O zachowaniu się w kościele w dawnych dobrych czasach

Zainspirowany dyskusjami na blogach nt. zachowania się dzisiejszych duchownych i świeckich w kościele podczas liturgii postanowiłem w tym wpisie dodać głos z tradycji. Śmiem twierdzić, że pod względem zachowania w kościele żyjemy w czasach bardzo dobrych. Kto nie wierzy, niech przeczyta dalej.

W starożytnych anaforach z rodziny aleksandryjskiej (np. Anafora św. Marka, Anafora Cyryla Aleksandryjskiego, Anafora 318 Prawowiernych Ojców i in.) tekst modlitw eucharystycznych jest przerywany napomnieniami diakona, np.: "Którzy siedzicie, wstańcie", "Adorujcie Pana z bojaźnią", "Baczcie, przed kim stoicie: przed Panem, Bogiem waszym", "Prezbiterzy, wyciągnijcie ręce". Geneza tych napomnień jest oczywista: anafory są długie, obecnym (duchownym i świeckim) się już nudzi, diakon przywołuje do porządku, z czasem napomnienia stają się częścią rytuału.

W "Konstytucjach apostolskich" (ok. 380 r., rejon Antiochii) przed rozpoczęciem anafory eucharystycznej diakoni przechodzą przez kościół i pilnują "aby nikt nie hałasował, nie wiercił się, nie szeptał i nie drzemał". O. Tomasz Kwiecień w swej znakomitej skądinąd książce "Modlitwa w stylu retro" (s. 23) komentuje to bardzo wzniośle: "Zgromadzenie trwało w milczeniu, przygotowując się wewnętrznie do uczestnictwa w najważniejszej z modlitw". Ja skomentuję to mniej wzniośle: Zgromadzenie liturgiczne jest hałaśliwe i znudzone, dlatego diakoni, jakby jacyś liturgiczni policjanci, muszą przejść i je zdyscyplinować (ciekawe, na ile skutecznie, ale o tym "Konstytucje apostolskie" na wszelki wypadek już nas nie informują).

No i teraz "gwóźdź programu". Cały wybór przykładów z literatury patrystycznej podaje o. Robert Taft w artykule "Wschodnie założenia i zachodnia odnowa liturgiczna" (po angielsku w piśmie Antiphon 5 (2000), 10-22; po włosku w książce "A partire dalla liturgia", Rzym 2005, s. 16-45). Autor pisze m.in. o micie "złotego wieku Ojców" oraz o micie wschodniej liturgii, jako rzekomo przechowującej "pierwotnego ducha liturgii Ojców", i dalej pisze tak (oczywiście podając w przypisach źródła wszystkich odniesień i cytatów):

"Złoty wiek liturgii patrystycznej jest wytworem romantyzmu. Kiedy się czyta, co Ojcowie mają do powiedzenia na temat liturgii, widać, że w tych idyllicznych czasach złoto mieszało się ze śmieciami. Kilka przykładów z mego pliku "Złoty wiek" powinno wystarczyć do rozbicia tego mitu.

Jan Chryzostom w Antiochii (przed 398 r.), Ambroży w Mediolanie (339-397), Augustyn (+ 430) w Afryce pn i Cezary w Arles (503-542) zgodnie narzekają na nocne wigilie alkoholowe duchownych i świeckich. Augustyn musiał wręcz napominać młodych neofitów, aby nie pokazywali się w kościele pijani na nieszporach paschalnych. Jan Chryzostom w Konstantynopolu (398-404) narzeka na zgromadzenie, które włóczy się po kościele w czasie celebracji, ignoruje kaznodzieję, albo, przeciwnie, tłoczy się i rozpycha, aby być bliżej niego. Narzeka na głośne rozmowy, zwłaszcza podczas czytań biblijnych, na wychodzenie z kościoła przed końcem liturgii, oraz, w ogólności, na to, że wierni robią tumult i bałagan, zachowują się jakby byli na rynku lub u fryzjera, albo gorzej, w knajpie lub w burdelu – to jego słowa, nie moje. Młodzi, których Chryzostom nazywa "raczej wieprzami, niż młodzieżą", spędzają czas w kościele rozmawiając, żartując, śmiejąc się. Ci co przyszli na wigilię paschalną są raczej hałaśliwą masą, nie zgromadzeniem. Przychodzą do kościoła bez żadnej pobozności i duchowego pożytku. "Lepiej by zrobili zostając w domach" – konkluduje zrozpaczony Chryzostom.

Sposób, w jaki mężczyźni i kobiety zachowują się w kościele powoduje ogólne zgorszenie. Celebrans pozdrawia wiernych pozdrowieniem pokoju, a przed sobą ma raczej generalną wojnę. "Tu w kościele jest bałagan i zamieszanie. Ryki śmiechu i ogólne pobudzenie, jak w miejscu otwartym dla wszystkich. Zupełnie jakbyście byli w łaźni albo na placu i pośrodku rozkrzyczanego tłumu. Kościół to nie miejsce spotkań. Nie odróżniacie go od rynku czy teatru. A kobiety, co tu przychodzą, pod względem sposobu ubierania i ozdób są gorsze od prostytutek. Czy nie widzicie, jak wszyscy się tylko na was oglądają? Doszliśmy już do tego, że jeśli ktoś chce uwieść kobietę, najlepszym do tego miejscem zdaje się być kościół. A słowa, które na zgromadzeniach mówią w rozmowach mężczyźni i kobiety, są brudniejsze od gnoju". Chryzostom mówi, że sytuacja była tak poważna, że należało wznieść przegrodę separującą mężczyzn i kobiety. Tak samo Augustyn w Afryce północnej narzeka, że ludzie do kościoła wchodzą i wychodzą jak chcą, rozmawiając i spotykając się w kościele na randkach, co skądinąd robił i sam Augustyn przed swoim nawróceniem.

Nie istniał zatem żaden "złoty wiek" liturgii patrystycznej, chyba że w naszych marzeniach".

(R. Taft, A partire dalla liturgia, s. 29-32)

 

Chyba jednak nie żyjemy w złych czasach.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....