O „radosnym oczekiwaniu” adwentowym

Chcę w tym wpisie nawiązać do rzekomej przepaści, jaka istnieje między przed- i posoborową celebracją Adwentu; przepaści, której tak naprawdę nie ma a która istnieje tylko w wyobraźni niektórych osób.

Przytoczę najpierw 39 punkt "Ogólnych norm roku liturgicznego i kalendarza", mówiący o Adwencie:

Przytoczę najpierw 39 punkt „Ogólnych norm roku liturgicznego i kalendarza”, mówiący o Adwencie:

Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem pobożnego i radosnego oczekiwania”.

Właśnie ten punkt, a zwłaszcza jego ostatnie zdanie, jest przedmiotem szyderstw ze strony niektórych osób związanych z liturgią tradycyjną. Ich zdaniem świadczy to o niepoważnym traktowaniu Adwentu w liturgii posoborowej, która zastąpiła ducha adwentowej pokuty i oczekiwania na Sąd Ostateczny jakimś miałkim „radosnym oczekiwaniem”. Dość przejrzeć różne fora internetowe, można tam przeczytać niemało drwin z przytoczonego przeze mnie punktu „Ogólnych norm”.

W związku z tym parę spostrzeżeń.

Przede wszystkim, ad fontes! Wszystkich podrwiwających z adwentowego „radosnego oczekiwania” zapraszam do wykonania jednego prostego ćwiczenia, polegającego na porównaniu teologii przed- i posoborowych tekstów liturgicznych z mszałów i brewiarzy (czytania biblijne, euchologia, antyfony, responsoria, hymny itd.). Nie będę w tym wpisie dokonywał drobiazgowej analizy porównawczej, ale zaręczam, że każdy kto takie ćwiczenie zrobi uczciwie, bez z góry przyjętych własnych tez, dostrzeże pełną ciągłość obu form liturgii. Główna różnica polega na tym, że liturgia posoborowa ma szerszy zestaw tekstów własnych na każdy dzień liturgiczny, natomiast ich wymowa jest bardzo podobna. Motywem dominującym w obu formach rytu rzymskiego jest pełne nadziei i tęsknoty oczekiwanie na przyjście Zbawiciela, którego to przyjścia wyczekuje się jako wydarzenia radosnego. W obu formach pojawiają się odniesienia do sądu i wezwania do nawrócenia, jednak nie jako motywy pierwszoplanowe. To wykpiwane zdanie o „pobożnym i radosnym oczekiwaniu” pasuje jak ulał również do Adwentu w liturgii „trydenckiej”. Po prostu, ad fontes, czyli do źródeł!

Zwracam jeszcze uwagę na to, że krytycy 39 punktu norm z reguły niedokładnie cytują jego końcowe zdanie. Koncentrują się na „radosnym” oczekiwaniu i zupełnie bez sensu odczytują to, jakoby autorom chodziło o zachętę do traktowania Adwentu jako czasu rozrywkowego. Wystarczy jednak czytać tekst ze zrozumieniem. Ten punkt mówi o „pobożnym i radosnym oczekiwaniu”, które wynika z tego co jest w tym punkcie napisane wcześniej.

I jeszcze jedno. Jeżeli oczekiwanie z radością na Chrystusa jest czymś złym, to jak należy Go oczekiwać? Rozumiem, że chyba ze strachem. Polecam więc do lektury teksty św. Cypriana i św. Augustyna na ten temat. Streszczając ich myśl: „Codziennie w Modlitwie Pańskiej modlisz się o przyjście królestwa Bożego, a jednocześnie boisz się jego nadejścia? Mówisz, że kochasz Chrystusa, a jednocześnie lękasz się, że On przyjdzie? Boisz się przyjścia tego, kogo kochasz? Może więc wcale Go nie kochasz, a kochasz bardziej siebie i swoje grzechy”. Teksty liturgii Adwentu w jednej i drugiej formie rytu rzymskiego wcale nie pobudzają do strachu przed przyjściem Chrystusa. One wyrażają nadzieję i tęsknotę ale właśnie przez to pobudzają również do poważnej refleksji i do nawrócenia. Na ile ja się odnajduję w tekstach liturgii, czy ja faktycznie w ogóle czekam na Chrystusa? Może jestem na tyle zajęty budowaniem swojego własnego małego królestwa ziemskiego, gdzie ja jestem panem, że żaden inny Pan nie jest przeze mnie mile widziany? Może mają rację święci Cyprian i Augustyn, że bardziej niż Chrystusa kocham siebie i swoje grzechy. Wystarczy, żeby teksty liturgii – właśnie te mówiące o „pobożnym i radosnym oczekiwaniu” – przemówiły swoim głosem, a już mogą głęboko przeorać moje serce.

Zamiast drwić z tego, co mówią obecne normy liturgiczne, lepiej jest odczytać je ze zrozumieniem, nie w karykaturze.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....