O wigilii, czyli kiedy zaczyna się święto

Pliniusz Młodszy (62-113), cesarski wielkorządca Bitynii w sprawozdaniu dla cesarza Trajana (98-117) pisał o chrześcijanach: „Mają zwyczaj zbierać się w oznaczonym dniu przed świtaniem i wygłaszać hymn Chrystusowi jako Bogu”. Choć nie jest to do końca pewne, prawdopodobnie owo „zbieranie się przed świtaniem” oznaczało wigilię.

Słowo vigilia oznacza czuwanie. Takie było starożytne znaczenie wigilii. Noc w zna­czeniu wojskowym dzieliła się na cztery wigilie – od 18. do 6. rano po trzy godziny. Co trzy godziny zmieniały się straże. Stąd też ewangelia mówi o „drugiej, trzeciej lub czwartej straży” (Mk 6,48; Łk 12,38). Chrześcijanie również spotykali się w nocy – na modlitwie. Częściowo wynikało to z obawy przed prześladowaniami, jednak głównym powodem było pragnienie naślado­wa­nia Chrystusa, który czuwał na modlitwie w nocy (Mt 14,23-25; Łk 6,12; 21,37).

Najstarsze dokładne opisy wigilii znajdują się w pamiętnikach pątniczki Eterii (Egerii), która pod koniec IV wieku przybyła do Jerozolimy. Wigilie, które opisywała – wigilie Kościoła Wschodniego – były zasadniczo odprawiane rano, bardzo wcześnie. Ta trady­cja przetrwała tam do dziś. Kościół rzymski natomiast i w ogóle Kościół na Zachodzie od najdawniejszych czasów znał przede wszystkim Wigilię Wielkanocną i Wigilię Zesłania Ducha Świętego. Wigilia rzymska zaczynała się o zmierzchu i trwała przez całą noc. Kończyła się o świcie Eucharystią.

Po edykcie mediolańskim na Zachodzie zaczęto stop­niowo przesuwać czas wigilii – najpierw na godziny wczesnego wieczoru, potem jeszcze wcześniej, aż osta­tecznie pier­wotna Wigilia Wielkanocna zaczęła być odprawiana w sobotę w godzinach rannych. Było to oczy­wiste nieporozumienie – rano, w pełnym blasku słońca, diakon musiał śpiewać: „jest to ta sama noc, która zna czas i go­dzinę zmartwychwstania Pana Jezusa”. Podobnie działo się z innymi wigiliami – zaczęły być odpra­wiane dzień przed świę­tem. Zmieniły też charakter – z radosnych modlitw, rozpoczynających święto stały się nabożeństwami pokut­nymi, połączonymi z postem. Pojawiły się wigilie suchodniowe – związane z kwartalnymi dniami modlitw o charakterze pokutnym, również połączone z postem.

Sobór Watykański II przywrócił pojęcie wigilii z czasów staro­żytności. Wigilia dzisiaj to nie dzień przed świętem, lecz noc, w której rozpoczyna się święto. Jest radosnym spotkaniem modli­tewnym. Nie ma więc postu, nie ma fioletowych szat.

Matką wszystkich wigilii („mater omnium vigiliarum”) św. Augustyn nazywa Wi­gilię Paschalną. Jest ona najstarsza, jest wzorem dla wszystkich wigilii. Jak wiemy, można ją rozpocząć dopiero po zachodzie słońca. Składają się na nią czytania, psalmy, krótkie homilie. Dziś Wigilia Wielkanocna ma dziewięć czytań, kiedyś miała więcej, bo trwała całą noc. Kto chce zrozumieć znaczenia wigilii, powinien uczestniczyć w Wigilii Paschalnej – oczywiście prawidłowo odprawionej (bo gdzieniegdzie jeszcze zaczyna się ją przed za­padnięciem zmroku).

Skoro wigilia nie jest czasem przed świętem, nie jest czasem pokutnym, a początkiem samego święta, nie ma postu w wigilię. W polskiej tradycji znamy post w Wigilię Bożego Narodzenia. Jest to czysto polski zwyczaj, zasadniczo odnoszący się do wieczerzy wigilij­nej. W Kościele powszechnym tego postu nigdy nie było i nie ma.

Jest natomiast zalecany post w Wielką Sobotę. Wynika on jednak z czegoś zupełnie innego – jest realizacją słów Jezusa: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć” (Mk 2,19–20). Ten post jest więc oczekiwaniem na zmartwychwstałego Chrystusa. Jako taki byłby może nawet ważniejszy od postu w Wielki Piątek. Przepisy postne jednak tylko go zalecają – nie jest obowiązkowy. Oczywiste, że taki post powinien być zachowywany tylko do Wigilii Paschalnej. Później pościć się nie powinno, choćby Wigilia zakończyła się przed północą. Chrystus przecież zmartwychwstał, pan młody wrócił. Nawiasem mówiąc, uwzględniał to poprzedni kodeks prawa kanonicznego, który w czasach gdy Wigilia Paschalna była odprawiana rano, nakazywał post w Wielką Sobotę do dwunastej w południe.

Drugą wigilią na Zachodzie była Wigilia Zesłania Ducha Świętego. Pojawiła się wów­czas, gdy zgłaszało się wielu kandydatów do chrztu. Aby móc ich wszystkich ochrzcić, wprowadzono drugą wigilię, biorąc pod uwagę, że będzie ona również w okresie wielka­nocnym. Później, gdy chrztu zaczęto udzielać również w inne dni, znaczenie Wigilii Zes­łania Ducha Świętego zmniejszyło się. Żadna bowiem wigilia nie po­winna przesłaniać Wigilii Wielkanoc­nej.

Wigilię w znaczeniu liturgicznym mają obecnie najstarsze święta: Wiel­kanoc, Zesłanie Ducha Świętego, Boże Narodzenie, Wniebowzięcie, Apostołów Piotra i Pawła, Naro­dzenie Jana Chrzciciela. W te święta jest specjalny formularz mszy św. od­prawianej w wieczór poprzedniego dnia (z tym, że nie musi być ona odprawiana po zachodzie słońca – ten obowiązek dotyczy tylko Wigilii Wielkanocnej).

Wyjątkowym dniem jest w tym zakresie Boże Narodzenie. Jest to jedyny dzień w roku, gdzie są cztery formularze mszalne: msza św. wieczorna zwana wigilijną, msza o północy, którą nazywamy pasterką, msza o świcie, msza podczas dnia. Choć wigilijną jest nazywana tylko pierwsza msza, do wigilii – czyli czuwania – należy również pas­terka.

Rozpoczynanie święta w wieczór poprzedzający wiąże się ze starożytnym sposobem liczenia czasu – nie liczono wówczas dnia od północy do północy tylko od zmierzchu do zmierzchu. Przez całe wieki tak świętowano niedzielę – zaczynała się pierwszymi niesz­porami, a kończyła drugimi nieszporami. Wieczór niedzielny już do niedzieli (w sensie liturgicznym) nie należał. Dopiero Pius XII wprowadził wieczorną mszę św. w niedzielę. Było to odstępstwo od tradycji uzasadnione potrzebami współczesnego życia.

Sobór natomiast przypomniał zapomnianą nieco prawdę, iż w sobotni wieczór za­czyna się czas niedzieli. Uwzględniając ten fakt można powiedzieć, że dzisiaj w Kościele świętym każda niedziela ma swoją wigilię. Wprawdzie nie ma osobnych formularzy mszy św. wigilijnych, ale jest modlitewny wieczór poprzedzający każdą niedzielę. Gdy przed kilkunastu laty wprowadzano zasadę, że uczestnicząc w wieczór sobotni we mszy św., spełniamy obowiązek niedzielny, wielu widziało w tym ustępstwo wobec współczesności. Tymczasem takim ustępstwem jest raczej wieczorna msza w niedzielę.

Mówiąc o wigiliach trzeba zawsze pamiętać, że dzisiaj znowu, jak w starożytności, w li­turgii wigilia nie jest dniem poprzedzającym a po prostu początkiem dnia świątecz­nego.

Tekst pochodzi z „Wieczernika”, nr 108 (kwiecień 2001).

 

Zobacz także