Pomiędzy źródłem a szczytem (9)

„Lecz życie duchowe nie ogranicza się do udziału w samej tylko liturgii. Chrześcijanin bowiem, choć powołany jest do modlitwy wspólnej, powinien mimo to wejść także do swego mieszkania i w ukryciu modlić się do Ojca, a nawet jak uczy Apostoł, powinien modlić się nieustannie. Ten sam Apostoł poucza nas, że mamy zawsze nosić na ciele swoim umartwienie Jezusowe, aby i życie Jezusowe przejawiło się w naszym ciele śmiertelnym. Dlatego w ofierze Mszy świętej błagamy Pana, aby «przyjąwszy duchową ofiarę, nas samych uczynił wieczystym darem» dla siebie.

Zaleca się usilnie nabożeństwa ludu chrześcijańskiego, zgodnie z przepisami i zasadami Kościoła, zwłaszcza te, które się odbywają z woli Stolicy Apostolskiej. Szczególnym uznaniem cieszą się także nabożeństwa partykularnych Kościołów, odprawiane z polecenia biskupów, stosownie do zwyczajów lub ksiąg prawnie zatwierdzonych. Uwzględniając okresy liturgiczne, nabożeństwa te należy tak uporządkować, aby zgadzały się z liturgią, z niej poniekąd wypływały i do niej wiernych prowadziły, ponieważ ona ze swej natury znacznie je przewyższa.” [Sacrosanctum concilium, 12-13]

W tych punktach Sobór odniósł się do dwóch innych wymiarów kultu chrześcijańskiego. Oczywiście, absolutne pierwszeństwo należy się liturgii („wykonywaniu kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa, [...] całkowitego kultu publicznego”), co nie oznacza, że w niej wyczerpuje się „cała działalność Kościoła”. Owymi dwoma innymi wymiarami kultu jest modlitwa prywatna oraz „nabożeństwa ludu chrześcijańskiego”. 

Jeszcze raz okazuje się, że to właśnie Kościół katolicki (wbrew roszczeniom prostestantów) prezentuje via media, postawę godzenia przeciwieństw, „i to, i to”. Sprawa została postawiona jasno: żadna działalność nie może się równać z liturgią Kościoła; nie oznacza to jednak, że jest ona działalnością jedyną. Bóg największą chwałę odbiera poprzez liturgię, błędem jest natomiast w imię najwyższej wartości „całkowitego kultu publicznego” zupełne deprecjonowanie innych form kultu, zgodnie z zasadą przedstawioną przez Pana: „to należało czynić, a tamtego nie opuszczać” (Mt 23,23). Nie ma chrześcijanina bez modlitwy osobistej, bez intymnej relacji z Bogiem, której nie zastąpi formalny udział w liturgii. Interpretacje (co tu dużo mówić: częste) fragmentu, w którym Jezus mówił o modlitwie „w ukryciu”, „w izdebce” (Mt 6,6) jako odrzucenie przez Niego modlitwy publicznej, są nieuzasadnionymi redukcjami. To trzeba czynić i tamtego nie opuszczać.

I po drugie: „nabożeństwa ludu chrześcijańskiego” (dosłownie: „czynności pobożne”, „wypełnianie pobożności”, pia populi christiani exercitia). Ojcowie Vaticanum II doceniają, obok liturgii i modlitwy prywatnej, także nabożeństwa paraliturgiczne Kościołów partykularnych. Wskazują jednocześnie na pewną hierarchię tychże: najgodniejsze (dignitatem gaudent) są te zaakceptowane i pochwalane przez biskupa Rzymu; dalej są nabożeństwa własne danego Kościoła, zaakceptowane przez biskupa miejsce. Inne nabożeństwa – o których SC 13 nic wprost nie mówi – zajmują najniższą pozycję. Zatem znów: „i to, i to”: i liturgia, i modlitwa osobista, i nabożeństwa paraliturgiczne, i pobożność ludowa. Na wszystko to jest miejsce w Kościele katolickim (choć w odpowiednim porządku).

Sam nie przepadam za pobożnością ludową, także za tradycyjnymi nabożeństwami polskimi, jak np. nabożeństwa czerwcowe. Jest to jednak wyłącznie kwestia czyjegoś gustu, a de gustibus non disputandum est. Stanowczo sprzeciwiam się natomiast – podobnie zresztą jak ojcowie soborowi – praktykom, które stwarzają wrażenie zrównania, a niekiedy nawet przecenienia roli nabożeństw nad liturgią Kościoła. Przykładów, oczywiście, mógłbym podać wiele. Każdy z czytelników chyba tego doświadczył. Zatem, wbrew niektórym liturgistom, problemem jest nie to, „czy” odprawiać nabożeństwa paraliturgiczne, lecz „jak”.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Sebastian Gałecki

Sebastian Gałecki na Liturgia.pl

Filozof, etyk i bioetyk, chrześcijanin, teolog-amator, motocyklista, z urodzenia częstochowianin, poszukiwacz pytań i odpowiedzi.