O liturgicznej przyjemności

Nie boję się powiedzieć, że liturgia ma być przyjemna. A nawet więcej, że chodzi o tu przyjemność zmysłową. Dla oczu, dla uszu, dla nosa. Potwierdzają to całe wieki tradycji związanej ze sztuką i doświadczeniem liturgicznym. Piękno, choć do zmysłów się nie ogranicza, to jednak w pierwszym rzędzie do nich się odwołuje. Dlatego odstręcza nas to, co brzydkie i nieprzyjemne. Jednocześnie nie bez znaczenia jest fakt, że w liturgii jednak nie używamy kadzidła o zapachu choćby najnowszych perfum Armaniego.

Mądrość liturgii polega na tym, że angażuje naszą zmysłowość, ale z uporem odsyła ją do tajemnic wiary, tak aby cały człowiek, przemieniony i oczyszczony, uczestniczył w misterium Chrystusa. Wykształciła więc liturgia własne kryteria doboru treści i formy, które w naturalny sposób z nią współgrają i działają oczyszczająco na ludzkie zmysły, aby nie dążyły tylko do rzeczy przyziemnych. Czy jesteśmy w stanie obiektywnie te kryteria opisać? Nie wiem. Wiem tylko, że to, co się im drastycznie sprzeciwia, wywołuje w nas poczucie, że oto dokonuje się jakiś gwałt.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marek Rojszyk OP

Marek Rojszyk OP na Liturgia.pl

Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego. Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu. Pracuje nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim. Obecnie prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia „Sztuka Żywota” w Warszawie. Prowadzi bloga pt. "Obyś miał ciało!" w serwisie Liturgia.pl.