Poszukiwacze zaginionej duchowości

Charyzmat Założyciela gwarantuje zatem trwałość posłannictwa Zakonu Kaznodziejskiego, oczywiście pod warunkiem, że członkowie tego Zakonu pozostają mu wierni. Posiadanie takiego charyzmatu nie tylko umożliwia jasne rozumienie swojej misji w Kościele. Wierność temu charyzmatowi ma bowiem prowadzić do przyswojenia sobie myśli i uczuć świętego Dominika.

Charyzmat Założyciela

Z czasem teologia charyzmatu zakonnego ukazała wyjątkowy typ charyzmatu: charyzmat Założyciela. Taki charyzmat stanowi „swoiste odczytanie Ewangelii, prowadząc do odkrycia jakiegoś istotnego, esencjalnego wymiaru Ewangelii, trwałego jak ona sama”[1] . Jest to wyjątkowa łaska – nie mają jej wszystkie zgromadzenia. Zakon posiadający taki charyzmat zawsze będzie potrzebny Kościołowi i nie jest możliwe, aby jego posłannictwo uległo zdezaktualizowaniu[2] . Instytut obdarzony charyzmatem Założyciela ma wielką moc odradzania się w coraz to nowych warunkach kulturowych o ile zakonnicy będą jemu wierni.Z pewnością owym esencjalnym wymiarem Ewangelii, który wcielił w życie święty Dominik była nieustanna modlitwa i głoszenie. Nie było to nic innego jak naśladowanie Chrystusa modlącego się, a zarazem zwiastującego rzeszom nadejście Królestwa Niebieskiego. O aktualności tego wymiaru Kościoła nie trzeba się rozpisywać. Jest to posłanie, które było, jest i pozostanie zawsze aktualne.

Warto jednak podjąć refleksję nad faktem, że Zakon Dominikański jest obdarzony charyzmatem Założyciela. Pociąga to bowiem za sobą liczne konsekwencje w rozumieniu jego duchowości, misji oraz roli Zakonodawcy, świętego Dominika. Niezbędna jest bowiem duchowa więź dominikanów z ich Założycielem („myśleć jak Dominik”) oraz znajomość historii zakonu – tylko ta droga gwarantuje właściwe odczytanie dominikańskiego charyzmatu i jego wierną realizację w życiu Kościoła. Charyzmat Założyciela kształtuje bowiem główne linie zakonu – jego duchowość i apostolat. Kładzie on oryginalny, specyficzny akcent na linii „konsekracja–komunia–misja” – dla każdego z instytutów jest on inny. W tej perspektywie duchowość dominikańska, której szukamy, rodzi się z wierności dominikańskiemu charyzmatowi. Jest ona wierną realizacją tego charyzmatu, stąd też badanie duchowości dominikańskiej będzie badaniem tego jak się charyzmat wcielał i jakie przybierał formy na przestrzeni wieków i dziś.Wspomnianej realizacji istotnej wartości ewangelicznej (np. ubóstwo, posłuszeństwo, głoszenie Słowa, modlitwa), zostaje przyporządkowane całe życie instytutu. Charyzmat Założyciela bowiem „określa tożsamość Instytutu, jego naturę, cel i charakter partykularny”[3] oraz wyróżnia go od innych instytutów. Zlekceważenie charyzmatu Założyciela sprawia, że zakonnicy w swojej misji zamykają się tylko do aktualnych zadań lub do działań nie będących w swej istocie misją instytutu. To może doprowadzić do kompletnej utraty tożsamości i w rezultacie do obumarcia instytutu.Każdy z członków instytutu o charyzmacie Założyciela otrzymuje wraz ze swoim powołaniem taki sam charyzmat jaki ożywiał Założyciela[4] . Stąd też kluczem do rozeznawania powołania w zakonach o charyzmacie Założyciela jest tożsamość: należy odczytać ów charyzmat i porównać go z charyzmatem przejawiającym się u kandydata do zakonu. Molinari jest zdania, że „wystarczy o charyzmacie mówić w kompetentny sposób, o założycielu i początkach zgromadzenia, by wywołać natychmiast reakcję pozytywną. (…) owego zjawiska nie można wytłumaczyć w inny sposób: mówiło się do zakonników o czymś, co Duch Święty im już uprzednio w serce włożył”[5] .

Charyzmat Założyciela gwarantuje zatem trwałość posłannictwa Zakonu Kaznodziejskiego, oczywiście pod warunkiem, że członkowie tego Zakonu pozostają mu wierni. Posiadanie takiego charyzmatu nie tylko umożliwia jasne rozumienie swojej misji w Kościele. Wierność temu charyzmatowi ma bowiem prowadzić do przyswojenia sobie myśli i uczuć świętego Dominika, ma prowadzić do odnalezienia w sobie tego pragnienia jakie nosił w sobie Założyciel. Stąd rodzi się potrzeba zarówno indywidualnego jak i wspólnotowego studium życia Założyciela i jego uczniów oraz odczytywania sposobu realizacji tego charyzmatu we współczesnym świecie. Niezmiernie ważne staje się także odczytanie charyzmatu dominikańskiego przez teologów w perspektywie teologii charyzmatu zakonnego i życia konsekrowanego, czyli właściwe poznanie treści charyzmatu. Dokument Mutue relationes (1978) ukazuje zarazem, że takie pogłębione studium warunkuje dojrzałość powołania zakonnego[6] . Problem z tożsamością Piotr Liszka CMF zauważa, że „najważniejszym czynnikiem wpływającym na odrębność i tożsamość rodziny zakonnej jest jej duchowość, czyli realizacja w danym Instytucie charyzmatu pochodzącego od swego Założyciela”[7] . Akta kapituły generalnej w Providence ukazują, że dziś spotykamy się z problemem rozumienia tożsamości dominikanów[8] . Problem tożsamości pojawił się na kanwie dyskusji o trudnościach z zaklasyfikowaniem III zakonu w odniesieniu do Zakonu Braci Kaznodziejów[9] . Wpierw kapituła w River Forest (1968) wprowadziła zarządzenie o obecności reprezentantów tercjarzy na następnych kapitułach[10] . Następnie kapituła generalna w Madonna dell’Arco (1974) zniosła dotychczasowy podział na I, II i III zakon, chcąc w ten sposób uwydatnić jedność Zakonu dominikańskiego: „W przeszłości zwykliśmy należeć do pierwszego, drugiego i trzeciego zakonu. Terminologia ta została zniesiona na kapitule w River Forest w 1968 roku, aby uwidoczniła się nasza powszechna równość”[11] . Jak podkreśla Tomasz Wytrwał OP stanowiło to istotne sprzeniewierzenie się patrimonium Zakonu[12] . Z czasem zostaje podważony charakter klerycki zakonu także w imię równości, aż w końcu kapituła w Bolonii (1998) podaje nową definicję rozumienia pojęcia „zakon” podkreślając przede wszystkim dość enigmatycznie brzmiącą „jedność misji”[13] . Warto zauważyć, że nawet sama nazwa Konstytucji Zakonu wyraża problem, który nie jest rozpatrzony ani na płaszczyźnie teologicznej, ani na płaszczyźnie prawnej[14] .

Problem tożsamości braci wpłynął jednocześnie na pozostałe gałęzie Zakonu. Świeccy związani z dominikanami stoją dziś przed pytaniem o sposób życia: czy ma być on bardziej zakonny (noszenie habitu, struktura tercjarzy naśladująca władze zakonne), czy bardziej otwarty na świat. Pojawia się pytanie jak świeccy mają wcielać charyzmat dominikański w życie by nie sprzeniewierzać się swemu podstawowemu powołaniu (rodzina, praca). Z kolei II Zakon stoi przed problemem realizacji dominikańskiego charyzmatu w warunkach monastycznych. Pytaniami do refleksji są: na ile angażować się w czynny apostolat, jak ma wyglądać relacja z braćmi. Wbrew zamierzeniom zniesienie podziału na I, II i III Zakon nie umocniło naszego powołania, lecz rozmyło rozumienie naszego posłannictwa. Wydaje się, że tylko stopniowe odkrywanie i ugruntowanie naszej tożsamości może doprowadzić do dojrzałego dialogu, w którym będziemy mogli odkrywać naszą jedność płynącą z ducha Założyciela, co umocni nasze zaangażowanie w całościową misję Zakonu. Wprawdzie „różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” (1 Kor 12,4).

Odkrywanie duchowości

Czy zatem o dominikańskiej duchowości da się coś powiedzieć, oprócz tego, że istnieje? Oczywiście, tym bardziej, że istnieje sporo dokumentów dość klarownie ukazujących dominikańskie powołanie. Dla braci dominikanów podstawowym dokumentem są nasze Konstytucje, na które składamy profesję. Zobowiązujemy się przez to do przestrzegania reguły i ducha w jakiej została ona napisana. Wprawdzie Konstytucje rzadko odwołują się do terminów „charyzmat”i „duchowość”, jednak często są one zastąpione innymi pojęciami, takimi jak: przepowiadanie, ewangelizacja, misja apostolska i życie apostolskie[15] . Elementami, które w sposób szczególny są zaakcentowane przez charyzmat dominikański są: modlitwa, wspólnota, studium i głoszenie. Są one fundamentalne w rozumieniu tożsamości Zakonu tworzą bowiem filary dominikańskiej duchowości. Wyżej wymienione elementy są ze sobą integralnie związane, co podkreśla paragraf IV Konstytucji Podstawowej: „Uczestnicząc w misji apostolskiej, przyjmujemy także sposób życia Apostołów w formie podanej nam przez św. Dominika. Składa się nań jednomyślne życie we wspólnocie, wierność w zachowaniu rad ewangelicznych, gorliwość we wspólnym sprawowaniu liturgii, zwłaszcza Eucharystii i godzin kanonicznych, a także w modlitwie, pilność w studium, wytrwałość w przestrzeganiu obserwancji zakonnych. Wszystko to nie tylko przyczynia się do chwały Bożej i naszego uświęcenia, lecz służy także bezpośrednio zbawieniu ludzi. Czynniki te bowiem zgodnie się dopełniają w przygotowywaniu i pobudzaniu do kaznodziejstwa, nadają mu kształt i same są z kolei przez nie kształtowane. Synteza tych elementów, ściśle i harmonijnie ze sobą powiązanych i wzajemnie się ożywiających, tworzy właściwą Zakonowi formę życia. Jest ono w pełnym sensie apostolskie. Kaznodziejstwo i doktryna mają w nim wypływać z bogactwa kontemplacji”.

Wyżej wymienione elementy życia dominikańskiego wypływają z charyzmatycznej mocy udzielonej braciom do takiego sposobu życia, a ich realizacja inspiruje i tworzy duchową sylwetkę zakonników i Instytutu, którą nazywamy dominikańską duchowością. To właśnie duchowość i teologia dominikańska została uwypuklona przez akta kapituły generalnej w Providence (2001) jako czynniki wpływające na dominikańską tożsamość: „Duchowość i teologia Zakonu może podtrzymać (support) tożsamość kapłana i zakonnika. Poszukiwanie form życia konsekrowanego, tradycyjnych i nowych, może odnaleźć światło i wsparcie w teologii i duchowości dominikanów. Zakon ma nie tylko długą historię i tradycję, ale także doświadczenie w realizowaniu odnowy oraz ożywienia w dziewiętnastym i dwudziestym wieku. Zakon podkreśla braterstwo i braterski dialog, jak również zdrowy rozsądek oświecony przez wiarę i poczucie humoru. Mamy tu również współdziałanie kontemplatywnego i apostolskiego wymiaru w życiu zakonnym oraz naszą teologię wzajemnego warunkowania się natury i łaski”[16] .Gdy zapomina się o własnej historii podkopuje się fundamenty tożsamości zakonnej, przez co traci się klarowność rozumienia własnego powołania. Warto zatem zwrócić uwagę na powrót do hermeneutyki ciągłości z wielowiekową tradycją Zakonu przez kapitułę w Providence. Korzystając zatem z owej zachęty, chciałbym nawiązać w tym miejscu do niezwykle ciekawego dokumentu generała Zakonu Marcina Stanisława Gilleta OP (1875–1951), który nosi dość odważny tytuł – Encyklika o duchowości dominikańskiej[17] . Gillet w swojej Encyklice skupia się na Tomaszowej koncepcji kontemplacji (poznanie Boga) ukazując ją jako główny motyw działania apostolskiego dominikanów: „Wiemy z doświadczenia, że niektórzy zakonnicy uważają te godziny (poświęcone na modlitwę – AW) za czas stracony, który mógłby być w ich mniemaniu lepiej użyty dla apostolstwa. Z tego punktu widzenia życie monastyczne sprawia wrażenie szkoły lenistwa; błąd ten wynika z braku należytej oceny pracy umysłowej, lub zapomnienia, że w zakonie św. Dominika, nie ma owocnej działalności zewnętrznej, nauczania lub kaznodziejstwa, jeżeli nie wypływa ona z życia oddanego studium i kontemplacji”. Warto podkreślić, że Gillet rozumie dominikańskie powołanie jako powołanie monastyczne, przez sam fakt występowania w owym powołaniu takich elementów jak kontemplacja, studium i obserwancje zakonne.

Wierność charyzmatowi

Wierność charyzmatowi zakonnemu (a przez to duchowości instytutu) jest integralnie związana z wiernością na pozostałych płaszczyznach życia zakonnika. Dokument Optiones Evangelicae (OE 2) wymienił tak zwane cztery „wielkie wierności”:

  1. wierność wobec człowieka i współczesności (otwartość na znaki czasu)
  2. wierność wobec Chrystusa i Ewangelii (poznanie osoby Jezusa)
  3. wierność wobec Kościoła i jego misji (sentire cum Ecclesia)
  4. wierność wobec życia zakonnego i własnego charyzmatu (czyli wierność duchowi Założyciela, wskazaniom ewangelicznym oraz świętości życia)[18] .

Tożsamość zarówno osoby konsekrowanej jak i instytutu zależy od wierności w wyżej wymienionych płaszczyznach. „Wierność charyzmatowi Założyciela pokrywa się z wiernością własnej tożsamości ludzko–chrześcijańsko–zakonno–charyzmatycznej. Wymaga to od każdej osoby konsekrowanej potraktowania swojego powołania integralnie, bez zaniedbywania żadnej jego płaszczyzny czy wymiaru. Najpierw jest człowiek, potem chrześcijanin włączony we wspólnotę kościelną, a w końcu zakonnik składający profesję rad ewangelicznych w konkretnym instytucie życia konsekrowanego”[19] . Zatem przyswojenie tożsamości charyzmatycznej jest ostatnim etapem formacji zakonnika, która de facto nigdy się nie kończy[20] .

Zakończenie

Charyzmat dominikański jest darem Ducha Świętego. Nie da się uchwycić go na papierze. Należy wyraźnie podkreślić: to, co zostało napisane o charyzmacie – nie jest charyzmatem w sensie stricte. Charyzmat dominikański żyje w ludziach i to, w jaki sposób jest realizowany, zależy od twórczej wierności każdego z nich. Ten oryginalny „klimat duchowy” jaki wypływa z realizacji charyzmatu i mu towarzyszy nazywamy dominikańską duchowością. Źródłem charyzmatu jest Duch Święty, z kolei charyzmat jest źródłem duchowości.

Jak zatem badać treść dominikańskiego charyzmatu? Warto zwrócić się do metody resourcement (tzw. „doźródlenia”), a źródła, które są dostępne do poznawania charyzmatu to:

1. historia – jak charyzmat przejawiał się w poprzednich wiekach; 2. dokumenty Kościoła dotyczące życia konsekrowanego – na nich bazuje teologia charyzmatu zakonnego i życia konsekrowanego; 3. dokumenty Zakonu – szczególnie Reguła i Konstytucje, oraz Akta kapituł i listy generałów Zakonu; 4. życie Kościoła – jakie są oczekiwania Kościoła (powszechnego i lokalnego) wobec dominikanów; 5. konkretni ludzie i wspólnoty, które są ożywiane charyzmatem dominikańskim (dzielenie się przeżywanym charyzmatem, dyskusja); 6. duchowa więź z Założycielem Badanie istoty dominikańskiego charyzmatu jest nauką teoretyczną ponieważ nie badamy charyzmatu samego w sobie, tylko jego manifestacje, przejawy realizacji (duchowość). Jednak w tym tkwi jego żywotność; nie można bowiem zamknąć charyzmatu w ścisłe ramy (niebezpieczeństwo ideologizacji), ponieważ pozostaje on dla człowieka, nawet obdarzonego tym charyzmatem, tajemnicą, swego rodzaju misterium. Przed tą tajemnicą należy się pokornie pochylić i uznać niewystarczalność narzędzi naukowych. Na każdym z nas ciąży jednak obowiązek odnalezienia w sobie tego samego charyzmatu, który ożywiał naszego Założyciela. „Nie wystarczy tylko sam fakt zauważenia, samo stwierdzenie: „O! mam charyzmat Założyciela”. Musi nastąpić surowa konfrontacja, oczyszczenie jakby w ogniu, z odwagą”[21] . A pierwszym miejscem tej konfrontacji jest modlitwa. W posoborowym dokumencie Evangelica Testificatio Paweł VI nawołuje: „Nie zapominajcie tego, o czym świadczy historia: wierność modlitwie lub jej zaniedbanie są znakami żywotności lub upadku życia zakonnego” (ET 42).

Charyzmat dominikański z racji swej specyfiki (wcielanie esencjalnego wymiaru Ewangelii) jest charyzmatem Założyciela, co niesie ze sobą pewne konsekwencje w jego interpretacji. Dominikański charyzmat Założyciela akcentuje bowiem wyraźnie posłuszeństwo duchowi świętego Dominika i przez to kreuje całościową wizję Instytutu (charakter wszystkich elementów życia zakonnego). Stąd nieuzasadnione są zdania o nieistnieniu specyficznej duchowości dominikańskiej z dwóch powodów: 1) każdy charyzmat zakonny posiada specyficzną duchowość ze swej natury; 2) duchowość dominikańska nie jest niczym innym jak wierną realizacją charyzmatu dominikańskiego.Odnowa rozpoczęta blisko 50 lat temu trwa nadal. Jesteśmy wezwani do pogłębiania naszej tożsamości, nieustannego odkrywania charyzmatycznego daru powołania oraz poznawania naszej duchowości. A jest to niezbędne by dziś wiernie realizować nasze powołanie. Jak podkreślają Konstytucje: „odpowiedzialność za własną formację ciąży w pierwszym rzędzie na samym kandydacie, dobrowolnie współpracującym z łaską powołania” (LCO 156). Dlatego każdy z dominikanów jest wezwany do konfrontacji ze swoim powołaniem i ze swoim stylem życia. „Odpowiedzialnym, pierwszym podmiotem odnowy jest każdy powołany do życia zakonnego. Przedmiotem – wszystko, całość. Głównym odniesieniem, rdzeniem – charyzmat Założyciela. Narzędziem, zaczynem i przewodnikiem jest uporządkowana, dogłębna refleksja teologiczna”[22] .Na koniec pozwolę sobie podzielić się osobistą refleksją. Podczas rozmów z księżmi diecezjalnymi czasami mogłem usłyszeć, że w pewien sposób zazdroszczą nam faktu bycia w Zakonie Braci Kaznodziejów. To oni mi uświadomili, że nie jesteśmy tylko „zgromadzeniem księży”, którzy po prostu mieszkają razem, lecz jesteśmy członkami jednej rodziny, z jej historią i tradycją, z jej świętymi i błogosławionymi, rodziny, która posiada niezwykle inspirującą i pasjonującą duchowość. To zakorzenienie tworzy naszą tożsamość i sprawia, że rzeczywiście stajemy się braćmi, którzy uczestniczą na różne sposoby w tej samej misji.Bycie w tym Zakonie poczytuję sobie za wielką łaskę. 


[1] P. Liszka, CMF, Charyzmatyczna moc życia zakonnego, s. 158.

[2] W odróżnieniu od zakonów nie posiadających charyzmatu Założyciela, które powołane do wypełnienia konkretnej misji powinny na nowo zdefiniować cel i charakter Instytutu (tzw. redefinicja Instytutu).

[3] P. Liszka, CMF, Charyzmatyczna moc życia zakonnego, s. 175.

[4] Por. Tamże, s. 163: „ W sensie właściwym, ontologicznym, członkowie Instytutu otrzymują tylko chryzmat Założyciela. Nie jest to ten sam dar, który był w osobie Założyciela, ale jest to dar taki sam, tego samego rodzaju i tej samej mocy. Oprócz tego charyzmatu określającego tożsamość Instytutu, otrzymują oni dary osobiste, oraz specjalny dar umożliwiający czerpanie z duchowości Założyciela, aby umożliwić odpowiednie naśladowanie jego osobistych cech”.

[5] Por. T. Ledóchowska, OSU, Problem charyzmatu instytutu zakonnego, dz. cyt., s. 16.

[6] „Pełniejsza dojrzałość powołania kapłańskiego i zakonnego zależy również, nawet w decydującej mierze, od formacji doktrynalnej, która zwyczajnie dokonuje się albo w ośrodkach naukowych na poziomie uniwersyteckim, albo w wyższych szkołach czy instytutach przygotowanych do tego w specjalny sposób” (MR 31).

[7] P. Liszka, CMF, Charyzmatyczna moc życia zakonnego, s. 115.

[8] Por. Providence 2001, 89: „Tożsamość kapłańska i zakonna została dziś osłabiona. (…) W dzisiejszych czasach kapłan, szczególnie w posłudze duszpasterskiej, może zaleźć się nieco odizolowany od otaczającego go społeczeństwa. Musi również walczyć o równowagę pomiędzy swoją tożsamością sakramentalną a rolą przywódcy i koordynatora duszpasterskiego zaangażowania świeckich, potrzebnego różnorodnej i dużej wspólnocie parafialnej”.

[9] Problemem pojęcia „rodzina dominikańska” zajął się w swoim doktoracie Tomasz Wytrwał OP. Jest to pozycja niezwykle pomocna w poznaniu i zrozumieniu nurtów teologii życia zakonnego przejawiających się na kapitułach generalnych po roku 1946. Por. T. Wytrwał OP, Pojęcie „Rodzina dominikańska” w świetle akt kapituł generalnych Zakonu Kaznodziejskiego w latach 1946–2001, Wrocław 2007.

[10] Por. River Forest 1968, s. 108.

[11] Madonna dell’Arco 1974, s. 234.

[12] T. Wytrwał, OP, Pojęcie „Rodzina dominikańska” w świetle akt kapituł generalnych Zakonu Kaznodziejskiego w latach 1946–2001, s. 123. Pojęciu patrimonium, czyli spuścizny Założyciela jest poświęcona ciekawa monografia Bożeny Szewczul. Por. Szewcul B., Troska o zachowanie patrimonium przez Instytuty życia Konsekrowanego na podstawie dokumentów kościelnych z lat 1917–1996, Warszawa 2002.

[13] Por. Bolonia 1998, s. 148.

[14] Należy zwrócić uwagę, że podstawowy dokument Zakonu nosi nazwę Księga konstytucji i zarządzeń Braci Zakonu Kaznodziejów. W stosunku do poprzednich wydań, które nosiły tytuł Księga konstytucji i zarządzeń Zakonu Braci Kaznodziejów, nowe wydanie suponuje istnienie jakiegoś ogólnego, bliżej nieokreślonego Zakonu Kaznodziejskiego, do którego przynależą między innymi bracia, siostry i świeccy dominikanie. Jest to konsekwencja zniesienia podziału na I, II i III zakon. W perspektywie charyzmatycznej przyjęcie tego typu rozumowania jest niedopuszczalne. Trudno jest przyjąć, by Duch Święty udzielał jednego, tego samego, bliżej nie określonego daru do życia w świecie (III Zakon – tercjarze), do życia w warunkach monastycznych (II Zakon – mniszki) i do działalności apostolskiej (kontemplacyjno–czynnej) (I Zakon).

[15] J. Phan Tan Thanh, OP, Spirituality of the Dominican Family, s. 243.

[16] Providence 2001, 90.

[17] Dokument w całości dostępny na: http://dominikanie.com.pl/old/gillet.htm (27.02.2010).

[18] J.W. Gogola, OCD, Zasady wierności charyzmatowi Założyciela, s. 13.

[19] Tamże, s. 286.

[20] W Zakonie Braci Kaznodziejów istnieje podstawowy podział na trzy typy formacji: w czasie trwania nowicjatu, po nowicjacie i stała. Por. Księga konstytucji i zarządzeń Braci Zakonu Kaznodziejów, wyd. VI, Poznań 2003, s. 80–110. Formacja stała dotyczy wszystkich braci, którzy ukończyli formację podstawową.

[21] P. Liszka, CMF, Charyzmatyczna moc życia zakonnego, s. 191–192.

[22] Tamże, s. 192.

Fragment: Adam Wyszyński, Gdy światło gaśnie. Poszukiwacze zaginionej duchowości, źródło: teofil.dominikanie.pl.

 

Zobacz także