Po VI edycji „Mysterium Fascinans”

Kilka zdań po tegorocznej edycji rekolekcji "Mysterium Fascinans". W pewien sposób nadrabiam unik, jaki zrobiłem w Krakowie, gdy nagle z mikrofonem podszedł do mnie Michał Koza i poprosił o kilka refleksji o MF dla DOL-u. Wymówiłem się, że to dopiero drugi dzień rekolekcji, więcej refleksji będę miał na końcu.

Faktem jest, że nie cierpię mówić w mikrofon, a wszyscy którzy dotąd mieli pecha robić ze mną wywiady, musieli mnie nieźle zmolestować (oczywiście nie w najczęstszym sensie tego słowa, żeby było jasne!).

Nie będę powtarzał tego co napisałem 2 lata temu po IV edycji MF, zachowuje to aktualność. W tym roku może bardziej widać było zróżnicowanie referatów pod względem stylu: jedne były bardziej „rekolekcyjne”, oczywiście przy jednoczesnym wysokim poziomie merytorycznym (np. p. Danuta Piekarz czy ks. Węgrzyniak), inne bardziej naukowe i techniczne (np. o. Marek Blaza SJ; tu też sklasyfikowałbym sam siebie). Organizatorzy ocenią i wyciągną wnioski, czy na przyszłość należy coraz bardziej iść w kierunku takich referatów-konferencji stricte rekolekcyjnych, czy też można pozostawić taką różnorodność jak była w tym roku. Nie mnie o tym decydować, ale ja doradzałbym to drugie. Mam w pamięci uwagę o. Cesare Giraudo sprzed dwóch lat, że bardzo cenną rzeczą jest uprawianie refleksji naukowej w kontekście rekolekcyjnym.

Strzałem w dziesiątkę była katecheza mistagogiczna Krzyśka i Tomka o święcie Podwyższenia Krzyża. Dlaczego nie uczynić z tego kolejnego stałego punktu rekolekcji? Oczywiście nie trzeba za każdym razem mówić o Podwyższeniu Krzyża (za rok MF również wypada w weekend obejmujący to święto), można z powodzeniem dobrać jakiś inny temat, np. związany z jakimś świętem czy wspomnieniem, przypadającym w bliskiej przyszłości (Matki Bożej Bolesnej czy męczenników, których we wrześniu jest trochę).

Przemyślenia wymaga sprawa warsztatów. W tym roku wyszło to średnio. Sam ich przebieg był dobry, zarówno w mojej grupie jak też (jak słyszałem) w innych, ale wg mnie były one trochę wciśnięte w program w nienajlepszym momencie: ostatniego dnia, tuż przed zakończeniem, gdy część osób już musiała wyjechać i z powodu trudnego do uniknięcia poślizgu czasowego było na nie mniej czasu niż przewidywał program. Warto ten punkt utrzymać, robiąc jednak więcej niż jedno spotkanie i w trochę lepszym czasie.

Bardzo dobrze, że ostatniego dnia była Msza święta na Wawelu. Jeśli odtąd MF ma już być na stałe w samym Krakowie, stanowczo byłbym za tym, by niedzielna Eucharystia na Wawelu stała się punktem stałym.

Odnotowałem informację Tomka Grabowskiego na FB, że część uczestników postulowała rezygnację z Mszy „trydenckiej” w ramach MF. Rad bym się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat, jaka była argumentacja, na ile liczne były to głosy i czy były również głosy przeciwne, wyrażające zadowolenie że w ramach MF jest możliwość uczestnictwa w „starej” Mszy. Oczywiście organizatorzy sami zdecydują jak się do tego ustosunkować, ja sam z cała stanowczością sugerowałbym utrzymanie dotychczasowej praktyki, którą można chyba już nazwać tradycją MF. Obecność „Tridentiny” na MF zawsze traktowałem jako podkreślenie, że jest to liturgia Kościoła, a nie własność „tradsów”, którym Kościół jakby z litości pozwalał na celebrację w starszej formie rytu wyłącznie w ściśle określonych „tradsowskich rezerwatach”. Oczywiście nie wszyscy muszą być zadowoleni z praktyki współistnienia obu form w ramach „Mysterium Fascinans”, ktoś uzna że na MF „sączy się tradycjonalistyczną truciznę” (taką opinię usłyszałem parę lat temu z ust pewnego liturgisty, który zresztą sam na MF nigdy nie był), inny znowuż będzie zbuntowany na to, że na MF jest nie tylko „Tridentina” ale również ten straszny NOM. Organizatorzy nie są od tego, by spełniać wszystkie życzenia i oczekiwania, a dotychczasowa praktyka jest w moim przekonaniu trafna i zasługująca na podtrzymanie.

„Jeśli Pan pozwoli i będziemy żyli” (Jk 4, 15) – do zobaczenia na MF za rok.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....