Ostatni rozdział ewangelii Jana – liturgia ze Zmartwychwstałym

Uważa się, że dwudziesty pierwszy rozdział ewangelii według świętego Jana, czyli Epilog pierwotnie nie należał do całego dzieła. Prawdopodobnie został wzięty z tzw. księgi znaków. Służyła ona do katechezy mistagogicznej dla wstępujących do Kościoła. Tłumaczono w ten sposób teologię i znaki sakramentalne. Nie umniejsza to jednak w niczym natchnionemu charakterowi tekstu.

Perykopa składa się dwóch fragmentów: J21,1-25 oraz J 21,15-24. Konkluzją utworu jest werset J 21,25. Rozdział dwudziesty pierwszy opisuje ukazanie się Zmartwychwstałego Pana w Galilei nad Morzem Tyberiackim. Inaczej to miejsce zwane było Morzem Galilejskim lub Genezaret. Morze Tyberiackie występuje w ewangelii janowej także w scenie rozmnożenia chleba w rozdziale szóstym.

Akcja rozpoczyna się prawdopodobnie wieczorem dnia poprzedniego. Autor natchniony wymienia siedmiu uczniów Pana: Piotra, Tomasza, Nataela, synów Zebedeusza oraz dwóch innych. Znamiennym jest fakt wymienienia Kefasa jako pierwszego. Być może autor lub autorzy epilogu chcieli dodatkowo podkreślić rangę Piotra w gronie Dwunastu uznając, że w całym dziele janowym nie jest jego prymat wystarczająco uwypuklony. Uczniowie wypływają razem z Piotrem, aby łowić ryby. Nic jednak nie zławiają. Rankiem Chrystus pojawił się na brzegu. Zbawiciel jest w tym momencie przedstawiony jako Światłość, która daje szansę wyjścia z mroku. Występuje tutaj zapewne powiązanie pomiędzy porankiem zmartwychwstania a porankiem nad Morzem Genezaret. Jezus stojąc na brzegu zwrócił się do uczniów słowami „dzieci”. Ten zwrot w ewangelii Jana znaczy wyznawców Chrystusa, nowych członków Kościoła.

Pan Jezus pyta uczniów o jedzenie. Według egzegetów jest to jeden z dobitniejszych dowodów na zmartwychwstanie Chrystusa.. Pokazuje to, że Jezus nie ukazał się jako duch, ale przyszedł w swoim uwielbionym ciele. Na rozkaz Pana uczniowie na nowo zarzucają sieci i wyławiają mnóstwo ryb. Obraz apostołów w łodzi był przez tradycję egzegetyczną interpretowany zawsze jako wyobrażenie biskupów trudzących się na roli Kościoła. W momencie cudownego połowu umiłowany uczeń (Jan) rozpoznaje w osobie tajemniczego męża samego Chrystusa. Mówi do Piotra, że to jest Pan. Kefas ubrał wtedy wierzchnią szatę, która była ówczesnym „strojem wyjściowym” i uroczystym. Może oznaczać także w sensie alegorycznym łaskę uświęcającą, która jest konieczna do prawdziwego spotkania ze Zbawicielem. Inna interpretacja przywołuje na pamięć liturgię świątynną. Spotkanie z Panem to liturgia, która wymaga odpowiedniego stroju – nie tylko szaty łaski, ale także tego co zewnętrzne. Liturgia ze swej natury pociąga widzialnymi znakami ku rzeczywistości niewidzialnej.

Ewangelista odnotowuje, że łódź znajdowała się około dwustu łokci od brzegu. Nie była to duża odległość, ale nie można było jej pokonać brodząc w wodzie. Może to być obraz podążania człowieka ku Chrystusowi. Droga ta wymaga wysiłku i ofiary. Pozostali uczniowie dopłynęli łodzią. To Piotr i jego następcy są powołani do szczególnego oddania i poświęcenia dla Pana i Jego Kościoła. Również liturgia Kościoła, której szczególnym stróżem jest biskup Rzymu, wymaga wysiłku. Spotkanie z Panem zawsze zakłada aktywność. Nie można zatem wyjść naprzeciw żywemu Bogu w liturgii bez trudu, wysiłku serca, ducha.

Ewangelista odnotowuje liczbę  złowionych w sposób cudowny ryb. Było ich sto pięćdziesiąt trzy. Pojęcie „ryba” oznacza u Jana chrześcijanina. Podana liczba może kryć w sobie zakodowane lata życia patriarchów. Może to oznaczać wzrastanie w wierze aż do przyjścia Zbawiciela. W kontekście Kościoła może oznaczać umacnianie wiary Kościoła aż do ponownego przyjścia Pana. W miejscu gdzie przebywał Jezus na brzegu rozpalone było ognisko. Symbolizuje ono ognisko domowe – nową rodzinę jaką jest Kościół. Może być także odczytywane jako latarnia i światło dla świata. Ważnym jest fakt, że to nie uczniowie rozpalali ten ogień, ale Chrystus. Podobnie światło Ewangelii i Kościoła pochodzi od samego Jezusa. Liturgia również nie jest wzniecaniem ognia przez nas. Pychą byłoby twierdzenie, że liturgia bierze swoją żywotność i atrakcyjność dzięki naszym wysiłkom. My jedynie odkrywamy piękno Światłości i ciepło, które jest tak blisko nas w liturgii.

Po śniadaniu miała miejsce scena kluczowa dla dalszych losów Kościoła – przekazanie władzy pasterskiej Piotrowi. Pytania Jezusa o miłość skierowane do Piotra są jakby lustrzanym odbiciem sceny zaparcia się Mistrza na dziedzińcu arcykapłana z osiemnastego rozdziału ewangelii janowej. Chrystus pragnie trzykrotnego potwierdzenia miłości Piotra. Apostoł doskonale wiedział, że pytania oraz słowa Zbawiciela były konsekwencją wielkopiątkowej niewierności. Jezus kieruje do Piotra uroczystą formułę „Szymonie, synu Jana”. Ma to wskazywać na jurydyczne konsekwencje dialogu pomiędzy Piotrem a Chrystusem. Oprócz przekazania prymatu w tym fragmencie występuje także zapowiedź męczeńskiej śmierci Księcia Apostołów. Wyciągnięcie rąk, opasanie i poprowadzenie wskazuje na sposób śmierci Piotra – ukrzyżowanie. Odzwierciedlają te obrazy także liturgiczny porządek – ręce wzniesione do modlitwy, przywdzianie odświętnych szat i przystępowanie do ołtarza.

Końcowe słowa „Pójdź za mną” wskazują na to, że misja Piotra i apostołów nie skończy się wraz z odejściem Pana do Ojca. Ona nadal będzie trwała w nich i ich następcach aż do powtórnego przyjścia Chrystusa. Wezwanie Chrystusa jest równie aktualne dzisiaj. Podobnie jak Izrael niegdyś był wzywany do czytania Tory od początku tak Chrystus po zmartwychwstaniu mówi do ucznów – idźcie do Galilei, czyli tam skąd rozpoczął swoją działalność. Liturgia Mszy zaś na sam koniec przywołuje Prolog ewangelii janowej. Chrystus mówi zatem – idź i rozważaj od nowa to w czym uczestniczyłeś.

Kolejna scena obrazuje przyszły los umiłowanego ucznia Chrystusa. Autor ewangelii precyzuje, że chodzi o tego samego ucznia, który w czasie Ostatniej Wieczerzy spoczywał na piersi Chrystusa. Chodzi tutaj o apostoła Jana. Jezus na pytanie Piotra o przyszłość Jana odpowiada szorstko i dodaje powtórnie „Pójdź za mną”. To wskazanie, iż nie powinniśmy na drodze ku Panu zadawać zbyt wielu pytań. Wystarczy zwykłe wyruszenie w drogę z Chrystusem. Uczniowie słysząc rozmowę źle zinterpretowali słowa Chrystusa. Nie chodziło o nieśmiertelność Jana. Być może chodzi o to, że ów uczeń pozostanie żywy w słowie swojej ewangelii.

Tzw. „Drugi epilog” jest jakby podpisem ewangelisty. Mowa jest w tym fragmencie o tym, że ów uczeń dał świadectwo i opisał wydarzenia z własnego życia – historię spotkania z żywym Bogiem. Ma świadomość także swojej ułomności, słabej pamięci oraz bogactwa tego co wydarzyło się na wspólnej drodze z Chrystusem. Jan, aby dać wyobrażenie czytelnikowi o bogactwie tego co kryje jego pamięć oraz ile cudów dokonał Jezus, mówi, że wszystkie księgi świata nie mogłyby pomieścić tego spisu. Ewangelia Jana to jakby karty wyrwane z życiorysu Zbawiciela wysłane dla każdego, kto Go miłuje. To także nieustannie przywoływany motyw gorliwości o świątynię, motyw Eucharystii, który swoją realizację ma na drzewie krzyża. To wreszcie motyw liturgii, która jest opus Dei – dziełem Boga żywego. Dzięki niej możemy rozponać Chrystusa i jak uczeń powtórzyć „To jest Pan”.

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Paweł Beyga

Student Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Od kilku lat katolik chodzący na starą mszę, ale nie tradycjonalista ekstremalny. Pasjonat teologii liturgii.