Ona tu jest

          Bartolucci posługiwał dziś na pogrzebie pewnej szacownej staruszki. Po raz pierwszy czyjaś niesforna  komórka (to oczywiście eufemizm – była najzwyczajniej w świecie nie wyłączona) rozdzwoniła się tuż po introicie.

Już to powinno przypomnieć innym zapominalskim (bo przecież nikt nie podejrzewałby parafian z Bartolucciewa o brak kultury), by swoje telefony wyłączyli lub choćby wyciszyli. Ale nie! Sygnały przychodzących sms-ów i połączeń jeszcze ze cztery razy przerywały nabożne skupienie ludu, płomienne słowa proboszcza Jana, czy inne ważne momenty. Widać tak musiało być. Dużo ludzi, wśród nich postaci ważne i poważne. Kontakt ze światem etc etc.

Wreszcie ten najważniejszy moment. Dzwonek ministranta. Przeistoczenie. „To jest bowiem Ciało moje…”. I wtedy, tuż po delikatnym uderzeniu w gong, z jakiegoś telefonu rozległa się melodyjka. Każdy (niemal) w myślach bezbłędnie podłożył tekst:

„Ja – uwielbiam ją – ona tu jest…”

Palce Bartolucciego jakby same ze siebie zacisnęły się w pięści, a jego oczy powędrowały ku górze z wyrazem bezgranicznego już to oburzenia, czy może już obrzydzenia. Brat Horhe ukrył twarz w dłoniach.

Za to od strony klęczącego z drugiej strony Jakóba Lwie Ucho, dał się słyszeć cichutki szept:

– Ona tu jest, uwielbiam Ją – Przenajświętszą Hostyją.

***

Wracali potem z pogrzebu. A widząc, że Bartolucci wciąż ma zdegustowaną minę, Lwie Ucho zapytał tonem przepraszającym:

– A o św. Efremie Syryjczyku z IV wieku to nie słyszałeś? Jak heretycki wierszokleta Bardesanes pozyskiwał sobie słuchaczy lekkimi pieśniami o treści – jakżeby inaczej – heretyckiej? I jak św. Efrem, by je zwalczać użył jego własnej broni: zachowywał melodie, lecz zmieniał słowa na – jakżeby inaczej – arcykatolickie?

– Znalazł się drugi, św. Efrem. – skwitował to Bartolucci, tylko na tyle było go dziś stać.

– Muzykolodzy! Kyrieleyson! – westchnął zrezygnowany Horhe, który nic z tego nie zrozumiał. On jedyny w całym kościele nie rozpoznał melodyjki i nie podłożył żadnego tekstu.

***

PS.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.
Ona tu jest

Zobacz także

Bartosz Izbicki

Bartosz Izbicki na Liturgia.pl

Miłośnik wypowiedzi Msgr Domenico Bartolucciego, przyjaciel Jakóba (zwanego czasem Lwie Ucho) i Brata Horhe, z którymi przeżywa moc przygód