Pascha Jezusa i Kościoła

Następujące wywody są lekko tylko wygładzonym kazaniem, jakie wygłosiłem w Wielki Czwartek 1981 roku w katedrze Maryi Panny w Monachium. Świadomie zachowany został charakter słowa mówionego.

Izraelska Pascha była i jest świętem rodziny. Obchodzo­no ją nie w świątyni, lecz w domu. Dom przedstawiony jest już w historii powołania w Księdze Wyjścia (12, 1-14) jako przestrzeń świętości i schronienia wśród ciemnej nocy, po­przez którą kroczy anioł śmierci. Egipska noc wyobrażała moce śmierci, zniszczenia, bezładu, jakie wydobywają się wciąż z głębi świata i z wnętrza człowieka, aby zniszczyć dobre dzieło stwórcze i uczynić świat nie nadającym się do zamieszkania pustkowiem. W tej sytuacji dom chroni, rodzi­na osłania. Mówiąc inaczej: świat należy wciąż na nowo bronić przed chaosem, a stworzenie ciągle ochraniać i stwarzać od nowa. W kalendarzu nomadów, od których Izrael przejął święto Paschy, była ona pierwszym dniem nowego roku, a więc dniem, w którym stworzenie powsta­je na nowo, trzeba je więc ochraniać przed napierającą zewsząd nicością. Dom, rodzina, są murem chroniącym życie, miejscem bezpieczeństwa, „szalom”, wzajemnym pokojem, który daje życie i utrzymuje świat w istnieniu.

Również w czasach Jezusa było tak, że po zabiciu baran­ka, dokonanym w świątyni, Paschę obchodzono w domach, w rodzinach. Istniał przepis, według którego nie wolno było w noc paschalną opuszczać Jerozolimy. Miasto, pojmowane jako całość, jawiło się jako przestrzeń zbawienia, która była przeciwieństwem nocy chaosu, a jego mury wyobrażały wał chroniący stworzenie. Izrael musiał każdego roku pielgrzy­mować na Paschę do tego miasta, aby tam powrócić nieja­ko na nowo do swych korzeni, zostać jeszcze raz stworzonym, miłość która idzie aż do końca i jest bez kresu. Ta miłość jest prawdziwą przeciwwagą dla chaosu, twórczą mocą, ciągle na nowo stwarzającą świat, ludy i rodziny, ofiarującą nam „szalom”, przestrzeń pokoju, w której możemy żyć wspólnie, jedni dla drugich […].

Paschę obchodzono w domu. Czynił tak również i Jezus. Po posiłku wstał jednak i wyszedł, przekroczył Prawo, przekraczając na potoku Cedron granicę Jerozolimy. Poszedł w noc, przed siebie. Nie bał się chaosu, nie skrył się przed nim, nie schował, lecz zstąpił aż do otchłani, w czeluść śmierci: „zstąpił do piekieł” – wyznajemy w Credo. Wy­szedł stamtąd, aby powiedzieć: ponieważ murem Kościoła jest wiara i miłość Jezusa Chrystusa, dlatego też Kościół nie jest bunkrem ani zamkniętą twierdzą, lecz otwartym mias­tem. A wiara dopowiada: wyruszyć z Jezusem, nie lękać się chaosu, gdyż On jest silniejszy. On wyszedł, a my idziemy za Nim wówczas, gdy czynimy podobnie. Wiara oznacza wyjście spoza murów i budowanie z mocą Jezusa Chrystusa przestrzeni wiary i miłości wśród chaosu świata.

Pan wyszedł – to jest znakiem Jego mocy. Pogrążył się w noc Getsemani, w noc krzyża i grobu. Jako Ten mocniej­szy, sprzeciwił się mocarzowi – śmierci (Łk 11,21-23). Miłość Boga – Jego siła – jest większa niż moce znisz­czenia. W tym to wyjściu, w drodze męki, na której prze­kroczył Jezus obronne mury miasta, tkwi właśnie znak Jego zwycięstwa. Już w tajemnicy Getsemani ukryte jest miste­rium wielkanocnej radości. Jezus jest tym „Mocniejszym”. Nie ma takiej siły, która mogłaby Mu stawić opór, nie ma takiego miejsca, gdzie by Go nie było. On wzywa nas, abyśmy odważyli się wyruszyć z Nim w drogę, ponieważ tam, gdzie jest wiara i miłość, tam jest On, tam jest siła pokoju zwyciężająca nicość i śmierć.

Na końcu wielkoczwartkowej liturgii wspominać będzie­my drogę Jezusa. Z kościoła wyniesiemy Najświętszy Sakra­ment do kaplicy Jego samotności i trwogi konania. Pójdzie­my za Nim w godzinie Jego opuszczenia, ażeby nie była już przepełniona samotnością. Ta wielkoczwartkowa droga nie powinna być wyłącznie liturgicznym gestem. Musi stać się wezwaniem, aby wciąż wchodzić w Jezusową samotność i ciągle szukać Go – zapomnianego, wyśmianego – tam, gdzie jest samotny, i być przy Nim tam, gdzie ludzie nie chcą Go znać. Chcemy prosić Pana, aby zechciał rozpalić swoje światło we wszystkich ciemnościach tego świata: aby uka­zał je również i nam w godzinach samotności i ciemności. Chcemy Go prosić, aby był z nami wśród nocy tego świata i aby poprzez nas pozwolił powstać nowemu miastu, miejscu Jego pokoju, nowemu stworzeniu. Amen.

 

Zobacz także