Pełnia życia

XXXIII niedziela zw. roku C, liturgia słowa: Ml 3, 19–20a; 2 Tes 3, 7–12; Łk 21, 5–19

Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. (...) A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie (Łk 21, 12n.16–19).

Pan Jezus wypowiada paradoks: z jednej strony zapowiada prześladowania, a nawet śmierć, z drugiej mówi o tym, że włos z głowy wam nie zginie, co oznacza, że nic złego się nie stanie. Więc nawet śmierć może spotkać Jego uczniów, a jednocześnie „nic złego” się im nie stanie! To wezwanie Pana Jezusa odnosi się także do każdego z nas.

Prześladowania i śmierć stają się sposobnością do składania świadectwa, jak to jest w przypadku męczenników. Warto w tym momencie przypomnieć sobie o tym, że Ewangelia św. Łukasza została napisana w okresie prześladowania chrześcijan.

Skąd się wziął ten paradoks? Wynika on z zasadniczego przesłania Ewangelii. Pan Jezus przyszedł na ziemię nie po to, by ludziom polepszyć życie na ziemi, ale aby ich wprowadzić do królestwa Bożego. Wpierw i przede wszystkim nawołuje do nawrócenia, aby można było otworzyć się i przyjąć królestwo Boże. W tym kontekście „życie” dla Pana Jezusa oznacza udział w królestwie Bożym. Jest to dla Niego oczywiste. Życie tutaj bez prawdziwej więzi z Bogiem przypomina słomę, która zostanie spalona w chwili śmierci, co zapowiada prorok Malachiasz. Cała nasza troska powinna skoncentrować się na życiu wiecznym.

Z kolei w drugim dzisiejszym czytaniu św. Paweł przestrzega przed całkowitym skoncentrowaniem się na przyjściu królestwa Bożego do tego stopnia, że zapomina się o potrzebie zapracowania na chleb. Pisze przy tym znamienne słowa: kto nie chce pracować, niech też nie je (2 Tes 3,10). Jak pogodzić te dwa wskazania?

Królestwo Boże nie jest żadną konkurencją czy alternatywą dla życia na ziemi. Nie jest to życie obok życia normalnego, ale wchodzimy w jego misterium przez zwykłe życie na ziemi, które się kończy. Właściwie trzeba powiedzieć, że nasze ziemskie życie jest procesem rodzenia się do nowego życia i nie można go lekceważyć albo przeżyć mimochodem. Jest ono niezmiernie ważne, ale ze względu na proces rodzenia się w nas życia prawdziwego. Zagrożenie, jakie dla nas powstaje w życiu ziemskim, to takie skoncentrowanie się na nim, jak gdyby ono było życiem ostatecznym. Trzeba odkryć samemu prawdę, że w naszym życiu istnieje tajemnica życia, które nas przerasta, życia, do którego jesteśmy zaproszeni. Nie jest to wspaniała idea odnosząca się do tego, co kiedyś po śmierci nastąpi, do czego otrzymamy dostęp, jeżeli będziemy zachowywać określone zasady życia. Istotne jest, że to życie jest już obecne w nas. Ono jest prawdziwym skarbem.

Jednocześnie istnieją na świecie siły, które pragną to życie zniszczyć. Nie są one jednak w stanie nam go odebrać. I tego zasadniczo dotyczy wypowiedź Pana Jezusa. Z kolei św. Paweł naucza, że tajemnicę życia wiecznego odkrywamy w tym życiu przez solidne, odpowiedzialne przeżywanie go. Obecne życie jest drogą do życia w królestwie Bożym. Im bardziej autentycznie tutaj żyjemy, tym łatwiej nam doświadczyć pełni życia, jaka będzie naszym udziałem. Przede wszystkim odnosi się to do spotkania z innymi. Pan Jezus w innych miejscach mówi o tajemnicy spotkania się z Nim przez gest miłości wobec naszych bliźnich. Można powiedzieć, że nasze życie jest sakramentem życia Bożego, podobnie jak spotkanie z drugim człowiekiem jest sakramentem spotkania się z Bogiem.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także