O płycie DEUS MEUS „Otwórz się niebo” – z pieśniami adwentowymi

7 grudnia jako dodatek do tygodnika GOŚĆ NIEDZIELNY ukazała się nowa płyta chóru Deus Meus.

Płytę „Otwórz się niebo” z pieśniami adwentowymi nagrywaliśmy w październiku (22-26. X 2008) w Trzęsaczu – małej miejscowości nad morzem. Nie jest ona nawet parafią, ale posiada mały neogotycki kościółek z bardzo dobrą akustyką i organami. Obok niego znajduje się dom rekolekcyjny diecezji szczecińskiej, który doskonale nadawał się na „zaplecze” akcji. Tu mieszkaliśmy, stołowaliśmy się i robiliśmy próby. Przyjechało wielu śpiewaków, w sumie 27, choć i tak nie wszyscy, niektórych zatrzymały choroba lub inne przeszkody. „Deusi”, to obecnie grupa składająca się z osób będących w chórze od samego początku (tj. od prawie 15 lat), jest ich ok. 14-16, i nowych śpiewaków, którzy są z nami od kilku lat, bądź dołączyli do Deus Meus ostatnio. Większość śpiewających mieszka w Szczecinie, niektórych losy zaprowadziły do miejsc leżących w pobliżu, np: do Krakowa, Wrocławia, Sosnowca. Marcin Pospieszalski – muzyczny szef chóru – przybył wraz żoną Lidką – z Częstochowy, Andrzej Dubiel – manger grupy – z Katowic (a konkretniej – z Czeladzi), Edek Sosulski – akustyk i realizator nagrań – z Warszawy, a Aram Arabaczjan – armeńczyk, który gra z nami od czasu płyty „Jahwe” – obecnie z Londynu. Z Belfastu w Irlandii – przyleciało samolotem małżeństwo Krzysztofa i Małgosi Kowalskich, którzy śpiewają z nami od kilku lat, a od 2006 wpadają do Polski na niektóre koncerty lub wakacyjne rekolekcje w Gródku n/Dunajcem. (Pełny skład wykonawców wymieniony jest na okładce płyty). Wszyscy przybyli, od pierwszych chwil przyjazdu byli mocno wzruszeni samym spotkaniem, coraz trudniej bowiem jest nam zgromadzić się w takiej liczbie, gdy czas biegnie do przodu, a większość ludzi w chórze nie jest już uczniami szkół średnich lub studentami (jak było na początku), ale małżonkami pozostawiającymi na dni nagrań bieżące prace i domy z małymi dziećmi. Przez cały weekend w Trzęsaczu ani na chwilę nie opuszczała nas radość z tego, że chcemy zrobić coś razem, a tym bardziej coś – na chwałę Bożą. Z zamiarem nagrania pieśni adwentowych nosiliśmy się już od pewnego czasu, w Polsce dużo jest bowiem muzyki kolędowej, coraz więcej wielkopostnej, natomiast cztery tygodnie przed Bożym Narodzeniem często mijają nam w pośpiechu, przy braku głębszej refleksji nad treściami duchowymi i wspaniałą ich liturgią.

Spotkanie stało się możliwe dzięki tygodnikowi Gość Niedzielny, który na pomysł wydania płyty z pieśniami adwentowymi odpowiedział zielonym światłem. Udało się znaleźć wsparcie finansowe projektu, co było spełnieniem naszych marzeń i oczekiwań. 

Do nagrań przystąpiliśmy z bojowym duchem, momentami może nawet zbyt dużym. W miarę upływu czasu i rejestracji materiału wchodziliśmy coraz głębiej w spokój i kontemplację tajemnic Adwentu, o których śpiewaliśmy. Wszyscy w chórze znamy pieśni adwentowe od lat i podobnie jak te z płyty wielkopostnej („Słońce nagle zgasło”) są nam one bardzo bliskie. 

Już ponad rok temu siedziałem z Marcinem Pospieszalskim i robiliśmy „spis treści” tego, co i jak należałoby nagrać. Zachowanych starych polskich pieśni adwentowych jest, jak się okazuje, wiele, wystarczająco dużo, by wypełnić nimi płytę, poczuć ich niezwykły klimat i wejść w atmosferę modlitwy, do której prowokują. Było ich pewnie jeszcze więcej, do naszych czasów przetrwały przede wszystkim te, których piękno tekstów i ładunek uczuciowy melodii jest największy. Większość z nich zamieszcza śpiewnik Siedleckiego i z niego w głównej mierze korzystaliśmy. Kilka pieśni, w tym – powstałych w obecnych czasach, znaleźć można w dominikańskim śpiewniku „Niepojęta Trójco”. Zarejestrowaliśmy 17 pieśni, z których na płycie znalazło się 12. Pięć nie zmieściło się na niej z powodu bardzo małej ilości czasu na zmiksowanie ich w studio lub drobnych usterek wykonawczych. Nasz przyjaciel od lat – Edward Sosulski – wspaniały akustyk i człowiek – także Marcin Pospieszalski, mieli dosłownie kilka dni na oddanie materiału do druku (tj. tłoczni) i robili co mogli, by przygotować na czas mastering utworów. Ku paradoksowi, na krążku brak pieśni, od której pochodzi tytuł płyty („Otwórz się niebo”) lub „słynne łacińskie „Rorate coeli”, które słychać w kościołach w Polsce, zwłaszcza na „roratach” o świcie w grudniu. Obiecujemy sobie i słuchaczom, że „pełny komplet” adwentowych „standardów” postaramy się wydać na płycie, która, mamy nadzieję, ukaże się w przyszłym roku. 

Co było dla nas najważniejsze w wykonywaniu i nagrywaniu pieśni? Przede wszystkim to, by pokazać niezwykłą tęsknotę człowieka za oczekiwanym i mającym przyjść Zbawicielem. Zarazem radość tego oczekiwania. To właśnie stanowi istotę Adwentu. Czy nam się to udało? – Wy to pewnie lepiej ocenicie… 

Podziwiałem, jak zwykle, Marcina Pospieszalskiego, który z właściwym sobie „nerwem” pracował już wcześniej, często do późna w nocy, nad prostymi harmonizacjami znanych pieśni, które jeszcze bardziej wydobywałyby ich nastrój i szlachetność. Mając do dyspozycji chór, chcieliśmy by zaistniał w nich każdy z głosów: sopran, alt, tenor i bas. Nie wszystkie pieśni, oczywiście, tego wymagały, niektóre zaśpiewaliśmy w jednogłosie. Wraz z Marcinem szukaliśmy pomysłów, jak wprowadzić do kilku utworów instrumenty. Czuliśmy, że to ożywi płytę i pozwoli słuchaczowi nie spać, a czuwać, co zresztą jest zadaniem Adwentu dla wszystkich wierzących. Organy w Trzęsaczu miały dość dobre brzmienie, aż prosiły się, by je wykorzystać. Postanowiliśmy wprowadzić też trochę nastrojów bliskowschodnich (Aram jest mistrzem gry na duduku, armeńskich fletach i szałamaji) i ludowych – polskich (Marcin przywiózł ze sobą zabytkowe cymbały rzeszowskie i bębenek radomski). Michał Kulenty zaproponował, że doda chętnie kilka dźwięków na flecie (fujarce). Posłuchajcie jak brzmią – „Archanioł Bozy Gabriel” lub „Głos Pański  z nieba wychodzi”… 

Aranżacje instrumentalne powstawały spontanicznie w trakcie śpiewów i rejestrowane były na żywo równolegle z głosami chóru. Najbardziej zaskoczy Was pewnie wersja pieśni „Boże wieczny, Boże żywy”, którą zaśpiewaliśmy białymi głosami, od pewnego czasu inspiruje nas bowiem coraz bardziej muzyka bałkańska. Widzimy, że warto preferować w naszym kraju brzmienia z naszej strefy geograficznej. Gdyby w Polsce ludzie tak żyli własną muzyką ludową jak mieszkańcy Bałkanów! Kilka pieśni zabrzmi Wam w uszach bardzo bożonarodzeniowo – jak kolędy. W trakcie nagrywania, przez konkretne pieśni (usłyszcie i znajdźcie je sami!) uświadomiliśmy sobie, jak bardzo w sumie te dwa okresy liturgiczne są ze sobą związane…

Tym, do których płyta dotarła, życzę w imieniu chóru DEUS MEUS, zespołu wszystkich współpracujących z nami muzyków, także swoim – pięknego przeżywania Adwentu (z jej muzyką w uszach!), który pozwala nam zrozumieć jak krótkie i tymczasowe jest nasze życie na Ziemi i jak bardzo warto przeżywać je z sercem pełnym miłości do Boga i ludzi!

 

Andrzej Bujnowski OP

 

P.S. Wielkie podziękowania dla ks. Marka Gancarczyka, szefa GOŚCIA NIEDZIELNEGO, którego otwartość i wsparcie pomogło nam zrealizować projekt. 

Szczególne też – dla Agnieszki i Andrzeja Dubielów, odpowiedzialnych za organizacyjną stronę nagrań, bez nich ta płyta by nie powstała.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także