O św. Franciszku, jego regule i charyzmacie franciszkańskim

franciszekIstnieją dzisiaj dwa sposoby aby poznać Franciszka z Asyżu – udać się do tego miasta i przysłuchać się „mowie kamieni”, tam gdzie do tej pory żyją jego współbracia, albo po prostu zagłębić się, dla przykładu, w lekturę Reguł czy Testamentu.

Obchodząc 800-lecie zatwierdzenia braterstwa szczególnie te dwa świadectwa myśli i duchowej dojrzałości ukazują sobą franciszkańską zasadę życia oraz jej kształtowanie, które to następnie odnajdujemy w autografach Franciszka (Błogosławieństwo dla brata Leona, List do brata Leona, Uwielbienie Boga Najwyższego) i w biografiach o nim, spisanych na podstawie wspomnień pierwszych braci. Pojawia się w nich historyczna i fundamentalna wiosna 1209 roku, według niektórych badaczy historii franciszkańskiej było to 16 kwietnia, kiedy Ubogi z Asyżu, mając około 27 lat, udał się do Rzymu wraz z braćmi do „pana papieża” Innocentego III, by prosić go o zaaprobowanie sposobu życia, obecnie nazywanego we franciszkańskich środowiskach naukowych Protoregułą lub formula vitae.

regulainnocentyiiiDzięki pamięci i pracy hagiografów możemy cieszyć się z opisów tego wydarzenia, ale tym, co w nich uderza, jest kontrast dwóch głównych bohaterów – Franciszek, niewysoki, szczupły, ubrany w tunikę szaro-ziemskiego koloru, staje przed najpotężniejszym na ów czas człowiekiem na ziemi, wysokim, ubranym w złoto i czerwień oraz bogatą tiarę – Innocentym III. Sam fakt posiada kilka przekazów, różniących się pomiędzy sobą, prawdopodobnie w wyniku funkcjonalności i celom, jakie przedkładali biografowie czy kronikarze. Było to jednak podstawowe wydarzenie, otwierające na przyszłość tak dla Franciszka i jego braci, jak dla Kościoła Rzymskiego. Należy tu uwypuklić dwa względy: pierwszym jest pewien rodzaj „realizacji instytucjonalnej” intuicji i inspiracji ewangelicznej dla Franciszka i jego towarzyszy; drugim jest wyrażenie dyspozycyjności i otwartości Kościoła dla grup i ruchów pauperystyczno-ewangelicznych rodzących się poza tradycyjnym życiem monastycznym czy kanonicznym, do których Franciszek nie chciał nigdy przylgnąć. Mała w początkach wspólnota pokutników z Asyżu zagwarantowała sobie istnienie w uniwersum katolickim, wiążąc się szczególnie z jej przewodnikiem – biskupem Rzymu. Tak przekazuje to pierwsza biografia świętego autorstwa Tomasza z Celano: Święty Franciszek widząc, że Pan Bóg co dzień powiększał ich liczbę, napisał prosto i zwięźle, dla siebie i dla swoich braci, formę życia i regułę, używając głównie tekstów świętej Ewangelii, której doskonałości jedynie pożądał. Włączył też nieco innych wskazań, które były niezbędne do prowadzenia świętego życia we wspólnocie. Potem razem z wszystkimi wspomnianymi braćmi przybył do Rzymu, bardzo pragnąc, aby mu pan papież Innocenty III zatwierdził to, co był napisał. […]Podówczas przewodził Kościołowi Bożemu pan papież Innocenty III, mąż pełen chwały, a także bogaty w wiedzę, słynący wymową,gorliwy w trosce o sprawiedliwość w tym, czego wymagało pielęgnowanie wiary chrześcijańskiej. Gdy zapoznał się ze zdaniem mężów Bożych, po uprzednim rozważeniu sprawy, wyraził zgodę na ich  prośbę i następnie zatwierdził. Udzielił im wiele zachęt i napomnień, po czym pobłogosławił świętemu Franciszkowi i jego braciom, mówiąc: „Bracia, idźcie z Bogiem, i jak was On raczy natchnąć, tak głoście wszystkim pokutę. A gdy wszechmocny Bóg pomnoży was w liczbę i łaskę, z radością donieście mi o tym, a ja wam udzielę więcej pozwoleń i bezpiecznie powierzę wam większe zadania”. Naprawdę, gdziekolwiek święty Franciszek się udał, tam z nim, ciesząc go objawieniami a dobrodziejstwami dodając otuchy. Pewnej nocy, kiedy głęboko zasnął, zobaczył, że idzie jakąś drogą, koło której rosło potężne drzewo. Drzewo piękne i silne, grube i bardzo wysokie. Gdy zbliżył się do niego i stojąc pod nim podziwiał jego piękno i wielkość, nagle zdarzyło się, że sam święty wyszedł na taką wysokość, iż dosięgnął czubka drzewa. Chwycił je rękami i bardzo łatwo nachylił ku ziemi. Rzeczywiście tak się stało, kiedy pan Innocenty, drzewo najbardziej na ziemi wyniosłe i wspaniałe, jak najbardziej łaskawie skłonił się ku jego prośbie i woli. (1 Cel 32, 1-3; 33, 5-13; por. także 2 Cel 16-17; 1 B III, 9-10; AP 31-36)[1].

W życiu Kościoła pojawiła się nowość – nie egzegeza Chrystusa, przynajmniej dla Ubogich z Asyżu, ale czyste, surowe i dosłowne naśladowanie Chrystusa takiego, jakiego przedstawia Ewangelia sine glossa, które to często interpretowały zachęty Jezusa, pozbawiając ich radykalizmu i mocy Słowa. Franciszek nie był heretykiem, ani reformatorem, ani przywódcą „rewolucji”. On nie chciał, i nigdy tego nie wymagał, by całe chrześcijaństwo upodobniło się do tego rygorystycznego modelu, był jak najdalej od żądania, by jego wizja stała się jedyną możliwością osiągnięcia doskonałości chrześcijańskiej. To była jego droga, którą Pan wskazał jemu i jego braciom. Spotkanie z papieżem zostało poprzedzone długim przygotowaniem – nawróceniem i dojrzewaniem w szkole Mistrza z Nazaretu pomiędzy 1205 i 1207 rokiem, i należy tu wspomnieć pewne wydarzenia: powrót z więzienia po wojnie z Perugią, choroba, dialog z Chrystusem ukrzyżowanym w San Damiano, starcie z ojcem i ostateczne odejście z domu rodzinnego, życie pokutne, pobyt i opieka nad trędowatymi, żebractwo w okolicach i w samym Asyżu, gdzie wcześniej był księciem młodzieży i pretendentem do rycerstwa. Zwrócenie się do papieża w 1209 roku z prośbą o zatwierdzenie sposobu życia, jest wyrazem wielkiej świadomości własnego wyboru ewangelicznego, krótko po tym, jak uformowała się pierwsza grupa braci, pochodzących z Asyżu lub jego okolic. Po powrocie z Rzymu do wspólnoty przychodzą kolejne osoby, już z innych miejsc, co świadczy też o coraz szerszym oddziaływaniu i „sukcesie” nawoływania do pokuty i życia czystą formą Ewangelii, bez politycznych czy antykościelnych pokus korygowania lub potępiania kogokolwiek.

franek

Przy schyłku życia w Asyżu Franciszek, dyktując swój testament duchowy, który jest specyficzną autobiografią i podsumowaniem ziemskiej pielgrzymki, powraca do powstania b

raterstwa, jego pierwszych i podstawowych zasad oraz historii zatwierdzenia ewangelicznego naśladowania Chrystusa: I gdy Pan zlecił mi troskę o braci, nikt mi nie wskazywał, co mam czynić, lecz sam Najwyższy objawił mi, że powinienem żyć według Ewangelii świętej. I ja kazałem to spisać w niewielu prostych słowach, i Ojciec św. potwierdził mi. A ci, którzy przychodzili przyjąć ten sposób życia, rozdawali ubogim wszystko, co mogli posiadać (por. Tb 1, 3); i zadowalali się jedną tuniką połataną od spodu i z wierzchu, sznurem i spodniami. I nie chcieliśmy mieć więcej. Oficjum odmawialiśmy my, klerycy, jak inni duchowni; nie-klerycy odmawiali: Ojcze nasz; i bardzo chętnie przebywaliśmy w Kościołach. I byliśmy niewykształceni i ulegli wszystkim. (T 14-19)

W tych syntetycznych wyrażeniach Franciszek przypomina przejście od indywidualnego doświadczenia i spotkania z Jezusem Chrystusem do braterskiego, wspólnotowego kroczenia drogą rad Ewangelii. Ubogi z Asyżu nie poszukiwał jakiegokolwiek ucznia czy naśladowcy, w historiografii franciszkańskiej nie istnieje żaden dowód na to. Bracia (fratres) zostali mu dani przez Boga, nie była przewidziana żadna struktura czy perspektywa organizacyjna lub instytucjonalna. Franciszek wskazuje na Pana jako na sprawcę i dawcę rozwiązania kwestii, jak postępować i ku czemu się kierować, gdy przyszli pierwsi bracia. Rozwiązaniem jest sugestia, by żyć według Ewangelii świętej, gdyż żaden inny motyw inspiracyjny nie wyrażał lepiej Bożego zamysłu dla nowego braterstwa. W Testamencie Franciszek z ogromną siłą podkreśla oryginalność i nowość intencji fraternitas, która zgromadziła się wokół niego, potwierdza, że decyzja/odpowiedzialność życia według Ewangelii świętej jest jego, bez jakiejkolwiek mediacji w osobistej relacji z Bogiem,  i że papież jemu, bratu Franciszkowi, to zatwierdził. Wymiar wspólnotowy i braterski jest późniejszy. Wypływa to jasno z uważnej lektury przesłania umierającego Założyciela, który otwarcie i uparcie proponuje siebie samego jako fundament i kryterium autentyczności doświadczenia Braci Mniejszych w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wspólnotowy wyraz życia określają natomiast niektóre charakterystyki tożsamości braci – wybór ubóstwa, a więc całkowite odrzucenie dóbr materialnych, jako afirmacja siebie samego i grupy; modlitwa; nawiedzanie kościołów; praca fizyczna; przebywanie wśród innych. Ten ostatni aspekt wyraża szersze pojęcie wspólnoty, nie tylko tej braterskiej. Bracia nie powinni separować się od innych osób, od innych „ubogich”, w sposobie w którym żyją, mają jednak odróżniać się bez opuszczania społeczeństwa, dzieląc warunki życia z ubogimi, praktykując ekonomię służby, pracując własnymi rękoma, ale ograniczając swoje wymagania tylko do tego, co jest konieczne do przeżycia. Bracia winni być sługami nieużytecznymi z ich świadectwem, które ma przekonywać innych do nawrócenia i pokuty, pozwalając prowadzić się Duchowi i oddając Bogu wszelkie dobro, naśladując Chrystusa ubogiego i odrzuconego. Wspólnota braterska według Franciszka winna być dynamiczna i fleksyjna, dostosowująca się do rzeczywistości bez zagubienia wartości i najgłębszego sensu życia według Ewangelii świętej.

stygmat

Wizja chrześcijańska Franciszka wyraża się w naśladowaniu Chrystusa ubogiego, cierpiącego, obnażonego z boskości, Chrystusa dzieciątko, głodnego i zmarzniętego, Chrystusa zranionego i przybitego do krzyża, i dlatego młody mieszkaniec Asyżu wyzbył się pragnienia jakiekolwiek władzy i bogactwa, a także nauki i kultury, które również były formą panowania i posiadania. Franciszek nie chciał słyszeć o kościołach wybudowanych dla niego i współbraci, spał na gołej ziemi, czy w szałasach, pragnął by jego bracia niczego nie posiadali, nawet brewiarza dla odmawiania psalmów. Ale Kościół uznając wielkość i świeżość jego sposobu życia, i przyjmując jego fraternitas przekształconą w Zakon, asystował sukcesowi franciszkanów, którzy osiedli we wspaniałych bazylikach i dużych klasztorach, stali się mistrzami teologii na uniwersytetach w Paryżu, Bolonii, Oxfordzie, byli doradcami królów, przyjmowali święcenia biskupie i purpurę kardynalską. Przesłanie Franciszka przeciwne potędze, bogactwu i wiedzy, było głęboko i nieodwołalnie niewspółczesne dla jego czasu, choć paradoksalnie bez franciszkanizmu nie narodziłaby się współczesność.

Po 800 latach w Asyżu w dniach 15–17 kwietnia 2009 roku odbyła się Międzynarodowa Kapituła Namiotów, na kształt kapituł celebrowanych za życia Franciszka, w której uczestniczyło około 2 tysięcy braci ze wszystkich rodzin franciszkańskich z całego świata. Były to dni święta, refleksji, radości jubileuszowej oraz zatrzymania się nad historią i współczesnością ruchu franciszkańskiego. Na wzór świętego Założyciela z 1209 roku, na koniec Kapituły, w dniu 18 kwietnia, bracia udali się do Castel Gandolfo na spotkanie z papieżem Benedyktem XVI, by potwierdzić po raz kolejny wierność i synowskie przywiązanie do biskupa Rzymu, Wikariusza Chrystusa na Ziemi. Podczas audiencji Ojciec święty zwrócił się do Franciszkanów z całego świata, wspominając wydarzenia sprzed 800 lat: Z wielką radością witam Was wszystkich, zgromadzonych z tej szczęśliwej i historycznej okazji: rocznicy zatwierdzenia przez papieża Innocentego III „Protoreguły” św. Franciszka. Od tamtego wydarzenia minęło osiemset lat i owa gromadka braci stała się wielką rodziną, która rozrosła się na cały świat, a Wy ją tutaj dzisiaj godnie reprezentujecie. Ostatnie dni spędziliście w Asyżu na spotkaniu, które nazwaliście, odwołując się do swoich początków, Kapitułą Namiotów. A po zakończeniu tego niezwykłego wydarzenia przybyliście wszyscy do Signora Papy, jak powiedziałby Wasz seraficki Założyciel. […]Drodzy Bracia i Siostry – minęło osiem wieków i oto dzisiaj chcecie odnowić krok uczyniony przez Waszego Założyciela. Wszyscy jesteście synami i dziedzicami tamtych początków, tamtego „dobrego nasienia”, jakim był Franciszek – naśladujący z kolei „ziarno pszenicy”, Pana Jezusa, który umarł i zmartwychwstał, aby przynieść „plon obfity” (J 12,24). Święci stawiają nam za wzór płodność Chrystusa. […] Moi drodzy, ostatnim słowem, które chciałbym Wam zostawić, jest to samo słowo, które zmartwychwstały Jezus przekazał swoim uczniom: „Idźcie!” (por. Mt 28,19; Mk 16,15). Idźcie i kontynuujcie „remont domu” Jezusa Chrystusa, „remont” Jego Kościoła. […] Tak jak Franciszek zawsze zaczynajcie od siebie. To przede wszystkim my sami jesteśmy domem, który Bóg chce odbudować. Jeżeli zachowacie stałą gotowość do wewnętrznej odnowy w duchu Ewangelii, to nadal będziecie dla Pasterzy Kościoła pomocą w dziele nieustannego upiększania oblicza Kościoła, oblicza Oblubienicy Chrystusa. Tego właśnie Papież od Was oczekuje – tak było u Waszych początków i tak jest teraz.

Jako podsumowanie przytacza się tutaj fragment konferencji o. Raniero Cantalamessa, kapucyna, wygłoszonej pierwszego dnia celebracji Kapituły Namiotów, który tak postrzega misję Braci Mniejszych w świecie współczesnym: Franciszek podjął się zadania, którego nie mógł spełnić Kościół hierarchiczny, nawet przez swoje duchowieństwo diecezjalne. Nie zrobił tego ani w duchu polemicznym ani apologetycznym. Nie polemizował ani z Kościołem instytucjonalnym, ani z nieprzyjaciółmi Kościoła instytucjonalnego, ani z nikim innym. W tej kwestii jego styl zupełnie różni się nawet od stylu współczesnego mu św. Dominika. Stawiamy sobie pytanie: co nam to wszystko mówi? Z różnych niż wtedy powodów (chociaż nie do końca!), także dzisiaj masy oddaliły się od Kościoła instytucjonalnego. Powstała przepaść. Wielu ludzi nie jest już w stanie dotrzeć do Jezusa poprzez Kościół; trzeba im pomóc dotrzeć do Kościoła poprzez Jezusa, wychodząc od Niego i od Ewangelii. Nie przyjmuje się Jezusa z miłości do Kościoła, ale można przyjąć Kościół z miłości do Chrystusa. Oto zadanie właściwe franciszkanom. Znajdujemy się w jedynej w swoim rodzaju pozycji, aby tego dokonać. Predysponuje nas do tej roli dziedzictwo naszego ojca Franciszka, niezmierna spuścizna wiarygodności, jaką zdobył u całej ludzkości. Jego intuicja powszechnego braterstwa, które rozciąga się na wszystkie stworzenia, łącznie z wyborem małości (minoritas) czynią z niego i jego naśladowców braci dla wszystkich, nieprzyjaciół dla nikogo, towarzyszy ostatnich z ostatnich. Wybór Asyżu przez papieża Jana Pawła II jako miejsca spotkania religii świata, a także inne niezliczone tego typu inicjatywy, są znakiem tegoż powołania synów św. Franciszka. Warunkiem, aby wypełnić to zadanie stania się mostem pomiędzy Kościołem i światem, jest  posiadanie, tak jak Franciszek, głębokiej miłości i wierności wobec Kościoła oraz głębokiej miłości i solidarności ze światem, przede wszystkim ze światem maluczkich.


[1] Wszystkie cytaty i skróty za: Źródła Franciszkańskie, Bratni Zew, Kraków 2005.

 

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.