O niebezpieczeństwie żywota człowieczego

Wiadomo, że rynek muzyki dawnej jest rynkiem niszowym. Dlatego pojawiające się od czasu do czasu produkcje polskiej muzyki minionych epok przechodzą „niezauważone”. Myślę, że podobnie ma się rzecz z płytą O niebezpieczeństwie żywota człowieczego Cypriana Bazylika w wykonaniu zespołu Bornus Consort. Dlatego warto poświęcić parę słów tej płycie, chociaż od jej pojawienia się na rynku minęło już trochę czasu a mam wrażenie, że płyta została niedoceniona i przeszła bez echa.

Dlaczego jest to płyta szczególna? Dlatego, że dźwięki tej muzyki jakoś szczególnie dotykają, są autentyczne. Kiedy płyta się kończy człowiek czuje żal, że to koniec; czas jakby stawał w miejscu. Takie było moje pierwsze odczucie po przesłuchaniu tego krążka.

Zaskoczony byłem, gdy wyjaśnienie tego niezwykłego procesu znalazłem w komentarzu zamieszczonym do płyty: Marzeniem każdego muzyka jest w czasie wykonywania utworu zatrzymać czas. Sprawić, aby słuchacz był od początku do końca zafascynowany dziełem i żałował, gdy pieśń kiedyś się skończy. Nauczeni praktyką śpiewaków tradycyjnych, wykonawcy śpiewają tak, jak każe tradycja, a nie aby schlebiać gustom słuchacza. Faktycznie, słuchając płyty nie trudno odnieść wrażenia, że zespół nie śpiewa Bazylika „pod publikę”, nie modyfikuje, nie zmienia, nie bawi się dynamiką, agogiką, ale po prostu śpiewa, a przy tym jest to śpiew pełen mocy, zachwycający, taki naturalny. Mam nieodparte wrażenie, że śpiewacy sami kontentują się śpiewem, czerpią z niego radość; słychać to wyraźnie choćby w Psalmie CXXIX, czy też w Pieśni o niebezpieczeństwie żywota człowieczego. Kolejnym czynnikiem wyróżniającym tą płytę jest to, że muzycy – jak sami mówią – zaufali pieśni i śpiewają na płycie wszystkie zwrotki nawet najdłuższych utworów. I tak poznajemy całego Bazylika. A dzięki temu on przypomina nam dzieje naszego zbawienia – Dobrotliwość Pańska; uczy nas modlitwy – Oratio Dominica, Nabożna piosenka; poucza i katechizuje – Pieśń o niebezpieczeństwie żywota wiecznego. Można powiedzieć, że płyta jest ewenementem w polskiej fonografii. Nie znane mi są bowiem nagrania np.: Psalmów Mikołaja Gomółki, wykonane w całości. Zespoły z reguły nie porywają się na takie zabiegi i nie dowierzają wielkiej liczbie zwrotek a sam Marcin Bornus – Szczyciński mówi, że on sam i jego zespół dochodził do tego latami.

Płyta jest szczególna, bo moglibyśmy powiedzieć jest pewnym wehikułem, który przenosi nas w odległe czasy radziwiłłowskiego dworu, dal którego kompozytor tworzył i pozwala nam trochę zasmakować jego klimatu. Muzyka zawarta na płycie jest bowiem muzyką dworską, domową, śpiewaną tam zapewne wieczorami, dla duchowego pokrzepienia i ożywienia. 

Z tą myślą każdemu, kto kocha muzykę tą płytę polecam.

 

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Dawid Kusz OP

Dawid Kusz OP na Liturgia.pl

Dominikanin. Święcenia kapłańskie przyjął w 2005 roku. Prowadził liczne warsztaty muzyki liturgicznej w kraju i za granicą. Dokonał nagrania czterech płyt, w tym dwóch autorskich. Wykłada chorał oraz śpiew liturgiczny w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów w Krakowie; prowadzi zajęcia dydaktyczne we Wrocławskim Studium Wokalno-Liturgicznym oraz Szkole Śpiewu Liturgicznego w Warszawie. Decyzją ks. kard. Stanisława Dziwisza został włączony w skład Komisji ds. Muzyki Kościelnej Archidiecezji Krakowskiej.