O święta Uczto

Chodzimy i wołamy o pokarm, który nasyci nie tylko nasze ciało, ale który będzie wreszcie w stanie umocnić nasze serca. Takim pokarmem nie były, wiemy o tym dobrze, ani manna, ani nawet chleb, który rozmnożył Jezus wobec tysięcy przybywających Go słuchać. Tym pokarmem stało się jedno, prawdziwe i wiecznie żywe Ciało Zbawiciela.

Ostatnia WieczerzaTak się składa, że katechizując w szkole, pracuję z dziećmi, które przygotowują się do I komunii świętej. Praca z tymi dziećmi jest nie tylko ciekawa, ale inspirująca. Pozwala na nowo odkrywać prawdy wiary, które widziane oczyma (a jeszcze bardziej sercem) dziecka jawią się przynajmniej nieszablonowo. 

Z doświadczenia naszych wspólnych przygotowań do uroczystości I komunii mogę powiedzieć jedno – dzieci wciąż czegoś chcą. Przychodzą z jakąś sprawą, mniejszą, czy większą. Nie czekają wcale na to, że być może za chwilę usłyszą odpowiedź która rozwieje ich wątpliwości, tylko natychmiast przerywają i dopominają się o swoje.

I nie mogę oprzeć się przekonaniu, że dokładnie tacy sami jesteśmy my, gdy przychodzimy do Boga. Bardziej lub mniej udolnie przedstawiamy Mu nasze sprawy i zazwyczaj niezbyt cierpliwie czekamy na to, co się stanie w naszym życiu.

Psalmy są taką kopalnią wiedzy o naszej emocjonalności i sposobach reagowania. Dlatego też możemy usłyszeć w dzisiejszej Godzinie Czytań wołanie Boga:

Gdyby mój lud Mnie posłuchał

Gdyby choć przez chwilę lud chciał słuchać, usłyszałby pewnie obietnicę i wypełnienie obietnicy zarazem.

Bóg daje nam siebie – karmi nas swoim Ciałem i poi Przenajświętszą Krwią. To jest najważniejsza prawda dzisiejszej uroczystości. Potrzebujemy tego pokarmu. Tęsknota za tym, że sam Bóg nasyci człowieka, że zaspokoi wszystkie jego potrzeby, żyje w tekstach psalmów dzisiejszej liturgii.

Stół dla mnie zastawiaszna oczach moich wrogów,
Jak łania pragnie wody ze strumieni,tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie,pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.

Chodzimy i wołamy o pokarm, który nasyci nie tylko nasze ciało, ale który będzie wreszcie w stanie umocnić nasze serca. Takim pokarmem nie były, wiemy o tym dobrze, ani manna, ani nawet chleb, który rozmnożył Jezus wobec tysięcy przybywających Go słuchać. Tym pokarmem stało się jedno, prawdziwe i wiecznie żywe Ciało Zbawiciela. To nie jest nasz pomysł. To nie my wymyśliliśmy sobie tę prawdę. To Jezus objawia nam prawdę o sobie.

Ciało moje jest pokarmem, a Krew moja jest napojem. Alleluja, alleluja. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, będzie żył na wieki (Responsorium krótkie). Przychodzimy do Jezusa, prosimy i otrzymujemy stokroć więcej niż możemy sobie to wyobrazić. Czy kiedykolwiek moglibyśmy oczekiwać od Boga, że stanie się posłuszny słowom człowieka? Czy można czegoś takiego od Boga oczekiwać? Nie, nie możemy, chyba że to sam Bóg proponuje by tak było. Chyba że to sam Bóg w swoim umiłowanym Synu mówi do nas: bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie, to czyńcie na moją pamiątkę. Teraz zatem nie tylko, że możemy oczekiwać od Boga tego pokarmu, ale wręcz nie wolno nam zapominać o tym, że naszym zadaniem jest czynić tę pamiątkę. Sakrament Eucharystii został nam dany by nim żyć. By nieść Jezusa nie tyle ukrytego pod postacią chleba pomiędzy naszymi domami, ulicami naszych miast w procesjach Bożego Ciała, co raczej nieść go codziennie we własnym sercu do swoich najbliższych: krewnych, przyjaciół, znajomych.

Co się dzieje w Eucharystii pozostaje dla nas tajemnicą wiary. Tajemnicą, która nie wyklucza prawdziwości i zbawczej mocy, a może jeszcze bardziej je podkreśla. Antyfona do pieśni Maryi znana jest, nam braciom, doskonale.

O święta Uczto, na której przyjmujemy Chrystusa, odnawiamy pamięć Jego męki, duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały.

Od nowicjatu odmawiamy tę modlitwę gromadząc się przed Jezusem ukrytym w Tabernakulum. Pomimo tego, że tyle razy jest powtarzana to nadal każdemu z nas uprzytamnia jak wielkiej łaski dostępujemy, że Jezus jest wśród nas w konkretny i dotykalny sposób, choć zakryty w postaci chleba i wina. Wszystko po to by nas nakarmić.

 

 

Zobacz także