Populus acquisitionis.

 Przed jakimś miesiacem spore uznanie  wśród tradycjonalistów (pochwalnie napisano o nim nawet w Kronice Novus Ordo) zyskał Adam Strug, śpiewak, człowiek troszczący się o religijny polski śpiew ludowy, tradycjonarz (choć to słowo wymyślone zostało przez Marcina Bornusa Szczycińskiego, który raczej kultywuje liturgiczny śpiew łaciński). W swoim czasie był kantorem u dominikanów na warszawskim Służewie (nie wiem czy jest dalej, ja kiedyś mogłem go posłuchać na żywo u dominikanów w Łodzi).

Powodem owego uznania  była audycja w II programie Polskiego Radia. Rzekłbym, że śpiewak spozycjonował się gdzieś pomiędzy lefebrystami a sedewakantystami (uwaga o abp. Thucu pod koniec). Warto posłuchać w całości, ja jednak chciałem zwrócić uwagę na fragment zaczynający się gdzieś około 17  minuty. Po wcześniejszych uwagach o neo- post- lub nawet pseudo- katolicyzmie w odniesieniu do różnych działów teologii (eschatologia, eklezjologia) w tym momencie poruszył sprawę postrzegania roli i znaczenia żydów. Mówi m.in. tak: „w ortodoksji katolickiej [która była obowiązująca przed SW II] mówimy o narodzie niegdyś wybranym, albowiem naród ów utracił swoje wybraństwo na skutek odrzucenia Jezusa Chrystusa. Tym samym nowym Izraelem, nowym narodem wybranym jest Kościół Boży (…)Nowa teologia judaizmu głosi, że skoro wyznajemy tego samego Boga, to judaizm jest równoprawną ścieżka do tego Boga”.

Niezależnie od tego, że Adam Strug 11 rozdziału Listu do Rzymian chyba nie doczytał (w. 28-29: Co prawdą – gdy chodzi o Ewangelię – są oni nieprzyjaciółmi Boga ze względu na wasze dobro; gdy jednak chodzi o wybranie, są oni – ze względu na praojców – przedmiotem miłości. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne), to jednak zabawne jest, że do obrony tzw. „przedsoborowej” teologii używa on zgoła „posoborowego” tekstu o „narodzie niegdyś wybranym”.

Jest to oczywiście fragment wielkopiątkowej modlitwy za żydów z Mszału Rzymskiego dla diecezji polskich. Problem polega jednak na tym, że tekst ów jest wyraźnym objawem problemu jakości tłumaczeń liturgicznych z języka łacińskiego (na co zresztą A. Strug zwraca uwagę ok. 7. minuty). Jako pierwszy chyba ksiądz Michał Czajkowski, potem abp Henryk Muszyński zwracali uwagę, że należy mówić o „narodzie pierwszego wybrania” albo „narodzie wcześniej wybranym”.  Zdaje się zresztą, że w 2009 roku nasz episkopat zatwierdził poprawione tłumaczenie i od 2010 roku powinno się w Wielki Piątek tegoz używać. Podaję za KAI: „Przyjęto nowe tłumaczenie wielkopiątkowej modlitwy za Żydów. W miejsce pojęcia „narodu niegdyś wybranego”, jest teraz mowa o „narodzie pierwszego wybrania”, zgodnie z formułą obowiązującą w całym Kościele, a wprowadzoną bezpośrednio po Soborze Watykańskim II.” W każdym razie w mojej parafii chyba się tak nie stało. Cóż, tekst łaciński mówi tak: „populus prioris acquisitionis”. Moim skromnym zdaniem najlepsze z punktu widzenia gramatycznego byłoby tłumaczenie uznające, że owo „wybranie” niewątpliwie było wcześniejsze, ale nie precyzujące czy ono ustało, czy też trwa dalej. No właśnie – czy „wybranie”? W cytowanym fragmencie Listu Rzymian św. Paweł mówi o „electio”. Formuła „populus acquisitionis” pojawia się w Wulgacie tylko w 1 Liście św. Piotra 2,9. Odnosi się tam ponad wszelka wątpliwość do Kościoła: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym” (za Biblią Tysiąclecia). W Wulgacie:„ vos autem genus electrum, regale sacerdotium, gens sancta, populus adquisitionis”. Mszał Pawła VI przejął ten tekst do różnych modlitw. Przede wszystkim do I prefacji na niedziele zwykłe, gdzie cały ten werset, również z druga jego częścią: „ut virtutes adnuntietis eius qui de tenebris vos vocavit in admirabile lumen suum” jest rozwinięciem motywu dziękczynienia (oczywiście przy zmianie formy gramatycznej z 2. na 1. osobę l.mn.). Formuła “populus acquistionis” występuje też w memento pro vivis w III ME, w prefacji O Krzyżmie świętym używanej w porannej Mszy katedralnej w Wieki Czwartek i przy udzielaniu wszystkich stopni sakramentu święceń (tutaj także mamy nawiązanie do  „królewskiego kapłaństwa, które zdobi lud odkupiony"), w kilku (z Mszału) antyfonach na wejście i komunijnych w okresie wielkanocnym i w modlitwie nad darami w części „Msze w różnych potrzebach”, w I formularzu Mszy za Kościół. Polski Mszał we wszystkich tych miejscach mówi o „ludzie odkupionym”.

Oczywiście moglibyśmy dyskutować jak brzmi inkryminowany fragment z  Listu św. Piotra w oryginale i czy np. odpowiednie greckie sformułowanie nie odnosi się w innym miejscu Pisma do żydów. Problem jednak w tym, że nie rozmawiamy o Piśmie a o łacińskich tekstach liturgicznych, które gdy nie są czerpane ze skarbca dawnych sakramentarzy, ale powstają współcześnie, tym bardziej powinny zważać na tradycję łaciny chrześcijańskiej, której najbardziej miarodajnym wyznacznikiem jest usus językowy Wulgaty. W tej sytuacji użycie w odniesieniu do żydów formuły „populus acquisitionis”, nawet z dodatkiem słowa „prioris”, wydaje się bardzo dwuznaczne i może służyć podtrzymywaniu heretyckiej tezy o autonomiczności zbawczej judaizmu. Rzuca to też światło na decyzję Benedykta XVI, który po motu proprio Summorum Pontificum zmienił wielkopiątkową modlitwę za żydów w Mszale św. Piusa V. Pomimo korekt w rubrykach i dawniejszym tekście  wprowadzonych przez Piusa XII i bł. Jana XXIII, modlitwa ta nadal budziła liczne kontrowersje. Ojciec św. wprowadził  taki tekst :

Oremus et pro Iudaeis

Ut Deus et Dominus noster illuminet corda eorum, ut agnoscant Iesum Christum salvatorem omnium hominum Oremus.

Flectamus genua. Levate.

Omnipotens sempiterne Deus, qui vis ut omnes homines salvi fiant et ad agnitionem veritatis veniant, concede propitius, ut plenitudine gentium in Ecclesiam Tuam intrante omnis Israel salvus fiat.    

W tłumaczeniu na język polski:

Módlmy się za żydów.

Aby Bóg i Pan nasz oświecił ich serca, aby poznali Jezusa Chrystusa, zbawiciela wszystkich ludzi.

Módlmy się. Klęknijmy. Wstańcie.

Wszechmogący wieczny Boże, który chcesz, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania Prawdy, spraw łaskawie, aby cały Izrael został zbawiony, kiedy wszystkie narody wejdą do Twego Kościoła”.

Bodaj Zbigniew Nosowski dziwił się wtedy, że papież nie nakazał po prostu stosować modlitwy z formy zwyczajnej. Niezależnie od tego, że ze względu na wrażliwość środowisk tradycjonalistycznych postulat taki nie grzeszył nadmiernym realizmem ( przecież nawet w znacznie mniej drażliwej kwestii prefacji z nowego Mszału papież podał tylko bardzo delikatną sugestię), można sądzić, że i opisana dwuznaczność teologiczna nie była bez znaczenia. Wtedy zaś ostateczną konsekwencją wzajemnego wzbogacania się obu form rytu rzymskiego powinno być przyjęcie modlitwy za żydów Benedykta XVI do liturgii zreformowanej. 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Chrzanowski

Z wykształcenia inżynier mechanik, od dłuższego czasu z zawodu dyrektor. Mieszka pod Bydgoszczą. Mąż z ponad dwudziestoletnim stażem i ojciec dwóch synów w wieku licealnym.