On ma moc uzdrowienia

Poniedziałek XXIV tygodnia zwykłego, lit. słowa: 1 Tm 2,1–8 Łk 7,1–10

Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony (Łk 7,6n).

Pan Jezus, usłyszawszy te słowa, wyraził podziw dla wiary tego człowieka: Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu (Łk 7,9). Niewiele pada takich słów uznania z ust Pana Jezusa.

Słowa setnika (poganina!) zostały utrwalone w Kościele w liturgii. Powtarzamy je podczas każdej Mszy świętej. Warto niewątpliwie poświęcić im chwilę uwagi i refleksji.

Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój (Łk 7,6). Dla Żyda odwiedziny u poganina wiązały się z zaciągnięciem nieczystości rytualnej. Zatem przyjście do domu kosztowało Jezusa narażenie się na taką nieczystość. Setnik o tym wiedział. Ale to chyba nie wyczerpuje jeszcze całej racji, dla której setnik wypowiada te słowa. Widać u niego ogromne wyczucie świętości w Osobie Jezusa. On prawdziwie uwierzył, że Jezus jest posłany przez Boga i dlatego posiada od Niego moc. Stąd postawa ogromnej czci i uniżenia. Podobne wyznanie słyszeliśmy z ust św. Piotra po cudownym połowie: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny (Łk 5,8). Ta postawa setnika różni się od zwykłej dla ludzi chodzących za Jezusem postawy ciekawości i oczekiwania czegoś nadzwyczajnego. Setnik ma ogromne wyczucie godności i świętości Pana Jezusa, które mocniej wyrażają jeszcze dalsze słowa: I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie (Łk 7,7).

Natomiast wiara setnika ujawnia się w następnym zdaniu: Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony (Łk 7,7). Prawdziwa wiara wyraża się w konkretnym zawierzeniu, jest wiarą w prawdziwą możliwość wypełnienia obietnicy. Setnik zawierzył, że Jezus ma moc uzdrowić niezależnie od tego, czy spotka się z chorym bezpośrednio, czy nie. Takiej wiary nie wykazał żaden Izraelita! Te słowa, nieco zmienione, wypowiadamy dzisiaj przed samą komunią, prosząc Jezusa, by oczyścił nasze wnętrze przed przyjściem do nas. Wierzymy, że jest On w stanie tego dokonać i rzeczywiście tego dokonuje. I może nie jest to takie trudne w odniesieniu do Jego przyjścia do nas, ale jeżeli jednocześnie uświadomimy sobie, że to wyznanie odnosi się do wiary w uleczenie naszej duszy, aby była gotowa do pełnej komunii z innymi, to jest to trudna wiara. Ale właśnie dopiero wówczas ta wiara jest prawdziwie uzdrawiająca. Nie można bowiem kochać Boga, jeżeli nie kocha się bliźniego, którego nam Bóg dał (zob. 1 J 4,20).

W Liście do Tymoteusza św. Paweł zaleca modlitwy za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę (1 Tm 2,2). Wpierw dlatego, że rozwojowi wiary odpowiada czas pokoju i społecznego ładu, ale nie tylko z tego powodu. Modlitwa ta wyrasta ze świadomości, że Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4). Dlatego Jezus przyszedł na ziemię i poniósł śmierć na krzyżu. Przyjęcie Chrystusa do swojego serca oznacza w konsekwencji przyjęcie Jego ducha miłości do wszystkich ludzi, a tym samym otwarcie się w miłości na wszystkich. Nie można wtedy już budować w sobie „słusznych” pretensji do innych, wyłączać kogokolwiek z możliwej wspólnoty. I ten wymiar naszej wiary w Chrystusa bywa najtrudniejszy. Jeżeli jednak wierzymy w Jezusa Chrystusa, to wierzymy, że jest On w mocy uzdrowić serca nawet najbardziej zatwardziałych grzeszników.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także