O naszych wspaniałych mediach i o zwątpieniu

Wczoraj onet zamieścił zajawkę artykułu Józefa Majewskiego, pt. Stara nowa Msza, opublikowanego w ostatnim "Tygodniku Powszechnym". Do zajawki dołączony był filmik z TVN 24. Podejście prezentowane przez tę wspaniałą stację, reprezentatywne dla pewnej klasy naszych mediów, jest dla mnie źródłem niezłej zabawy. Albo raczej byłoby, gdyby nie to, że jest tak boleśnie powierzchowne i przekłada się na teksty w jednych miejscach idiotyczne, a w innych tak semantycznie swobodne, że aż dreszcz przechodzi i grymas na twarzy się pogłębia.  

Filmik można zobaczyć tu.

A tu kilka co ciekawszych fraz:

"Sobór odwrócił księdza do wiernych, pozwolił zobaczyć jego ludzką twarz. Ludzkie oblicze zyskała wówczas modlitwa. Mszę trydencką w rycie łacińskim zamieniono na popularną, narodową".

"Teraz to samo pokolenie musiałoby się przyzwyczaić drugi raz, z tym że kierunek jest trudniejszy, już nie w stronę tańca i opłatka do ręki, a adoracji przemyślanego uznania nieskończoności Boga" (sic!).

(kard. Ratzinger: "nie znajduję już w niej [posoborowej liturgii] sacrum…") "Jako ksiądz. biskup i kardynał tego sacrum szukał, jako papież chciałby pomóc szukać wszystkim, a łacina w kościele miałaby pomóc znaleźć. Łacina – język zupełnie dziś niezrozumiały".

[po tym, jak już A. Sporniak na spółkę z panią redaktor objawił nam wszystkim, że hokus pokus pochodzi od hoc est enim corpus meum] "Ale może ten hokus pokus jest potrzebny, bo to niezrozumienie ma działanie mistyczne".

"Gdzieś po drodze, pomiędzy piosenką a ponurym milczeniem, jest ten stan idealny".

    

Czytając o tym, co miałoby się zmienić (minilista – podana dość niechlujnie – jest na stronie Tygodnika) myślę sobie – wspaniale! Poczucie niezgody budzi we mnie tylko to, że rola wiernych ma się ograniczać do "stania w skupieniu" i "braku przymusu rozumienia wszystkich treści" (nie za bardzo sobie to wyobrażam). Trudno mi jednak nie zgodzić się z o. Markiem Blazą SI, który w filmie mówi, że kijem Wisły się nie zawróci. Duża część tych postulatów jest od dawna zawarta w dokumentach i instrukcjach zarówno watykańskich jak i episkopalnych. Ktoś będzie stał z kijem nad księżmi, żeby się do nich stosowali? Jeszcze zmiana kierunku – cóż, to może zostać po prostu zmienione odgórnie. Od tej pory wszyscy stoją ad orientem, w porządku, jak mówiłem, jestem za. Ale co z muzyką (która, jak rozumiem ma być tylko organowa, albo chóralna, skoro "zwykli" wierni mają już nie śpiewać??), szatami, dbanie o gesty, sposób głoszenia Słowa? Pewnie da się to zrobić tam, gdzie księża sami będą o to dbali (co się zdarza), lub tam, gdzie wierni będą w stanie na księży wywierać nacisk (co też się zdarza). Ale na wielką skalę? Może jestem człowiekiem małej wiary, ale wyobrazić sobie tego nie umiem.

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.