O miłości i żądzy

Władza nie jest dominacją, lecz służbą. Podobnie wszelkie dobro jest dobrem służącym wszystkim.

Środa XX tygodnia zwykłego, lit. słowa: Sdz 9,6–15; Mt 20,1–16a

Przypowieść o robotnikach w winnicy jest dla nas bardzo pouczająca. Przyjrzyjmy się jej bliżej: Gospodarz najmuje rano pracowników, umawiając się z nimi, że zapłaci jednego denara za dniówkę. Wieczorem wypłaca wszystkim równo po denarze łącznie z tymi, którzy przepracowali tylko jedną godzinę. Pierwsi mają pretensję o to, że zostali potraktowani niesprawiedliwie. Wtedy pada pytanie: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? (Mt 20,13).

Gospodarz jest obrazem Boga, a postawa robotników pracujących od rana przypomina zachowanie starszego syna z przypowieści o miłosiernym ojcu, nazywanej często przypowieścią o synu marnotrawnym. Charakteryzuje ich myślenie porównawcze: nam się więcej należy, bo mamy większe zasługi. Takie myślenie jest wielką przeszkodą w życiu religijnym, gdyż nie pozwala zobaczyć tego, co jest najważniejsze: Bożego miłosierdzia! To, co najważniejsze w naszym życiu, otrzymujemy darmo dzięki miłości Boga. I tylko wówczas, gdy potrafimy przyjąć to jako dar miłości, możemy wejść w autentyczną więź z Bogiem, więź miłości. Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? (Mt 20,15). Z Bogiem nie można niczego załatwić. Jedynie w miłości możemy się z Nim spotkać. Jednak autentyczna więź miłości wymaga konsekwencji. Jeżeli doświadczamy miłosierdzia, to sami także powinniśmy podobne miłosierdzie okazywać innym. Nasze myślenie powinno się kształtować na podobieństwo myślenia Pana Boga. Jego podstawowym wymiarem jest pragnienie dobra dla innych, z którego wyrasta radość z dobra, gdy widzimy, że to dobro się urzeczywistnia. Święty Paweł wskazał cechy prawdziwej miłości:

Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą (1Kor 13,4nn).

Miłość współweseli się z dobrem. Tylko takie myślenie niesie w sobie życie, które jest ze swojej istoty wspólnotą, komunią. Nie ma w nim miejsca na prywatę, zamknięcie i wyrastającą z nich konkurencję. Władza nie jest dominacją, lecz służbą. Podobnie wszelkie dobro jest dobrem służącym wszystkim. Fatalny przykład żądzy władzy i tragedii, do której doprowadziła, mamy w pierwszym czytaniu. Jotam, syn Gedeona, jedyny ocalały z rzezi synów Gedeona, dokonanej ręką jednego z nich, zapowiada konsekwencje takiego układu: ogień wyjdzie z krzewu cierniowego (Abimelek) i spali cedry libańskie (możni Sychem). Na żądzy nie można niczego zbudować.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

 

Zobacz także