Oczyszczające cierpienie

Piątek XXXII tyg. zw. II, liturgia słowa: 2 J 4–9; Łk 17, 26–37

Święty Jan zasadniczo powtarza apel Pana Jezusa o wzajemną miłość. Jest to właściwie jedyne przykazanie, jakie nam Pan Jezus pozostawił. Wszystkie inne jedynie zabezpieczają miłość i ją realizują: Miłość zaś polega na tym, abyśmy postępowali według Jego przykazań (2 J 6). Jest to przykazanie stare i nowe jednocześnie.

Stare, bo od początku jesteśmy stworzeni z miłości i do niej wezwani. Jesteśmy do niej stworzeni i jedynie przez miłość się realizujemy, stajemy się sobą. Nowe, ponieważ Syn Boży stał się Człowiekiem i przez Jego miłość do końca nastąpiło nowe stworzenie. Brak uznania, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, oznacza, że nie przyjmujemy tej pełni Jego miłości. Prawda o Wcieleniu Syna Bożego odsłania ogrom Bożej miłości do nas, miłości prowadzącej do zjednoczenia, komunii. Jeżeli nie wierzymy, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim (2 J 7), to nie wierzymy w tak wielką miłość Boga. Jest ona „nie do uwierzenia”, i dlatego na różne sposoby, jak widać w liście św. Jana, już od czasów apostolskich starano się wyjaśnić po ludzku, kim był Jezus Chrystus, zrozumieć Go i Jego misję na miarę naszego myślenia. W ten sposób jednak umniejsza się głębię tajemnicy Bożej. Bóg rzeczywiście „tak bardzo nas umiłował” (zob. J 3,16)! Przyjęcie tej prawdy do serca powoduje, że prawdziwie uzyskujemy komunię z Bogiem, który przyszedł, aby ją z nami mieć: Kto trwa w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca, i Syna (2 J 9).

Tak wielka miłość Boga odkryta w sercu powoduje nasze nowe narodzenie. Jednocześnie zobowiązuje do miłości na Jego wzór: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15,12). Wiąże się ona z chyba najczęściej powtarzaną przez Pana Jezusa zasadą życia:

Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je (Łk 17,33).

Miłość objawiła się nam jako bezinteresowny, szczery dar z siebie. Stąd wszelkie szukanie zabezpieczenia, lękowe spoglądanie na to, co będzie, świadczy o braku pełnego zawierzenia, a to podważa prawdziwą miłość. O ile przed krzyżem Chrystusa rezerwa była uzasadniona, o tyle w świetle szaleństwa krzyża jest przejawem braku pełnego pójścia za Jezusem, a tym samym słabości wiary. Jedynie zdecydowane postawienie na więź miłości pozwoli prawdziwie wejść do królestwa Bożego.

Kogo lęki o siebie zablokują, ten prawdopodobnie doświadczy cierpienia oczyszczającego, aż dojrzeje do pełni miłości na wzór Chrystusa.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także