Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie

To bardzo ważna suplika, znana nam z przydrożnych kapliczek i pasyj. Trzeba się wszak pożegnać z rodziną, załatwić ziemskie sprawy, wyspowiadać i odejść w spokoju sumienia. Tam.

Dzisiaj znaczna część rodzaju ludzkiego pragnęłaby inaczej. Najlepiej szybko i niespodziewanie, bez bólu, cierpienia, najchętniej we śnie.

Śmierć jest niewygodna, a ciało nieboszczyka, które o niej przypomina, brzydkie – dlatego leży w chłodni, z dala od bliskich. Wyjęte i przełożone do trumny, jak przedmiot, wyrusza w ostatnią cmentarną drogę. Kiedyś leżało trzy dni w domu, odwiedzane przez wszystkich, śpiewano nad nim piękne pieśni, a przed ostatnią drogą żegnano ostatnim pocałunkiem.

Pamiętam z dzieciństwa ten kamienny pocałunek i najzimniejszą na świecie zimność.

Na wsi polskiej

Wielki Post przypomina czterdziestodniowe czuwanie przy zmarłym, którym jest Bóg-człowiek. Czuwanie to gorzkie żale, drogi krzyżowe i przejmujące pieśni – modlitwy. Ich mnogość dorównuje kolędom, głębia rozważań nad ludzkim żywotem nie ma sobie równej w tradycji. Znajdujemy tu żale Matki pod krzyżem, hymny, lamentacje, supliki i wielką ilość ewangelicznych opisów ostatnich dni Jezusa – wszak tworzone były dla ludu niepiśmiennego. Niepiśmiennego, ale pamiętliwego. Poznałem jeszcze starsze osoby znające utwory, które liczyły po kilkadziesiąt zwrotek (to jedna z cech wielkopostnych twórczości), taką pieśń można śpiewać godzinę.

Śpiewając trzydziestą zwrotkę, zatraca się poczucie czasu, ale zyskuje wnikliwą obecność w wyśpiewywanej pieśni. Przeżywa się słowa jak dotyk. Jesteśmy śpiewani. Niesie nas melodia i już wiemy, czemu pnie się w górę przy określonych słowach . Jest w służbie Serca.

A oto dwie pieśni z tego repertuaru: plankt i kołysanka dla zmarłego Jezusa.

Witaj Matko uwielbiona

Witaj Matko uwielbiona, żalem serdecznym zraniona, Gdyć Symeon sprawiedliwy opowiedział miecz straszliwy. O Marya, o Marya, jak wielka Twa żałość była.

Miecz ten wbił Ci się do serca gdy ów okrutny morderca Zabić chciał Syneczka Twego, Lecz Bóg nie dopuścił tego. O Marya…

Do Egiptu uchodzenie sprawiło Ci zasmucenie, Bo wśród pustyń, gór lasów, nie miałaś żadnych wywczasów. O Marya…

Wielka znowu żałość była, gdyś Syna Swego straciła w Jerozolimskiém kościele, wylałaś tam łez tak wiele. O Marya…

Jeszcześ większą boleść miała, gdyś ze Synem się żegnała, Kiedy szedł na mękę srogą i miał przelać krew swą drogą. O Marya…

Jakżeś w boleściach omdlała wtenczas, gdyś się dowiedziała, Że już Syn Twój jest pojmany, od Judasza zaprzedany. O Marya…

Jak złoczyńcę związanego już prowadzą do sędziego, Przed Annaszem Go stawiają i o zbrodnie obwiniają. O Marya…

Tu Mu służalec zuchwały wyciął policzek niemały, Chcąc przez to niegodziwemu przysłużyć się panu swemu. O Marya…

Od bezbożnego Annasza prowadzą Go do Kajfasza, Fałszywe świadki zwołali, różne winy przedstawiali. O Marya…

O jak tu zelżyli Pana przez całą noc aż do rana! Już był na śmierć osądzony, w ciemną piwnicę wtrącony. O Marya…

Przed Piłatem Go stawili i na nowo oskarżyli, Iże wszystek lud buntuje, czynsz wypłacać zakazuje. O Marya…

Piłat w Nim nie znalazł winy ani też śmierci przyczyny, Do Heroda okrutnego odsyła Pana naszego. O Marya…

Tam się z Niego naśmiewali, w białą szatę go odziali, Do Piłata z Nim wracają, aby Go skazał wołają. O Marya…

Piłat nie chce czynić tego, na śmierć skazać niewinnego, Ale kazał Go biczować, by Żydów ukontentować. O Marya…

U pręgierza kamiennego biczują Pana miłego, W rękę trzcinę Jemu dali, z szyderstwem przed Nim klękali. O Marya…

Inni koronę cierniowę wtłoczyli na Jego głowę, Zewsząd krew się święta leje, aż Pan Jezus słaby mdleje. O Marya…

Jeszcze z tego nie kontenci wołają Żydzi zawzięci: Ukrzyżuj nam łotra tego, nie chcemy Go mieć żywego. O Marya…

Piłat chce im Barabasza na śmierć skazać za Jezusa, Lecz oni na to nie dbają, strać nam Jezusa! Wołają. O Marya…

Już nie wiedząc sobie rady i bojąc się jakiéj zdrady, Skazał Piłat niewinnego Jezusa na śmierć miłego. O Marya…

Zaraz Żydzi Go porwali, okrutnie z Nim najgrawali, Na ramiona krzyż włożyli i na Golgotę pędzili. O Marya…

Jezus pod ciężarem krzyża do saméj ziemi się zniża, Upada pod nim i mdleje, krew święta zewsząd się leje. O Marya…

Cyreneusz przymuszony podźwiga krzyż krwią zbroczony, Ledwo trochę Mu ulżyli, znów na Pana krzyż włożyli. O Marya…

Szarpią Go i popychają, bo kamienne serca mają, Żydzi w swéj zapalczywości nie znają żadnéj litości. O Marya…

Tylko Weronika święta, litością i żalem zdjęta, Do Jezusa się zbliżała, chustką Mu twarz ocierała. O Marya…

Na téj chustce wyraziła twarz się, jaka wtenczas była Poraniona, zekrwawiona i okropnie zeszpecona. O Marya…

Ach, jak wielką boleść miała Marya, kiedy widziała Pod Krzyżem Synaczka swego, całego krwią zbroczonego. O Marya…

I niewiasty téż płakały, które Jezusa spotkały, Rzekł: nie płaczcie, bom bez winy, płaczcie na się i na syny. O Marya…

Już Pan ledwo Sobą włada, trzeci raz ciężko upada, Lecz odpocząć Mu nie dali, na Golgotę popychali. O Marya…

Tu Go ze szat obnażają, skórę wraz z szatą zdzierają, Gorzki napój zgotowali i tém w mdłości go wskrzeszali. O Marya…

Katowie Go pochwycili i na krzyż Go porzucili, Ręce, nogi wyciągają i do krzyża przybijają. O Marya…

Już krzyż do góry dźwigają, rany się tak rozdzierają, Iż się krew potokiem leje, Marya wszystka truchleje. O Marya…

Żydzi z Pana urągają, o suknie losy miotają, A On modli się: o Panie, odpuść im to urąganie. O Marya…

Marya pod krzyżem stała, z płaczem na Syna patrzała, On ją w opiekę Janowi oddaje, Swemu uczniowi. O Marya…

A gdy się już wykonało wszystko to, co się stać miało, Oddał Jezus Ducha Swego w ręce Ojca niebieskiego. O Marya…

Matuchna pod Krzyżem mdleje, cała natura truchleje, Słońce gaśnie w sam dzień biały, ziemia drży, pękają skały. O Marya…

Józef i Nikodem śmiało proszą Piłata o ciało, Które, gdy z krzyża spuścili, na łonie Matki złożyli. O Marya…

Ach, największą boleść miała Marya, gdy piastowała Ciało Synaczka swojego niewinnie zamęczonego. O Marya…

Przyjaciele ciało wzięli, w prześcieradło uwinęli, Balzamem je namazali, w nowym grobie pochowali. O Marya…

Grób kamieniem przywalili i tak pogrzeb zakończyli, Wszyscy nad grobem płakali, bo Jezusa miłowali. O Marya…

Przez twe smutki i żałości, o Matko pełna miłości! Proś za nami Syna swego, zjednaj nam łaskę u Niego. O Marya…

Dobranoc Głowo święta

Dobranoc, Głowo święta Jezusa mojego, Któraś była zraniona do mózgu samego.
Dobranoc, kwiecie różany, Dobranoc, Jezu kochany, dobranoc!
Dobranoc śliczna lilija, Jezus, Józef i Maryja, dobranoc!
Dobranoc, Włosy święte mocno potargane, Które były najświętszą krwią zafarbowane.
Dobranoc, Oczy święte, Oczy miłosierne, Które były łzami zlane w Ogrójcu niezmiernie.
Dobranoc, Usta święte, usta koralowe, Które wzięły policzek w domu Annaszowym.
Dobranoc, Szyjo święta w łańcuch uzbrojona, Bądź po wszystkie wieczności mile pozdrowiona.
Dobranoc, Rano święta, ramienia drogiego, Któraś była zadana od krzyża srogiego.
Dobranoc, Krzyżu święty, pod którym upada Jezus Chrystus, Bóg i Człowiek, gdy sobą nie włada.
Dobranoc, Ręce święte na krzyż wyciągnione, Jako struny na lutni, gdy są wystrojone.
Dobranoc, Boku święty, z którego płynęła Krew najświętsza, by grzechy człowieka obmyła.
Dobranoc, Serce święte, włócznią otworzone, Bądź po wszystkie wieczności, mile pozdrowione.
Dobranoc, Nogi święte, na wylot przeszyte I tępymi gwoździami do krzyża przybite.
Dobranoc, Krzyżu święty, z którego złożony Jezus Chrystus, Bóg i człowiek, w syndon uwiniony.
Dobranoc, Grobie święty, najświętszego Ciała, Który matka bolesna łzami oblewała.
Niech Ci będzie cześć w wieczności za Twe męki, zelżywości, mój Jezu, Amen!

Zobacz także