jest czcią składaną Boskiemu majestatowi (Sacrosanctum Concilium, 33). Jest subiektywny w takim znaczeniu, że radykalnie opiera się na tym, co wnoszą do niego uczestnicy; lecz jest obiektywny w tym, że przekracza ich, jako kapłański akt samego Chrystusa, z którym On nas łączy, ale który ostatecznie nie zależy od nas (tamże, 7).

Właśnie dlatego tak ważne jest, by prawo liturgiczne było szanowane. Kapłan, który jest sługą liturgii, nie zaś jej wynalazcą lub wytwórcą, jest tu obarczony szczególną odpowiedzialnością, by nie pozbawiać liturgii jej prawdziwego znaczenia lub nie przysłaniać jej świętego charakteru. Sercem tajemnicy chrześcijańskiego kultu jest ofiara Chrystusa złożona Ojcu oraz dzieło Chrystusa Zmartwychwstałego, który uświęca swój Lud poprzez znaki liturgiczne. Dlatego jest konieczne, by w staraniach ku głębszemu wniknięciu w kontemplacyjną głębię kultu, niewyczerpane misterium kapłaństwa Jezusa Chrystusa było w pełni uznane i respektowane. Mimo że wszyscy ochrzczeni uczestniczą w jednym kapłaństwie Chrystusa, nie wszyscy uczestniczą w nim w ten sam sposób. Kapłaństwo służebne, zakorzenione w sukcesji apostolskiej, nadaje wyświęconemu kapłanowi zdolności i odpowiedzialności, które są odmienne od przysługujących laikatowi, lecz pozostają w służbie powszechnemu kapłaństwu i ukierunkowane są na rozwijanie łaski Chrztu wszystkich chrześcijan (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1547). Kapłan nie jest zatem jedynie tym, który przewodniczy, ale tym, który działa w osobie Chrystusa.

3. Jedynie poprzez radykalną wierność tym doktrynalnym fundamentom możemy uniknąć jednowymiarowych i jednostronnych interpretacji nauczania Soboru. Uczestnictwo wszystkich ochrzczonych w kapłaństwie Jezusa Chrystusa jest kluczem do zrozumienia wezwania Soboru do pełnego, świadomego i czynnego uczestnictwa w liturgii (Sacrosanctum Concilium, 14). Pełne uczestnictwo bez wątpienia oznacza, że każdy członek wspólnoty ma pewną rolę do wypełnienia w liturgii i pod tym względem wiele osiągnięto w parafiach i wspólnotach waszego kraju. Jednak pełne uczestnictwo nie oznacza, że wszyscy czynią wszystko, ponieważ to mogłoby prowadzić do klerykalizacji laikatu i laicyzacji kapłaństwa; i nie byłoby to tym, co miał na myśli Sobór. Liturgia, podobnie jak Kościół, powinna być hierarchiczna i polifoniczna, szanując odmienne role przyznane przez Chrystusa i pozwalając, by różne głosy złączyły się w jedną pieśń chwały.

Czynne uczestnictwo prawdziwie oznacza to, że poprzez gesty, słowa, śpiew i służbę, wszyscy członkowie wspólnoty biorą udział w akcie kultu, któremu obca jest obojętność czy bierność. Czynne uczestnictwo nie wyklucza jednak czynnej bierności milczenia, spokoju i słuchania [active passivity of silence, stillness and listening]: bez wątpienia natomiast ich wymaga. Uczestnicy nie są bierni, gdy, na przykład, słuchają czytań czy homilii, lub podążają za modlitwą celebransa, bądź za śpiewem i muzyką podczas liturgii. Są to doświadczenia ciszy i spokoju, ale na swój sposób są dogłębnie czynne. W kulturze, która nie sprzyja ani nie popiera medytacyjnej ciszy, sztuka wewnętrznego słuchania jest trudna do nauczenia. Możemy tu dostrzec, że liturgia, chociaż zawsze musi być odpowiednio inkulturowana, musi także stawać wbrew kulturze [though (…) inculturated, must also be counter-cultural].

Świadome uczestnictwo wymaga pouczenia całej wspólnoty co do misteriów liturgii, by doświadczenie kultu nie zwyrodniło się w formę rytualizmu. Nie oznacza to jednak ciągłego usiłowania, by w samej liturgii to, co ukryte, uczynić bezpośrednio dostępnym [to make the implicit explicit], ponieważ często prowadzi to do pustosłowia i swobody formy [informality], które są obce rytowi rzymskiemu i kończą się trywializacją aktu kultu. Nie oznacza to również wykluczenia wszelkich doświadczeń nieświadomych, zasadniczych dla liturgii, która rozwija się dzięki symbolom, przemawiającym tak do nieświadomości, jak i do świadomości. Użycie języka narodowego z pewnością otworzyło skarbiec liturgii dla wszystkich, którzy biorą w niej udział, ale nie oznacza to, że język łaciński, w szczególności zaś chorał, tak doskonale włączony w geniusz rytu rzymskiego, powinien być całkowicie zaniechany. Jeśli doświadczenie nieświadome jest w kulcie pomijane, tworzy się emocjonalna i religijna pustka [affective and devotional vacuum], a wówczas liturgia nie tylko za bardzo sprowadza się do słów, ale również staje się zbyt intelektualna [not only too verbal but also too cerebral]. Jednak tutaj ryt rzymski znów wyróżnia się równowagą między powściągliwością a bogactwem emocji, którą wprowadza. Karmi on zarówno serce, jak i umysł, ciało i duszę. Pisze się z oczywistych powodów, że w historii Kościoła każdej prawdziwej odnowie towarzyszyło ponowne odczytanie Ojców Kościoła. Ta ogólna zasada jest prawdziwa w szczególności dla liturgii. Ojcowie byli pasterzami obdarzonymi wielkim zapałem rozszerzania Dobrej Nowiny; i dlatego byli głęboko przejęci wszystkimi wymiarami kultu, pozostawiając nam niektóre z najbardziej znaczących i trwale obecnych tekstów chrześcijańskiej tradycji, które z pewnością nie są rezultatem jałowego estetyzmu. Ojcowie byli żarliwymi kaznodziejami i trudno przypuszczać, by mogła nastąpić skuteczna odnowa katolickiego kaznodziejstwa, jak życzył sobie tego Sobór, bez dostatecznej znajomości tradycji patrystycznej. Sobór poparł sposób przepowiadania, który mógłby, podobnie jak to czynili Ojcowie, być taką wykładnią biblijnego tekstu, która otworzy przed wiernymi jego niewyczerpane bogactwo. Znaczenie, które nadaje się przepowiadaniu w kulcie katolickim od zwołania Soboru, wymaga, by kapłani i diakoni byli przygotowani do czynienia dobrego użytku z Biblii. Lecz oznacza to także znajomość całej patrystycznej, teologicznej i moralnej tradycji, jak również zgłębianie wiedzy o ich wspólnocie i całym społeczeństwie. Gdy dzieje się inaczej, powstaje wrażenie braku zakorzenienia nauczania i braku jego uniwersalnej stosowalności, nierozłącznej z przekazem ewangelicznym. Wspaniała synteza doktrynalnego bogactwa Kościoła, zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego, powinna jeszcze bardziej wpłynąć na katolickie przepowiadanie.

4. Należy jasno sobie uświadomić, że liturgia łączy się bezpośrednio z ewangelizacyjną misją Kościoła. Jeśli te dwie rzeczywistości nie będą sobie towarzyszyć, obie się załamią. Tam, gdzie starania liturgicznej odnowy są powierzchowne lub niezrównoważone, nasz zapał do nowej ewangelizacji będzie stłumiony; a tam, gdzie nasza wizja nie dorasta do nowej ewangelizacji, nasza odnowa liturgiczna będzie zredukowana do zewnętrznego i prawdopodobnie fałszywego przystosowania się. Ryt rzymski zawsze był formą kultu, która miała na uwadze misję. Dlatego właśnie jest tak zwięzła: zawsze wiele było do zrobienia na zewnątrz świątyni; dlatego też w rozesłaniu słyszymy Ite, missa est, od którego wzięło się pojęcie Mszy: wspólnota jest posłana do ewangelizacji świata w posłuszeństwie poleceniu Chrystusa (por. Mt 28, 19-20).

Jako pasterze, jesteście w pełni świadomi wielkiego głodu Boga i pragnienia modlitwy, które ludzie czują w dzisiejszych czasach. Światowy Dzień Młodych w Denver jest dowodem na to, że młodsze pokolenie Amerykanów także tęskni za głęboką i wymagającą wiarą w Jezusa Chrystusa. Pragną oni brać czynny udział w Kościele i być posyłani w imię Chrystusa do ewangelizowania i przemieniania świata, który ich otacza. Młodzi ludzie są gotowi, by powierzyć się Dobrej Nowinie, jeśli jest ukazywana w całym swoim dostojeństwie i wyzwalającej sile. Będą dalej brać czynny udział w liturgii, jeśli doświadczą jej jako zdolnej do poprowadzenia ich ku głębokiej osobowej więzi z Bogiem; i właśnie z tego doświadczenia będą pochodzić kapłańskie i zakonne powołania, odznaczające się prawdziwą ewangeliczną i misyjną energią. W tym sensie młodzi przyzywają cały Kościół do podjęcia następnego kroku w stosowaniu tej wizji kultu, którą pozostawił nam Sobór. Wyzwoleni spod ciężaru wcześniejszych ideologii, są oni zdolni do prostego i bezpośredniego mówienia o ich pragnieniu doświadczenia Boga, szczególnie w modlitwie publicznej i prywatnej. Wsłuchując się w ich głos, drodzy bracia, możemy wyraźnie usłyszeć to, co mówi do Kościołów Duch (Ap 2, 11).

5. W naszych przygotowaniach do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, rok 1999 będzie poświęcony osobie Ojca i celebracji Jego miłosiernej miłości. Inicjatywy na następny rok powinny szczególnie mieć na uwadze naturę chrześcijańskiego życia jako "wielkiego pielgrzymowania do domu Ojca, którego bezwarunkową miłość do każdego człowieka, a zwłaszcza do „syna marnotrawnego”, odkrywamy na nowo każdego dnia (Tertio Millennio Adveniente, 49). Sercem doświadczenia pielgrzymowania jest nasza wędrówka jako grzeszników do niezmierzonych głębi liturgii Kościoła, liturgii Stworzenia, liturgii Nieba, które ostatecznie wszystkie pozostają kultem Jezusa Chrystusa, Wiecznego Kapłana, w którym Kościół i całe stworzenie są pociągani ku życiu Najświętszej Trójcy, naszego prawdziwego domu. Taki jest cel całego naszego kultu i całej naszej ewangelizacji.

W samym sercu modlącej się wspólnoty odnajdujemy Matkę Chrystusa i Matkę Kościoła, przynoszącą z głębi swej kontemplatywnej wiary Dobrą Nowinę, którą jest sam Jezus Chrystus. Razem z wami modlę się, by amerykańscy katolicy, gdy celebrują liturgię, mieli w swoich sercach ten sam hymn, który wyśpiewała Ona: "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim (…) wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego imię jest święte" (Łk 1, 46-50). Powierzając kapłanów, osoby zakonne i wiernych świeckich waszych diecezji miłościwej opiece Błogosławionej Matki, z serca udzielam mojego apostolskiego błogosławieństwa.

Przemówienie zostało wygłoszone 9 października 1998 roku
[Tłum. wg: http://www.adoremus.org/JPIIadlim1198.html
przeł. i oprac. Michał Koza

 

Zobacz także