O ludzkiej i demonicznej niedyskrecji

Uzdrowionemu z trądu Jezus nieskutecznie nakazuje zachowanie w sekrecie prawdy o swojej w tym roli.

Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. <A Jezus>, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony!” Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
 
Oszołomiony niezwykłą interwencją Jezusa przez lata nie dostrzegałem paskudnej niedyskrecji uzdrowionego. Jakże to ludzkie, co robi – uniesiony cudownością, której doświadczył na własnej skórze, dzieli się swoją radością z innymi, puszcza mimo uszu polecenie Jezusa!
 
Dopiero wtedy, gdy zacząłem konsekwentnie widzieć Jezusa nie jako uzdrowiciela, ale władcę życia, dostrzegłem coś niepokojącego w zachowaniu wyleczonego z trądu. Na początku spotkania z Jezusem wszystko idzie dobrze. Trędowaty pada na kolana i błaga o akt łaski. Władca jest miłosierny i swą łaską darzy. Potem korzysta ze swoich uprawnień i wydaje polecenie, stawia zadanie: powierza sekret.
 
Dobrze jest przyjrzeć się temu postawieniu zadania porównując je z wcześniejszym.
Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz” – to do demona.
Jezus surowo mu przykazał…”Bacz, abyś nikomu nic nie mówił” – to do uzdrowionego z trądu. (Grecki oryginał chyba to „surowo” różnicuje – proszę tu fachowców o pomoc) Ostatecznie jednak obu i demonowi, i uzdrowionemu Jezus nakazuje dyskrecję. Korzysta ze swoich prerogatyw władcy – wydaje polecenie. Demon okazuje się posłuszny, a uzdrowiony nie!
 
Dlaczego tak jest, skąd to nieposłuszeństwo? Czy naprawdę jest ono takie niewinne, jakim mi się długo wydawało? Przecież z powodu tej niedyskrecji Jezus musi się kryć, przebywać w miejscach pustynnych. Czego ta niedyskrecja dotyczy? Na czym polega jej naganność?
 

Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".