Poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę (Ef 3,19)

Twoja miłość, dobry Jezu,
Odpoczynkiem jest dla myśli,
Bez przesytu ją napełnia
I rozbudza głód wciąż nowy.

Dzisiejsza uroczystość (Najświętszego Serca) porusza we mnie wiele myśli i uczuć. Serce Człowieka, którym Jezus pokochał wszystkich ludzi. Nie pokochał ludzkości, ale właśnie wszystkich ludzi. Każdego człowieka. Miłość, która dziś – dzięki Bogu! – nie jest pokazywana jako ideał i wezwanie czy wymaganie, ale jako fakt. Miłość Jego do nas, do mnie. (Syn Boży umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. [Ga 2,20]) Miłość, która nie ma nic wspólnego z kiczowatymi obrazkami w tonacji różu i błękitu, z rozmytym spojrzeniem hermafrodyty, który przedrzeźnia Chrystusa. Przeciwnie, miłość pełna mocy i nowości, życia i wolności, miłość nieskrępowana, bo przewyższająca wszelką wiedzę.

Gdy Paweł o niej pisze, mówi, że mamy śmiały przystęp do Ojca. A wie, o czym mówi. W końcu sam siebie nazwał poronionym płodem, bezbożnikiem i zabójcą świętych. Wie jak bardzo zmieniła się jego droga, wie, co znaczy przejście od ciasnego fundamentalisty religijnego, pełnego dobrych intencji i najlepszej biblijnej wiedzy, do nieskrępowanego wyznawcy Chrystusa, którego prawem jest Duch i wolność, którą On daje. Paweł poznał tę pełną mocy miłość i zmagał się nie raz, by przy niej wytrwać. Miłość, której imię poznał pod Damaszkiem.

Nie sposób mi dziś nie myśleć o tych wszystkich osobach, które przychodzą po radę czy do spowiedzi, a związane są lękiem, buntem lub prawem, a przez to związanie nie są zdolne uwierzyć w miłość do nich. Miłość, która pozwoliła odebrać sobie życie, a jeszcze jakby tego było mało, po śmierci przebić sobie bok. Dla nich, dla każdego indywidualnie, bez wyjątku i bez granic. Znękani i zbolali dzielą się swoimi problemami, a spowiednik choć współczuje i chce im nieba przychylić, nie umie im pomóc, bo miłość jest cicha i pokorna, a obolałe serca głośne i zatrwożone, niezdolne w nią uwierzyć.

Myślę też o tych penitentach (i o sobie samym), którym grzech przychodzi łatwo i trwać w nim potrafią beztrosko. Za Franciszkiem chce się wołać i płakać o miłości, która jest niekochana.

"Panie spraw, by do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu. Amen."

Zwycięstwo, na które mam nadzieję to oczywiście miłosierdzie, które przychodzi do nas mimo drzwi zamkniętych. Ale jak wielka szkoda dzieje się tym, którzy nie mogą, nie potrafią, nie chcą przyjąć mocy miłości już dziś. Zwlekają, choć bok został otwarty i takim pozostaje…


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Grabowski OP

Tomasz Grabowski OP na Liturgia.pl

Od początku zaangażowany w działalność Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, w latach 2005-2010 jego dyrektor, a od przekształcenia w Fundację – prezes w latach 2010-2016. Od września 2016 r. prezes Wydawnictwa Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego „W drodze” w Poznaniu i stały współpracownik Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.