Pomiędzy źródłem a szczytem (2)

„Albowiem liturgia, przez którą – szczególnie w boskiej Ofierze Eucharystycznej – «dokonuje się dzieło naszego Odkupienia», w największym stopniu przyczynia się do tego, aby wierni życiem swoim wyrażali oraz ujawniali innym misterium Chrystusa i rzeczywistą naturę prawdziwego Kościoła. Jest on bowiem ludzki i jednocześnie boski, widzialny i wyposażony w dobra niewidzialne, żarliwy w działaniu i oddany kontemplacji, obecny w świecie, a jednak pielgrzymujący. Wszystkie te właściwości posiada w taki mianowicie sposób, że to, co ludzkie, jest podporządkowane Bożemu i skierowane do Bożego widzialne do niewidzialnego, życie czynne do kontemplacji, a to, co doczesne – do miasta przyszłego, którego szukamy. Skoro przeto liturgia codziennie z tych, którzy należą do Kościoła, buduje przybytek święty w Panu, mieszkanie Boże w Duchu, na miarę pełnego wzrostu dojrzałości Chrystusowej – równocześnie w przedziwny sposób umacnia ich siły do głoszenia Chrystusa, i tak znajdującym się poza Kościołem ukazuje go jako sztandar wzniesiony dla narodów, aby rozproszone dzieci Boże zgromadziły się w jedno, aż stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz.” [Sacrosanctum concilium, 2]

Paradoksalność uważam za jedną z konstytutywnych cech Kościoła i chrześcijaństwa. Greckie παρά+δόξα (para+doxa) znaczy „pomimo-wiedza”, „wiedza wbrew”, a ja najbardziej lubię je tłumaczyć jako „niby-wiedza”. Dlatego też opis Kościoła zawarty w drugim punkcie Sacrosanctum concilium traktuję jako jedną z najlepszych jego autodefinicji. „Jest on bowiem ludzki i jednocześnie boski, widzialny i wyposażony w dobra niewidzialne, żarliwy w działaniu i oddany kontemplacji, obecny w świecie, a jednak pielgrzymujący.”

Kościół łączy w sobie po ludzku sprzeczne i niemożliwe do pogodzenia ze sobą cechy. Jest święty świętością Boga i grzeszny grzechami ludzi. Należy do tego świata – materii, zmysłów, barw i liczb – a jednocześnie jest spoza niego. Kościół spala się w działalności, a zarazem nie ma go bez kontemplacji Prawdy Objawionej. Jego drogą jest człowiek, a równocześnie ma oczy utkwione w eschatonie.
 
Ojcowie Soborowi wskazują jednocześnie na bardzo jednoznaczną hierarchię: w Kościele pierwszeństwo ma to, co boskie, niewidzialne, kontemplacja i wieczność – co jednak w żaden sposób nie znosi tego, co ludzkie, widzialne, czynne i doczesne. Nie znosi, lecz uświęca. Człowieczeństwo i doczesność, które zostały dotknięte grzechem pierworodnym – i w jakiś sposób uszkodzone, wykrzywione – dzięki temu, co w Kościele boskie i nadprzyrodzone, powracają do pierwotnej świętości, stają u stóp Stwórcy. Również liturgia w swej dwoistości, czerpiąc czy nawiązując – być może później znajdziemy właściwsze określenie – do tego, co nie-ziemskie, pozwala jej uczestnikom stawać się bardziej ziemskimi. Ludzi czyni bardziej ludzkimi, stworzenie upodabnia do Stwórcy, odbiera panowanie „władcy tego świata” (J 12,31) i przywraca je prawdziwemu Władcy.
 

A zatem: jedynie patrząc w przyszłość możemy właściwie przeżywać teraźniejszość; tylko gdy zatrzymujemy się w kontemplacji, możemy podjąć wysiłek działania na rzecz ewangelizacji. Jest to paradoksalność Kościoła i liturgii – bo niby wiemy, czym one są, ale tak naprawdę jedynie to przeczuwamy, domyślamy się; logika i sylogizmy nie są w stanie odkryć przed nami natury Kościoła ani liturgii. Paradoksalność Kościoła jest bowiem obrazem paradoksalności Jezusa Chrystusa, który będąc Bogiem stał się człowiekiem, jako jedyny Dawca Życia dał się urodzić, Nieśmiertelny pogrzebany w śmierci, Ofiara i Ofiarnik, równocześnie będacy dla i będący w sobie. Natura Kościoła i liturgii odpowiada dwoistej naturze Chrystusa. Jakakolwiek próba redukcji Kościoła czy liturgii do jednego z tych elementów – wyłącznie do wymiaru boskiego lub ludzkiego – jest herezją podobną do monizmu: materializmu lub spirytualizmu. Jednocześnie trzeba pamiętać, że w tym „złączonym, nie zmieszanym” (nie mylić z „wstrząśnięte, nie mieszane”) prymat dzierży to, co boskie, niewidzialne, kontemplatywne i wieczne. Relacją między nimi jest uświęcenie, nie zaś usunięcie lub wchłonięcie.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Sebastian Gałecki

Sebastian Gałecki na Liturgia.pl

Filozof, etyk i bioetyk, chrześcijanin, teolog-amator, motocyklista, z urodzenia częstochowianin, poszukiwacz pytań i odpowiedzi.