O liturgicznym ubóstwie

Otrzymałem ostatnio list od znajomego, w którym dość krytycznie odnosi się on do dominikańskiej liturgii i dyskusji, jaka wobec niej się odbywa. Myślę, że jest coś na rzeczy – nie tylko dlatego, iż czasami sam mam podobne obawy. List dotyka ważnego tematu, dlatego pozwalam sobie - za zgodą autora - upublicznić jego treść.

 "Większość piszących [na blogach Ośrodka Liturgicznego – DJ] zajmuje się sprawami muzyki, i radości w niej. Tak jakby liturgia się tylko z tego składała… A co do wyrażenia pełnej radości, po cóż coś więcej niż Magnificat? Takie mam wrażenie, że w środowisku dominikańskim jest nacisk na zewnętrzną formę liturgii, co jest jak najbardziej istotne, ale trzeba zachować równowagę. Bez kadzidła, śpiewu etc. msza też jest mszą, może nawet jeszcze bardziej Ofiarą Chrystusa. Poza tym, liturgia nie jest po to, żeby wyrażać w niej tylko swoje uczucia, bo jest głosem Mistycznego Ciała; nie ma wprowadzać w trans radosną muzyką… i pewnie, że ważna jest też cielesność, ale… dla każdego się ona wyróżnia inaczej".

Jak zachować właściwą miarę, by nie wpaść w "liturgiczny narcyzm"? Pytanie pozostaje otwarte…


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Dominik Jurczak OP

Dominik Jurczak OP na Liturgia.pl

dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego i prezes Fundacji, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, wicedyrektor "Ecclesia Orans", wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym „Anselmianum” oraz na Papieskim Uniwersytecie „Angelicum” w Rzymie, prowadzi zajęcia w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Polskiej Prowincji Dominikanów w Krakowie.