Posłuszeństwo do końca

Piątek III tygodnia okresu wielkanocnego, lit. słowa: Dz 9,1–20; J 6,52–59

Jak On może nam dać [swoje] ciało na pożywienie? (J 6,52).

Konflikt pomiędzy trzeźwym ludzkim myśleniem a słowami Pana Jezusa dochodzi do szczytu. Na wątpliwości dotyczące tego, jak to jest możliwe, Jezus nie odpowiada żadnym tłumaczeniem.

Wręcz przeciwnie, tym bardziej podkreśla realność swoich słów i konieczność zawierzenia im:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne (J 6,53n).

Trzeźwy, racjonalny człowiek staje wobec takich słów zupełnie bezradny. Nie wie właściwie, o czym Pan Jezus mówi. Kto wie, co to jest „życie wieczne”? Nikt! Nawet nie mamy o nim żadnego wyobrażenia. Możemy zawierzyć słowom Jezusa lub nie. Faktem jest, że przodkowie, którzy jedli mannę, poumierali, tak jak umiera każdy człowiek. Żaden znany pokarm nie daje życia wiecznego. A Jezus mówi ponadto, że tym pokarmem jest Jego Ciało, a napojem Jego Krew. Jak to pojąć? Jaki ma sens ta wypowiedź?

Nie było to łatwe do zrozumienia wtedy. Nie jest łatwe do zrozumienia i dzisiaj, chociaż mamy za sobą 2 tysiące lat refleksji teologicznej.

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim (J 6,55).

Dla wyrażenia prawdziwości pokarmu i napoju w teologii mówi się o przeistoczeniu chleba i wina w Ciało i Krew Pana podczas Eucharystii. Zazwyczaj koncentrujemy się wokół samego rozumienia, jak to jest możliwe, że to, co było chlebem, jest teraz Ciałem Chrystusa. Chcielibyśmy niejako wniknąć w samą materię i zobaczyć w niej Jezusa. W Ewangelii Pan Jezus jednak zwraca uwagę na coś innego. Mówi dalej:

Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (J 6,57).

Spożywając Ciało i Krew Pana Jezusa, trwamy w Nim i żyjemy przez Niego. Realność pokarmu ukierunkowana jest na przemianę nas samych. O ile w przypadku zwykłego pokarmu nasz organizm przekształca go w składnik naszego ciała, o tyle w przypadku Jezusa dokonuje się coś odwrotnego: spożywając Jego Ciało, nie przekształcamy go na swoje, ale nasze ciało przekształca się w Jego Ciało. Przy czym nie jest to już Jego ciało ziemskie, bo przez zmartwychwstanie zostało ono całkowicie przemienione. Przez spożywanie Ciała Zmartwychwstałego sami przemieniamy się w Jego zmartwychwstałe Ciało.

Nie przypadkiem Pan Jezus mówi o podobieństwie do swojej relacji z Ojcem. Jako Człowiek był On przez Ojca posłany i podejmując to posłanie, całkowicie żył przez Ojca, tak i my, spożywając Jego Ciało, żyjemy przez Niego. Spożywanie Ciała wiąże się z posłuszeństwem. Kiedyś powiedział o sobie: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło (J 4,34). Przez posłuszeństwo żył przez Ojca. W innym miejscu powiedział:

Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni (J 5,19).

Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba (J 8,29).

Żyć przez Ojca oznaczało w ziemskim życiu Jezusa całkowicie oddać się Ojcu w posłuszeństwie aż do końca. Jedność Syna z Ojcem istnieje na płaszczyźnie duchowej dynamiki. Syn pragnie spełniać jedynie to, czego chce Ojciec, ale również Ojciec zawsze spełnia pragnienia Syna (zob. J 11,42). Pomiędzy Ojcem i Synem istnieje całkowita wzajemność, która wyrasta z całkowitej komunii Ojca i Syna. Właśnie do takiej komunii wzywa nas Jezus, dając nam swoje Ciało i Krew. Ciało w Biblii nie tyle oznacza fizyczność człowieka, ile raczej jego konkretne życie w relacji do innych i świata. Krew natomiast była w pojęciu starożytnych siedliskiem życia. Określenie „ciało i krew” oznaczało całego człowieka we wszystkich wymiarach istnienia. Spożywać Ciało i Krew Jezusa oznacza całkowicie związać się z Nim, na wzór jedności na całe życie męża i żony. Tą jednością z Jezusem rządzi jeden Duch, którego od Niego otrzymujemy. Zresztą Jego mocą istnieje ta komunia.

Dzisiejsze pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich wspaniale ilustruje tę prawdę. Kiedy Jezus objawił się św. Pawłowi pod Damaszkiem, w odpowiedzi na pytanie, Kim jest, odpowiedział: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz (Dz 9,5). Nie mówi, że jest tym, w którego wierzą ci, których prześladuje, ale że to właśnie Jego Paweł prześladuje! Pomiędzy Jezusem a Jego uczniami istnieje jedność, która daje wręcz utożsamienie. Prześladowanie chrześcijan dotyka bezpośrednio Jezusa.

Dalej Jezus mówi Ananiaszowi: Wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia (Dz 9,15n).

I rzeczywiście, jak wiemy z dalszych losów św. Pawła, musiał on dużo wycierpieć, głosząc, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym, i nie ma pod niebem innego imienia, w którym mielibyśmy zbawienie. Paweł na sobie doświadcza nienawiści skierowanej do Jezusa. Kiedyś później napisał do swoich uczniów: Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk (Flp 1,21). Spożywanie Ciała i Krwi Chrystusa prowadzi do takiego zjednoczenia z Nim, zjednoczenia, które staje się prawie utożsamieniem dzięki przekształcającej mocy Ducha.

„Idźcie w pokoju Chrystusa” – ostatnie słowa kapłana podczas Mszy świętej wskazują na autentyczne noszenie na co dzień w sobie Jezusa w Jego Duchu.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2b, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także