Obosieczne wersety

O. Błażej (spóźnione życzenia imieninowe, i proszę uważać na grzebienie!) pisze w odcinkach o Magnificat. Podzielę się myślą, która mi co jakiś czas towarzyszy przy tej pieśni.

Pan wywyższa pokornych, głodnych dobrami napełnia, a rozprasza pysznych, władców z tronu strąca, i bogatych "z torbą puszcza", jak przetłumaczył Karpiński. Myślę sobie często, po której stronie wersetu stoję. Oczywiście, lepiej być pokornym i głodnym, aby Bóg się za mną ujął, nakarmił, wywyższył, ale czy zawsze tak jest? Magnificat jest też dziękczynieniem za to, że Bóg mnie strącił z tronu, że moje pyszne myśli wniwecz obrócił, że odprawił mnie z niczym, kiedy zapomniałem, że błogosławieni są ubodzy i rozkoszowałem własnym bogactwem. Te wersety tak łagodnej, zdawałoby się, pieśni, ostrzejsze są niż wszelki miecz obosieczny.

A przy okazji św. Błażeja: kiedy ukrywał się w jaskini, leczył chorych ludzi i błogosławił zranione zwierzęta. (I znowu moje ceterum censeo…)


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.