Paweł Bębenek: Można by nieustannie trwać i się nasycać

Z Pawłem Bębenkiem, kompozytorem, chórmistrzem i wykonawcą muzyki liturgicznej, prowadzącym na warsztatach Ars Celebrandi naukę śpiewu polifonicznego, rozmawiała Dominika Krupińska.

Jakie są Twoje wrażenia z pierwszej edycji warsztatów Ars Celebrandi? Prowadziłeś tam naukę śpiewu polifonicznego.

Paweł Bębenek: Przede wszystkim ogromnie żałuję, że nie mogłem uczestniczyć we wszystkich warsztatach, które się odbywały. Będąc na wielu liturgiach w Licheniu, miałem ogromny niedosyt piękna, bo nie mam bogatych doświadczeń w zakresie rytu klasycznego i było mnóstwo różnych ciekawych warsztatów, w których chętnie wziąłbym udział. Żałuję, że mieliśmy tak mało czasu na to wszystko, co tam się działo. Poza tym myślę, że wszyscy uczestnicy licheńskich warsztatów na pewno byli usatysfakcjonowani jakością prowadzonych zajęć i materiału.

Kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się z klasycznym rytem rzymskim i jakie są Twoje dotychczasowe doświadczenia w odbiorze tej liturgii?

Paweł Bębenek: Jeśli dobrze pamiętam, to pierwszy raz uczestniczyłem w tym rycie podczas rekolekcji Mysterium fascinans, organizowanych przez prezbitera archidiecezji krakowskiej Krzysztofa Porosło wspólnie z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym. Jakie są moje odczucia? Jestem delikatnym, ale konserwatystą, jeśli chodzi o podejście do liturgii — a jednocześnie sztuki. Dlatego uczestniczenie we wspaniałej tradycji Kościoła jest dla mnie ogromnie cenną rzeczą. Tym, co mnie najbardziej pociąga, jest fakt, że tradycja i bogactwo tego, w czym uczestniczymy, jest tak ogromne, że można by w tym nieustannie trwać i się nasycać. Sądzę jednak, że podobnie jak w novus ordo missae, także w rycie klasycznym rzeczą istotną i właściwie najważniejszą jest spotkanie z żywym Bogiem. Na podstawie tego, co czasami obserwuję, obawiam się zbyt mocnego skupiania się na samym rycie i tradycji, wskutek czego można zapomnieć, Komu ona służy, czyli czym jest. A przecież tak wcześniej, jak i teraz jest to ciągle Ofiara Chrystusa — przede wszystkim. Bardzo chciałbym, żeby moja praca w czasie licheńskich warsztatów też do tego prowadziła. Żeby nie była pokazywaniem samej materii, ale prowadziła do Źródła.

Jakie miejsce dla klasycznego rytu rzymskiego i innych tradycyjnych rytów łacińskich widzisz w dzisiejszym Kościele?

Paweł Bębenek: Bardzo raduje mnie to, co zaproponował Benedykt XVI: żeby wszyscy, którzy tego pragną, mogli uczestniczyć w takiej liturgii. Ogromnie się cieszę, że to piękno Kościoła, jego kilkunastowiekowej tradycji, mnie też spotyka w tym momencie. Jako dziecko nie uczestniczyłem w rycie klasycznym, tylko byłem wychowywany w novus ordo. Gdy patrzymy na to, co się teraz w Kościele dzieje, to widać niedosyt, bo ludzie Kościoła — myślę o wiernych — jednak mało wiedzą na ten temat. I warto im tę tradycję pokazywać.

Czy możesz skomentować fenomen, że starym rytem interesują się głównie ludzie młodzi?

Paweł Bębenek: W obecnym świecie żyjemy w takim pośpiechu i takiej pustce duchowej… ludzie zaś mają wpisaną w naturę potrzebę obcowania z pięknem, a tym samym z Bogiem żywym. Dlatego poszukiwanie jest naturalne. Jestem świadkiem tego, co się dzieje obecnie w muzyce, i nie dziwię się, że ludzie pragną szukać piękna. A ponieważ liturgia jest źródłem piękna, wcale nie jestem zaskoczony, że ludzie wracają do niej, żeby obcować z takim jego mocnym doświadczeniem.

Jesteś chyba najbardziej znanym kompozytorem współczesnej muzyki liturgicznej w Polsce. Twoje utwory są wykonywane w niemal każdej parafii, ale na Mszach św. w nowym ordo. Czy mogą one znaleźć miejsce na Mszach św. w starszym rycie rzymskim? Istnieje tendencja, aby wykonywać na nich tylko muzykę dawną i tradycyjną.

Paweł Bębenek: Byłoby dla mnie ogromną radością, gdyby to, co tworzę, było wykorzystywane. Staram się pisać w sposób nawiązujący do tradycji; to znaczy bardziej interesuje mnie muzyka modalna i dawne formy, choć skoro żyję w czasach współczesnych, przesiąkłem także współczesną tradycją śpiewów. Natomiast gdy chodzi o treści w tekstach, staram się sięgać po rzeczy stare i tradycyjne, przede wszystkim Pismo Święte (psalmy) i ojców Kościoła. Większość z tych tekstów jest na szczęście napisana w języku, który liturgia klasyczna lubi, czyli po łacinie. Nie mnie to oceniać, ale gdyby można było wykonywać moje utwory w czasie liturgii w rycie klasycznym, byłoby wspaniale. Zdaję sobie sprawę, że są to pieśni; ale jak wiemy z historii, podczas liturgii śpiewano pieśni. Jest w mojej twórczości kilka takich kompozycji, które brzmią klasycznie, i chętnie bym je usłyszał podczas liturgii w starym rycie.

Jakimi słowami chciałbyś zaprosić na tegoroczną edycję warsztatów Ars Celebrandi w licheńskim sanktuarium?

Paweł Bębenek: Wszystkich, którzy chcieliby doświadczyć w sposób zupełnie niezwykły piękna liturgii, szczerze zapraszam do tego, żeby poświęcili czas i zaryzykowali wejście w świat, którego obecnie nie znają, a który jest ogromnie bogaty. Mało tego: oprócz tego, że bogaty, to jest piękny i bardzo bezpieczny!

Dziękuję za rozmowę.

 

Zobacz także