Po VII edycji „Mysterium Fascinans”

Minęło już parę tygodni od kolejnej edycji rekolekcji „Mysterium Fascinans”. Tak jak rok temu i trzy lata temu postanawiam napisać kilka zdań komentarza.

Muszę powiedzieć, że tym razem miałem poczucie jakiejś wielkiej harmonii. Celebracje liturgiczne, proklamowane słowo (ks. Węgrzyniak), referaty, katecheza mistagogiczna (Krzysiek Porosło i Tomek Grabowski), oraz warsztaty w moim odczuciu tworzyły harmonijną całość. Znakomitym pomysłem organizatorów było, aby dla podkreślenia sakralnego charakteru niedzieli nie robić już w ten dzień referatów, a jedynie katechezę oraz warsztaty. Myślę, że ten krok pomógł w osiągnięciu wspomnianej harmonii, nie było już żadnego poczucia przeciążenia referatami, co czasem dawało o sobie znać w minionych latach.  W ten sposób widać, jak takimi drobnymi krokami cały czas dociera się i udoskonala formuła rekolekcji. Ja sam w większym stopniu niż w minionych latach przeżyłem te dni na sposób rekolekcyjny. Na pewno pomagała w tym znakomicie sprawowana przez ks. Węgrzyniaka posługa słowa, choć nie było tak, żeby szczególnie dotknęło mnie jakieś jedno konkretne słowo.

Ważne było świadectwo, jakie ostatniego dnia publicznie dał Krzysiek Porosło na temat finansowania rekolekcji. Niemożność korzystania ze źródeł finansowania, jakie były w poprzednich latach, w związku z tym doświadczenie kruchości i niepewności a potem nieoczekiwane rozwiązanie trudności. Dostrzegam w tym znak działania Pana Boga, a co za tym idzie, potwierdzenie, że te rekolekcje są Jego dziełem i On się pod nimi podpisuje.

Cieszę się, że organizatorzy nie ulegli pojawiającym się rok temu w porekolekcyjnych ankietach sugestiom, by zrezygnować z Mszy „trydenckiej”. To pokojowe współistnienie obu form rytu rzymskiego w ramach rekolekcji wydaje mi się czymś bardzo ważnym i do utrzymania. W moim odczuciu przynależy to już integralnie do tradycji tych rekolekcji. A propos Tridentiny na „Mysterium Fascinans”, jeden z uczestników powiedział mi, że był wcześniej raz na Mszy w dawnym rycie w jednym z dużych miast w Polsce i tam miał wrażenie, że znalazł się trochę jako „ciało obce” w dość hermetycznym kręgu, jakby trochę w takim elitarnym klubie. Na „Mysterium Fascinans” zupełnie takiego odczucia nie miał. Nie oceniam tego doświadczenia, po prostu przytaczam jego słowa.

Może jedna uwaga na przyszłość co do Mszy „trydenckiej”. Tym razem doszło do takiej sytuacji, że organizatorzy zapomnieli sprawdzić ile jest w tabernakulum zakonsekrowanego Ciała Pańskiego i w efekcie kapłani udzielający Komunii świętej (ks. Kacper i ja) musieli dzielić komunikanty na dwie części, ja pod koniec łamałem nawet na trzy. Proponowałbym, aby na przyszłość przyjąć również dla Tridentiny zasadę, że udziela się Komunii świętej z tego, co zostało konsekrowane podczas danej celebracji. Wskazanie KL 55 nie odnosi się przecież tylko do Mszy „posoborowej”, tylko do Mszy świętej w ogóle. Wskazania, aby wiernym udzielać Ciała Pańskiego z tego co zostało zakonsekrowane podczas tej Ofiary pojawiły się przed Soborem, najpierw w encyklice „Certiores effecti” Benedykta XIV (1742 r.), potem w „Mediator Dei” Piusa XII (1947). Jak najbardziej więc odnoszą się do Mszy „trydenckiej”. Chodzi o ważny znak udziału wiernych w aktualnie celebrowanej Ofierze.

Jak w minionych latach, byłem także jednym z prelegentów. Ale było z tym nieco inaczej, niż poprzednio. Poprzednimi laty miałem tematy z głównych obszarów mego zainteresowania. Tym razem miałem temat z innej dziedziny i musiałem przygotowując się, nieco więcej nad tym posiedzieć. Głównym wątkiem mego wystąpienia była prezentacja „Obrzędu pojednania pokutników” z Pontyfikału bpa Wilhelma Duranda (ok. 1293/1295). Dawniej wiedziałem, że taki obrzęd istnieje i miałem na jego temat ogólne pojęcie (z opisu ś.p. prof. Adriena Nocenta OSB z „Anselmianum”), ale dopiero pół roku temu dokładnie przeczytałem sam obrzęd i zachwyciłem się nim, uznając go za prawdziwą perłę. Bardzo się cieszę, że tym razem w rafach referatu na „Mysterium Fascinans” nie odcinałem kuponów od czegoś co już przestudiowałem dawno temu, ale w ramach przygotowywania się do referatu mogłem sam poznać coś nowego i cennego a potem spróbować się tym podzielić.

Zwykle na „Mysterium Fascinans” kupowałem też jakieś książki. Tym razem nie musiałem, bo najpierw dostałem autorski egzemplarz książki z wydanymi łącznie materiałami z V i VI edycji rekolekcji, a potem dostałem w prezencie od Krzyśka jego nową książkę o sakramencie pokuty i pojednania. Za to zupełnie spoza działki liturgicznej, a w ramach moich zainteresowań historycznych, w antykwariacie na Stolarskiej kupiłem książkę pt. „Agresja niemiecka na Polskę 1939”, autorstwa Léona Noëla (ambasador Francji w Polsce w latach 1935-1939).

Las but not least, ważną częścią rekolekcji były różne spotkania i rozmowy. Jak widać, niemało uczestników przyjeżdża już stale, rok po roku, a słyszałem, jak niektóre osoby, które były po raz pierwszy, zapowiadały, że na pewno przyjadą ponownie.

Zatem, „jeśli Pan pozwoli i będziemy żyli” (Jk 4, 15) – do zobaczenia za rok!


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....