Papież poprowadził rzymską procesję Bożego Ciała

"Prowadź nas drogami naszej historii, ukazuj stale od nowa Kościołowi i jego pasterzom właściwą drogę" - modlił się Benedykt XVI podczas mszy przed bazyliką na Lateranie, poprzedzającą procesję Bożego Ciała ulicami Wiecznego Miasta. Procesja prowadziła ulicami Rzymu od bazyliki św. Jana na Lateranie, poprzez Via Merulana do bazyliki Matki Bożej Większej. Była to już druga procesja Bożego Ciała prowadzona osobiście przez Benedykta XVI.

Po mszy w bazylice św. Jana na Lateranie rozpoczęła się procesja eucharystyczna ulicami Wiecznego Miasta, którą prowadził osobiście Papież. Ojciec Święty jechał specjalnym samochodem ciężarowym, na którego tylnej platformie umieszczono podwyższenie dla monstrancji, przed którą klęczał przez cała drogę. Pojazd ten przypominał nieco ten, jakim jechał Jan Paweł II na zakończenie II Krajowego Kongresu Eucharystycznego w Warszawie czerwcu 1987 r. Po jego obu bokach Najświętszy Sakrament adorowali ceremoniarz papieski abp Piero Marini i jego pomocnik ks. Konrad Krajewski.

Przed poruszającym się z szybkością pieszego pojazdem postępował orszak na czele z kardynałami biskupami i księżmi w strojach liturgicznych. Tuż za nimi szły dziewczynki w strojach pierwszokomunijnych z zapalonymi świecami a jedna z sióstr sypała suszone kwiaty.

Za samochodem postępowali liczni księża z diecezji rzymskiej, kilkaset sióstr zakonnych, delegacje parafii oraz ruchów i stowarzyszeń kościelnych ze sztandarami. Część idących ubrana była w stroje ludowe. Uwagę zwracał wielki obraz Pana Jezusa Miłosiernego, niesiony przez grupę wiernych.

Ojciec Święty w swej homilii poprzedzającej procesję wyjaśnił, że tradycja publicznej procesji przypomina nam także pielgrzymowanie Izraela przez 40 lat na pustyni. "Hostia jest naszą manną, którą karmi nas Pan. Jest prawdziwie chlebem z nieba, w którym daje nam On samego siebie" – mówił. Papież prosił Chrystusa obecnego w Eucharystii, aby prowadził nas drogami naszej historii, i stale i od nowa ukazywał stale Kościołowi i jego pasterzom właściwą drogę.

Modlił się także intensywnie w intencji współczesnej ludzkości. W pełnych dramatyzmu słowach błagach Boga: "Wejrzyj na cierpiącą ludzkość, która błąka się niepewna pośród tylu pytań, wejrzyj na głód fizyczny i psychiczny, który ją dręczy, daj ludziom chleb dla ciała i dla duszy, daj im pracę, daj im światło, daj im siebie samego, oczyść i uświęć nas wszystkich, pozwól nam zrozumieć, że tylko poprzez udział w twej męce, poprzez tak wypowiedziane krzyżowi, wyrzeczeniu, oczyszczeniu, które nam nakazujesz, nasze życie może dojrzeć i osiągnąć swe prawdziwe spełnienie".

"Zgromadź nas z wszystkich granic świata, zjednocz swój Kościół, zjednocz zranioną ludzkość, daj nam Twe zbawienie" – prosił. W homilii papież nawiązał też do dramatycznego braku wody w wielu rejonach świata. "W momencie, gdy mówi się o braku wody i wciąż na nowo słyszymy o groźbie tego, że ludzie i zwierzęta umierać będą z pragnienia w regionach pozbawionych wody, zdajemy sobie znowu sprawę z daru, jakim ona jest i z tego, że nie jesteśmy zdolni sami ją sobie zapewnić" – powiedział Benedykt XVI.

Gdy zapadł zmrok, procesja odbywała się przy świecach, co nadawało jej szczególny urok i nastrój. Wierni śpiewali pieśni, z których co najmniej kilka znanych jest w Polsce, np. "Com przyrzekł Bogu na chrzcie raz" i "Jeden chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało". Na trasie procesji nie było klasycznych "czterech ołtarzy", tak dobrze znanych nam z polskiej tradycji. Po około 40 minutach jazdy papieski pojazd-tabernakulum dotarł do ołtarza ustawionego u wejścia do bazyliki Matki Bożej Większej, ostatniego etapu procesji. Benedykt XVI przeszedł do stopni ołtarza i przez dłuższą chwilę w milczeniu adorował Najświętszy Sakrament. Okalający bazylikę plac wypełniły tysiące wiernych ze świecami w rękach. Na zakończenie Papież od ołtarza udzielił nim błogosławieństwa wszystkim uczestnikom uroczystości.

inf. KAI

 

Zobacz także