Po przerwie, o habitach i zwierzętach

Poczytałem dziś komentarze do wpisu Pana Marcina Morawskiego na temat habitów (nie wszystkie, bo nie zmogłem) i nasunęło mi się kilka myśli, kilka rzeczy mnie zastanowiło no i ostatecznie zmobilizowało mnie to, żeby przerwać blogowe milczenie. Poza tym poczułem się wprost, i to nie po raz pierwszy, wywołany do tablicy.

Najpierw pewne spostrzeżenie. Jakiś czas temu pojawił się tu wpis Tomasza Grabowskiego pt. Ankieta. Sam byłem ciekaw tego nawału komentarzy, którego się spodziewałem, bo i temat ważny, i środowisko odpowiednie. Tymczasem pod owym wpisem widnieje 7 komentarzy, a pod tym, który traktuje o noszeniu habitów przez dominikanów jest ich 59. Pozostawiam bez komentarza.

A teraz nieco o habitach. Dlaczego zainteresowani nie odzywają się na ten temat? Z prostego powodu. Praktycznie zawsze rozchodzi się o jakieś względy osobiste, a mało kto ma ochotę spowiadać się publicznie na blogach i forach internetowych. Bo nie chodzi tu przecież o usprawiedliwianie się, ani o żadne argumenty przemawiające za tym, żeby habitów nie nosić. No może czasami, np. nie chodzę w habicie do biura, gdzie na co dzień pracuję, bo dół tuniki notorycznie wkręca mi się w kółka od fotela. A zatem ja również na tym poprzestanę i nie będę tłumaczył się na blogu ze swoich niewierności.

No i jeszcze o zwierzętach. Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem jakich głosów na temat zwierząt oczekuje od duchownych Pan Marcin, będę natomiast bronił kogoś kto nie ma osobistego stosunku np. do zwierząt domowych (bo coś czuję, że o to głównie się rozchodzi), ani nie ma potrzeby ich posiadania. Nb. w klasztorze „osobiste” zwierzę, ze względu na częste wyjazdy jest dużym problemem, o czym wiem z własnego doświadczenia, jako były posiadacz w celi zakonnej kotów, szczura, chomika i skorpiona! Nie mam również wątpliwości, że wszystko, co żyje będzie miało należyte miejsce w „nowym niebie i nowej ziemi”. A jako jeszcze bardziej osobisty wątek dodam, że o ile jestem w stanie wyobrazić sobie Niebo bez psów (Panie Marcinie, najmocniej przepraszam..), to absolutnie nie potrafię wyobrazić sobie Nieba bez kotów.

A na koniec prawdziwa historyjka. Pewien dominikanin, będąc w odwiedzinach u pewnego poety, twierdził, że zwierzęta nie mają duszy. Poeta spoglądając kątem oka na swojego psa odrzekł z wyrzutem: „Jak Ojciec może mówić takie rzeczy przy moim psie?!”.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marek Rojszyk OP

Marek Rojszyk OP na Liturgia.pl

Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego. Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu. Pracuje nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim. Obecnie prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia „Sztuka Żywota” w Warszawie. Prowadzi bloga pt. "Obyś miał ciało!" w serwisie Liturgia.pl.