Poznać imię Boga

Środa IX tyg. zw., rok I, lit. słowa: Tb 3,1–11.24–25–23, Mk 12,18–27–17

Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych (Mk 12,27).

Ten fragment, obecny we wszystkich ewangeliach synoptycznych, wspaniale ukazuje prawdę o więzi człowieka z Bogiem. Aby go jednak dobrze zrozumieć, potrzeba kilku wyjaśnień.

Przede wszystkim Pan Jezus w odpowiedzi na argument saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania (Mk 12,18), odwołuje się do jednego z najważniejszych tekstów Starego Testamentu, do objawienia się Boga Mojżeszowi u stóp Góry Synaj. Tam na prośbę Mojżesza Bóg powiedział coś sam o sobie. Tam także usłyszeliśmy Jego „imię”:

Jestem , który Jestem [Jhwh] (…) Tak powiesz Izraelitom: Jestem , Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia (Wj 3,14n).

Na ten fragment bardzo często powołują się świadkowie Jehowy w swoich polemikach z Kościołem. W dzisiejszej Ewangelii otrzymujemy najbardziej autentyczny komentarz odnoszący się do tego fragmentu, komentarz wypowiedziany przez samego Syna Bożego!

Pan Jezus wprawdzie nie wyjaśnia samego określenia Jestem , który Jestem , byłoby to wówczas odczytane jako bluźnierstwo. Wypowiadać to imię mógł tylko jeden raz w roku arcykapłan w Miejscu Najświętszym! Niemniej Pan Jezus wskazuje na zasadniczy sens tego fragmentu. Pan Jezus odwołuje się to tego testu, aby wykazać, że istnieje zmartwychwstanie, albo mówiąc inaczej – życie wieczne. Otóż cała argumentacja Pana Jezusa zawiera się w zdaniu: Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych (Mk 12,27), które stanowi wniosek z wypowiedzi samego Boga o sobie: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. W naszym języku nie jest to jednoznaczny argument. Zdanie: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba może bowiem znaczyć: „Jestem Bogiem, który był Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba” i dlatego nie wynika z niego jednoznacznie, że Abraham, Izaak i Jakub żyją obecnie. Inaczej jest jednak w języku hebrajskim i inaczej zatem z biblijnym rozumieniem słowa „jestem”. Biblijne „jestem” jest żywą relacją. Żeby to zrozumieć, warto przeczytać trzeci rozdział Księgi Hioba, który mówi o szeolu, miejscu spoczywania zmarłych. Przebywające w nim postacie są „martwe”, to znaczy nie żyją, ale jednak istnieją! Śmierć w Biblii nie oznacza unicestwienia, ale przejście do „krainy cienia”, czyli miejsca, gdzie człowiek nie spotyka się z Bogiem, nie staje przed Bogiem, czyli nie jest przed Bogiem. „Jestem Bogiem Abrahama…” oznacza zatem żywą więź. Bóg nie może być Bogiem kogoś, kto nie żyje. A jeżeli nawet byłby w szeolu, to Boże „Jestem jego Bogiem” oznacza więź, a zatem życie.

Na ten argument Pana Jezusa saduceusze zamilkli i nie mieli niczego do powiedzenia. Ten argument był dla nich nie do podważenia.

Ale Boże imię Jestem (Jahwe) jest Jego zawołaniem na najdalsze pokolenia, zatem odnosi się także do każdego z nas. O co w nim chodzi? Chodzi o to samo, o co chodziło w życiu Abrahama, Izaaka i Jakuba, o żywą więź. Nie chodzi zatem o samo brzmienie imienia, o nazwę, ale o więź, która daje życie i to życie wieczne. Przez wskazanie na doświadczenie życiowe Patriarchów Pan Jezus chciał, byśmy weszli w taką samą więź zawierzenia i przez to dostąpili życia. On jako Człowiek sam przeszedł tą drogą. Całkowicie zawierzył Ojcu swój los. W sposób dramatyczny wyraziło się to modlitwą na krzyżu: Ojcze w ręce Twoje oddaję ducha mego. A przez to, że uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (…) Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię (Flp 2,8n).

Dla nas Boże Jestem otrzymuje ostateczny kształt w Jezusie Chrystusie: On jest Bogiem z nami – Emmanuelem. Boże Jestem to po prostu Jezus Chrystus, Boży Syn, który stał się Człowiekiem. Jestem , czyli jestem z wami najdalej, jak tylko można sobie to wyobrazić: jestem z wami aż po bycie jednym z was, aż po postać sługi i śmierć za nas jako przyjaciół. Pan Jezus wyraźnie do tego nawiązuje w swoich wypowiedziach: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem (J 8,28). Miłość do końca wyrażona śmiercią na krzyżu stała się w ten sposób najpełniejszym objawieniem Bożego imienia Jestem , który Jestem [Jhwh]. Żeby nie było wątpliwości, że nie chodzi jedynie o sam gest miłości, który by tylko coś dodawał do naszego życia, a nie był konieczny, Pan Jezus mówi wyraźnie: Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach swoich (J 8,24). Jego Ja Jestem ma zatem charakter rozstrzygający: albo życie, albo śmierć, zgodnie z biblijnym pojęciem życia. Jest to zatem Boże Jestem.

W tym kontekście „poznać imię Boga” albo „wezwać imię Boga” oznacza wejście w taką żywą więź, którą tu na ziemi wyraża nasze posłuszeństwo. Z jednej strony chodzi o posłuszeństwo Jego przykazaniom, ale rozumianym nie jako przepisy prawa, lecz wskazania autentycznego życia. Tego, jak należy podejść do przykazań, trzeba się uczyć od Pana Jezusa z Jego komentarza do nich z tak zwanego „Kazania na Górze”. Z drugiej strony, co wydaje się ważniejsze i bardziej żywotne, należy być posłusznym Jego głosowi, który do nas dochodzi przez sumienie w żywym dialogu z Nim.

Dialog ten prowadzimy przez modlitwę, a właściwie ona sama jest tym dialogiem. Przyjmuje ona nieraz dramatyczny wymiar sporu o prawdę i dobro. Ale do takiego sporu Bóg nas wręcz zachęca: Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna (Iz 1,18). Przykład takiego sporu mamy w modlitwie Sary, córki Raguela z Ekbatany z Medii oraz Tobiasza starszego. Ich życie naznaczone było cierpieniem niezasłużonym. Dlaczego?! Modlitwa w dramatycznej sytuacji z jednoczesnym zawierzeniem Bogu dosięga Go i przynosi uzdrowienie całej sytuacji – Bóg posyła archanioła Rafała, aby uleczyć obydwoje: Tobiasza i Sarę.

Bóg przychodzi, aby dać życie, a nie śmierć: Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Ta prawda odnosi się także do nas. W Eucharystii dotykamy tajemnicy obdarowywania nas życiem.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 3, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także