Pomiędzy źródłem a szczytem (3)

„Dlatego Sobór święty uważa, że należy podać do wiadomości niżej wymienione zasady oraz ustanowić praktyczne normy rozwoju i odnowienia liturgii. Niektóre spośród tych zasad i norm można i należy stosować zarówno do obrządku rzymskiego, jak i do wszystkich innych obrządków, chociaż podane niżej normy praktyczne należy uważać za wiążące tylko obrządek rzymski, chyba że chodzi o takie sprawy, które z natury rzeczy odnoszą się także do innych obrządków.

Na koniec trzymając się wiernie tradycji, Sobór święty oświadcza, że święta Matka Kościół uważa za równe w prawach i godności wszystkie prawnie uznane obrządki i chce je na przyszłość zachować i zapewnić im wszelki rozwój, pragnie też, aby tam, gdzie zachodzi potrzeba, zostały one roztropnie i gruntownie rozpatrzone w duchu zdrowej tradycji, oraz aby im nadano nową żywotność, stosownie do współczesnych warunków i potrzeb.” [Sacrosanctum concilium, 3-4]

Trzy słowa o „innych obrządkach”: nie znam ich. Uczestniczyłem jedynie kilkakrotnie w celebracjach nierzymskich. Chciałbym jednak podzielić się kilkoma luźnymi myślami na temat mnogości rytów katolickich.

Anglicanorum coetibus Benedykt XVI, tworząc „ordynariaty personalne dla byłych anglikanów nawiązujących pełną komunię z Kościołem katolickim”, stwierdza jednocześnie (choć implicite), że będą one należały do rytu łacińskiego (chociażby pkt. III, VI §1 i 2). Dlaczego? Biorąc pod uwagę jedynie powody historyczne – to oczywiste. Liturgia Church of England (zawarta przede wszystkim w Book of Common Prayer) wywodzi się z łacińskiego rytu rzymskiego (sprzed reformy trydenckiej). W wielu elementach liturgia sprawowana w tzw. high Church jest po prostu angielskim tłumaczeniem formuł łacińskich używanych w średniowieczu (a także obecnie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego).
 
Pytanie, które sobie stawiam, brzmi: dlaczego Benedykt nie uznał „tradycji anglikańskiej” za osobny ryt? Pius V wprowadzając reformę liturgiczną według postanowień Soboru Trydenckiego uwolnił ryty istniejące dłużej niż dwieście lat od konieczności ustąpienia Missale Romanum. Dzięki temu z rytem rzymskim współistniał chociażby ryt mediolański, dominikański, lyoński czy mozarabski. Podobnie sprawa ma się z Kościołami wschodnimi zawierającymi unię z Kościołem katolickim – zachowywały one swój własny ryt, dyscyplinę, tradycję (ryt bizantyjski, aleksandryjski czy ormiański). Wreszcie, istnieje ryt zairski, który jest chyba najmłodszym rytem katolickim – powstał już po Vaticanum II.
 
Skoro zatem papież uznaje ważność sakramentów sprawowanych według ksiąg tradycji anglikańskiej (oczywiście przez ważnie wyświęconego prezbitera lub biskupa) zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską, to dlaczego nie uznać, że jest to osobny ryt („anglo-katolicki”), mający własne księgi liturgiczne i specyficzną dyscyplinę? Podobne wątpliwości mam w związku z „nadzwyczajną formą rytu rzymskiego”. O ile rozumiem argumentację Benedykta wynikającą z ciągłości rytu, o tyle trudno mi zrozumieć upieranie się przy tym rozróżnieniu: „Nie jest czymś właściwym odnoszenie się do tych dwóch wersji Mszału Rzymskiego jako do «dwóch rytów». To raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu” (z listu papieża w związku z Summorum Pontificum). Co to znaczy „podwójne użycie”?
 

A gdyby zrobić taki eksperyment myślowy i uznać, że w Kościele zachodnim również dziś może istnieć mnogość rytów – związanych czy to z konkretnymi diecezjami czy wspólnotami? Czy byłoby czymś złym, gdyby ryt ewoluował w różnych wspólnotach niezależnie, pod kierownictwem kompetentnego urzędu (SC 22, 39)? Wydaje mi się, że nie; być może nawet silniej podkreśliłoby to powszechność i zarazem bogactwo Kościoła, zgodnie ze starożytną – bardzo mi bliską – zasadą: In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Sebastian Gałecki

Sebastian Gałecki na Liturgia.pl

Filozof, etyk i bioetyk, chrześcijanin, teolog-amator, motocyklista, z urodzenia częstochowianin, poszukiwacz pytań i odpowiedzi.