Podsumowania Synodu Biskupów

Na synodalnej sesji 12 października dotychczasową dyskusję podsumował główny relator Synodu, patriarcha Wenecji kard. Angelo Scola. Skrupulatnie, podając nawet liczbę ojców synodalnych podejmujących dany temat, wymienił wszystkie poruszone w tych dniach zagadnienia, nie wartościując ich jednak ani nie ustosunkowując się do nich w żaden sposób.

Kardynał przypomniał między innymi, że wielu dyskutantów zwróciło uwagę na pilną potrzebę wychowania w zakresie powiązań między Eucharystią i małżeństwem. "Niemało ojców odwołało się do ochrzczonych, żyjących w wolnych związkach, mających tylko ślub cywilny, jak również do rozwiedzionych, którzy zawierając nowy związek znaleźli się w bolesnej sytuacji, nie pozwalającej im na przyjmowanie Komunii" – mówił relator. Dodał, że "niektórzy ojcowie synodalni zachęcali biskupów do energicznego rozwinięcia duszpasterskiego wymiaru trybunałów kościelnych przez ewentualne uproszczenie ich funkcji i procedury".

Kardynał zwrócił też uwagę na rolę rodziny w przygotowaniu młodych do życia Eucharystią, a szczególnie I Komunii św., która jednak, jak to wielokrotnie podkreślano, powinna być dla całej rodziny okazją do chrześcijańskiej formacji, a nie do "rozrzutności i ostentacji.

Z kolei, zdaniem Zbigniewa Nosowskiego, polskiego audytora Synodu Biskupów nt. Eucharystii, głównymi tematami drugiego tygodnia obrad są: godne sprawowanie i przeżywanie Eucharystii oraz jej inkulturacja w różnych krajach i narodach.

Nowością drugiego tygodnia obrad Synodu Biskupów – relacjonuje Nosowski – było faktyczne rozpoczęcia prac grup roboczych w 12 językach. "Słuchając sprawozdań z tych grup można powiedzieć, że wyłaniający się z nich obraz to przede wszystkim podkreślenie wymiaru duchowego Eucharystii, co pozwala biskupom, a przez to również całemu Kościołowi, odkrywać wciąż na nowo cud tego sakramentu. Często mówiono o zachwycie, że oto Bóg zechciał w tak dotykalny sposób ofiarować się ludziom" – powiedział audytor.

Nosowski dodał, że w kilku grupach zwracano uwagę na odradzanie się popularności adoracji eucharystycznej, zwłaszcza wśród ludzi młodych, co jest dużą niespodzianką. Jedna z grup ujęła to w taki sposób, że jest to być może znak czasu, że młodych ludzi coraz bardziej pociąga adoracja, jako swego rodzaju alternatywa wobec typu kultury, w której wszystko toczy się momentalnie, a człowiek nie ma ani chwili na refleksję i kontakt z tym co głębsze.

Dowartościować parafię
We wszystkich grupach mówiono o wielkim znaczeniu właściwej, godnej, pełnej misterium, celebracji Mszy św., poczynając od katedry, a kończąc na każdej parafii. Zwracano przy tym uwagę, że parafia i sposób jej działania wymaga oddzielnego opracowania przez Magisterium Kościoła. Okazuje się bowiem, że we wszystkich dokumentach Vaticanum II parafia jest wymieniana zaledwie 9 razy, przy czym w najważniejszych dokumentach: konstytucji dogmatycznej o Kościele i duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym – ani razu. Wiele miejsca poświęcono tam diecezji, roli biskupa itp., a zupełnie pominięto ten poziom praktyczny, przez który wszyscy doświadczają Kościoła..
Mówiąc o godnej celebracji zwracano też uwagę na liturgie, które dla wielu ludzi – stojących z dala od Kościoła, niepraktykujących, niewierzących czy też członków innych religii – są często jedynym spotkaniem z Kościołem katolickim, np. liturgie pogrzebowe czy ślubne. Odgrywają one wielką rolę ewangelizacyjną, gdyż poprzez nie ci, którzy w kościele się nie pojawiają, a przyjdą przez wzgląd na nowożeńców czy szacunek dla osoby zmarłej, niejako "przy okazji" mogą doświadczyć, czym jest i czym może być Kościół.

Jak zaradzić brakowi kapłanów
Problemem gorącym było szukanie odpowiedzi na brak księży – ta sprawa pojawiała się już we wcześniejszych wypowiedziach wielu ojców synodalnych i we wszystkich grupach roboczych. Zgodnie podkreślano, że przyczyną kryzysu powołań nie jest bynajmniej obowiązujący w Kościele łacińskim celibat, ale że przyczyny są dużo głębsze, np. kryzys rodzin, w których powołania się rodzą, i kryzys tożsamości, polegający na niechęci ludzi do zobowiązywania się na całe życie, a zatem także do zawierania nierozerwalnego małżeństwa i do bycia księdzem.
Wśród rozwiązań, proponowanych przez ojców synodalnych, największą wagę przywiązywano do modlitwy, mówiono, że jedyną radą, jaką pozostawił nam Pan Jezus, to słowa: "Proście pana żniwa, aby posłał robotników na swoje żniwo". Biskupi podkreślali, że tam, gdzie takie gorliwe modlitwy o powołania są podejmowane, tam ich nie brakuje.
Inny aspekt tej sprawy, podejmowany zwłaszcza przez prasę świecką, a mianowicie możliwość wyświęcania na kapłanów mężczyzn żonatych, czyli tzw. viri probati, też omawiano w grupach roboczych, ale nigdzie nie przedstawiono wniosków, żeby taki krok podjąć czy nawet żeby przeprowadzić jakieś szczegółowe badania w tym kierunku.
Wiadomo natomiast, że głosy w tej sprawie były bardzo zróżnicowane. Podkreślano przy tym powszechnie znaczenie celibatu w Kościele łacińskim, z pełnym szacunkiem dla tradycji Kościołów wschodnich w tym zakresie, które zezwalają na małżeństwo księży. Jednocześnie zwracano uwagę, że nie wystarczy akcentowanie wartości celibatu, ale trzeba go na nowo uzasadniać i taki wysiłek na pewno będzie w najbliższym czasie w Kościele konieczny.

Nabożeństwa w oczekiwaniu na kapłana
Skoro jednak w niektórych miejscach nie ma księży, to powstaje problem, jak sobie poradzić z dostępem do Eucharystii dla tych, którzy długo księdza nie widzą. Zdaniem Nosowskiego, na razie Synod nie ma jeszcze dobrych odpowiedzi, zwłaszcza doraźnych. "Myślę, że na dłuższą metę jest nadzieja na wzrost powołań kapłańskich, ale na teraz takich rozwiązań praktycznych nie ma" – podkreślił redaktor naczelny "Więzi".
Jednocześnie ze względu na znaczenie Eucharystii i jej specyfikę, w każdej grupie podkreślano konieczność wyraźnego rozróżnienia w świadomości wiernych między Mszą św. a sprawowanymi gdzieniegdzie liturgiami Słowa, połączonymi z rozdawaniem komunii św., konsekrowanej wcześniej przez kapłana. Niekiedy nazywa się to "nabożeństwami w oczekiwaniu na kapłana" – takiego określenia używa instrumentum laboris i ono się tu dość powszechnie przyjęło, bo podkreśla dobrze różnicę między Mszą a tymi nabożeństwami.

Co ze znakiem pokoju
Jeśli już coś mówiono o znakach, to niemal w każdej grupie poruszano sprawę umiejscowienia znaku pokoju. Chodzi o to, że często słychać było głosy, aby znak ten przenieść z części przed komunią na wcześniejszą część Mszy, zaraz po liturgii Słowa a przed ofiarowaniem darów. Uzasadniano to ewangelicznym nakazem: "Zostaw swój dar przed ołtarzem i najpierw pojednaj się ze swym bratem". Ale badanie, przeprowadzone na zlecenie Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, o czym mówił jej prefekt, kard. Francis Arinze, wykazało, że obecne miejsce w czasie Mszy dla tego gestu jest zgodne z tradycją Kościoła łacińskiego. Podkreślano przy tym, że jest to nie tyle jest znak przebaczenia i pojednania, ale właśnie znak pokoju wspólnoty celebrującej.
Ale mimo wszystko rozważa się możliwość zmiany tego miejsca; były też postulaty, żeby konferencje biskupie uzyskały prawo decydowania o tym, czy znak pokoju będzie przekazywany w innym momencie Mszy.

Homilie tematyczne
Szerokim echem odbiły się wcześniejsze propozycje wprowadzenia homilii tematycznych, tzn. nawiązujących nie tylko do czytań mszalnych, ale także do treści Katechizmu Kościoła Katolickiego. Osoby, regularnie uczęszczające na Msze, mogły wówczas zapoznawać się z nauczaniem Kościoła w ciągu roku kościelnego. Taki zwyczaj już kiedyś istniał, później zaginął, gdyż skupiono się bardziej na komentowaniu Słowa Bożego, a teraz przynajmniej niektórzy biskupi uważają, że warto taką praktykę przywrócić. "Wydaje mi się, że jest to próba znalezienia jakiejś równowagi, żeby nie rezygnując z dotychczasowej praktyki bezpośredniego komentowania przeczytanych tekstów biblijnych, jednocześnie połączyć to z pewnymi tematami z Katechizmu, bo z wielu miejsc mówiono, że pewnych zagadnień doktrynalnych w ogóle nie podejmuje się w kazaniach" – powiedział Nosowski.
Dodał, że nie oznaczałoby to rezygnacji z dotychczasowego układu czytań mszalnych, ale kazania byłyby powiązane przynajmniej z niektórymi kwestiami katechizmowymi, i to na zasadzie nie obowiązku, ale pewnych sugestii dla celebransów.

Inkulturacja Eucharystii
Inny bardzo ważny wątek to inkulturacja w różnych krajach. Można by go chyba streścić w ten sposób, że powinna ona być procesem ewangelizacji danej kultury, ale z drugiej strony samą Ewangelię trzeba jakby "ubrać" w wartości tej kultury. Istnieją pod tym względem wielkie potrzeby, zwłaszcza ze strony Kościołów Afryki, Azji, Oceanii, częściowo też Ameryki Łacińskiej, aby były wyraźne wyjaśnienia i wskazówki, gdzie i jakie części liturgii pozwalają na wprowadzanie np. tańców, muzyki, procesji – oczywiście zgodnie z przepisami i normami Kościoła.
Dyskutowano też o przekładach tekstów liturgicznych, które muszą być zatwierdzone przez Stolicę Apostolską – taka jest obecnie procedura. Jest ona bardzo długotrwała, toteż wielu biskupów postulowało, że należałoby ją nieco przyspieszyć, aby tłumaczenia tych tekstów szybciej uzyskiwały aprobatę watykańską, która jest niezbędna do ważnego odprawiania Mszy św.

Rozwiedzeni a Eucharystia
Gorąco dyskutowano też sprawę osób rozwiedzionych, które ponownie wstąpiły w związek małżeński – w każdej grupie poświęcono temu wiele uwagi, ale nigdzie nie zaproponowano zmiany istniejącej dyscypliny w tej sprawie.
Wszędzie natomiast podkreślano wielką troskę, współczucie i bliskość Kościoła wobec ludzi żyjących w takich sytuacjach. Przypominano też, że osoby rozwiedzione, żyjące w nowych związkach, nie są ekskomunikowane i choć nie mogą przystępować do sakramentów, to jednak mogą korzystać z udziału we Mszy św. na wiele innych sposobów; przypominano tu pojęcie komunii duchowej, czyli duchowego zjednoczenia z Chrystusem, choć bez przyjmowania komunii św.

Msza "przedsoborowa" nie była tematem
Ten wątek – zaznacza Nosowski – w ogóle się nie pojawił. Zwrócił nawet na to uwagę kard. F. Arinze na jednej z konferencji prasowych, dodając, że sprawa ta w ogóle nie pojawiła się jako problem pastoralny. Żaden z biskupów nie opowiadał się za celowością Mszy "trydenckiej". Owszem, niektórzy ojcowie synodalni wspominali o rosnącym zainteresowaniu rytem przedsoborowym, ale nie przedstawiano tego jako jakiejś sugestii duszpasterskiej. Poruszano natomiast niektóre inne sprawy, pośrednio z tym związane i przypominające bogactwo tej liturgii; jedna z grup włoskojęzycznych zasugerowała, żeby na międzynarodowych spotkaniach katolickich odprawiać Mszę św. po łacinie – ale w liturgii posoborowej oraz żeby w seminariach kłaść nacisk na naukę łaciny, a także żeby wierni znali przynajmniej podstawowe łacińskie teksy części stałych Mszy.

Eucharystia a życie
Bardzo ważny i często podkreślany podczas obrad – relacjonuje Nosowski – był wątek realizacji ducha Eucharystii w codziennym życiu. W każdej grupie zastanawiano się nad pytaniem: co znaczą słowa "Ite, missa est", wypowiadane – w różnych tłumaczeniach – na zakończenie każdej Mszy.
Jedno z pytań, skierowanych do grup synodalnych, dotyczyło tego, czy formuła ta nie wymaga jakiegoś innego przekładu na języki współczesne. Na przykład nasze polskie "Idźcie, ofiara skończona" zupełnie nie odpowiada oryginałowi łacińskiemu, który zawiera w sobie wymiar misyjny. Nie przesądzając sprawy, podkreślano, że jest wielka potrzeba rozumienia Eucharystii jako wezwania do życia w duchu Eucharystii.
"Wielką radością było dla mnie to, że fragmenty mojej wypowiedzi jako audytora o potrzebie wypracowania duchowości eucharystycznej świeckich zostały dobrze przyjęte i w trzech grupach tego rodzaju postulat przedstawiano jako propozycję do końcowego dokumentu" – pochwalił się polski audytor synodalny.

Ekumenizm na Synodzie
I wreszcie ostatnia sprawa – ekumeniczna – tzw. gościnności eucharystycznej, ale nie interkomunii. Wskazywano, że w dokumentach Soboru Watykańskiego II występuje pewna dwuznaczność, bo z jednej strony podkreśla się, że jedność wiary jest warunkiem dopuszczenia do komunii św., ale z drugiej strony jest też inny aspekt – co bardzo mocno podkreślał kard. Kasper i do czego nawiązywało wiele grup: dzielenia się łaską. I to właśnie to sformułowanie oznacza, że czasem, pod pewnymi warunkami, osoby innego wyznania mogą przyjmować katolicką komunię św. 
Kardynał Walter Kasper ujmował to zresztą bardzo dokładnie, przypominając obowiązujące obecnie przepisy kościelne. "Myślę więc, że ta sprawa też będzie jeszcze przedmiotem dalszych prac tu, na Synodzie" – dodał na zakończenie rozmówca KAI.

inf. KAI

 

 

Zobacz także