Poznanie Jezusa

Wtorek IV tygodnia okresu wielkanocnego, lit. słowa: Dz 11,1–18; J 10,11–18

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je (J 10,27).

Istnieje głęboka tajemnica poznania Chrystusa. W niej zawiera się klucz do wiary. Kto Go poznaje, nie ma wątpliwości. Tak było w przypadku św. Pawła i innych nawróconych. Kto Go nie poznaje, nie jest w stanie naprawdę uwierzyć. Może co prawda na zasadzie tradycji uważać, że Jezus jest Mesjaszem, ale nie zrozumie tej prawdy w pełni.

Wydaje się, że dzisiejszy kryzys wiary polega na utożsamieniu chrześcijaństwa z pozostającą po wierze tradycją, której jednak już nie ożywia autentyczna wiara.

Poznanie Jezusa dokonuje się przez głębię słuchania. Jeżeli ktoś autentycznie słucha wewnętrznego głosu, wcześniej lub później spotka Jezusa, który o sobie powiedział, że jest drogą, prawdą i życiem (J 14,6). Kto szuka, znajduje. Przykładem tej prawdy jest wspomniany św. Paweł, który był gorliwy w służbie Bogu. Całym sobą szukał Boga. Robił to według swojego wyczucia. Jego gorliwość stała się podstawą dla Bożej łaski, która przemieniła jego myślenie. Podobnym przykładem jest Natanael, czyli apostoł Bartłomiej, którego spotkał Filip i przyprowadził do Jezusa. Pan Jezus, zanim tamten się odezwał, powiedział o nim: To prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu (J 1,47). Na zdziwienie Natanaela, skąd go zna, Pan Jezus wskazał na tajemniczy moment „pod drzewem figowym”. Prawdopodobnie Natanael doświadczył wtedy czegoś w swoim wnętrzu i potem w Osobie Jezusa odkrył tożsamość tego, co wewnętrznie spotkał.

Z naszej strony rozstrzygająca jest postawa autentycznego szukania. Właśnie taka postawa jest według św. Benedykta warunkiem przyjęcia kogoś do klasztoru. Pan Jezus z kolei wzywa: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha (Mk 4,9). Święty Augustyn uważa, że nasze poznanie prawdy jest możliwe dzięki temu, że ktoś nam w głębi mówi, co jest prawdą. Zatem poznawanie w istocie polega na słuchaniu. Jednak aby usłyszeć, nie wystarczy sam słuch, trzeba jeszcze chcieć usłyszeć. Kiedy pragniemy jedynie potwierdzenia swoich uprzednich mniemań, nie przyjmujemy głosu prawdy, choć nawet możemy go słyszeć. Łatwo znajdujemy usprawiedliwienie swoich wyborów i argumenty, które odrzucają dochodzącą do nas prawdę.

W Ewangelii Pan Jezus mówi swoim rozmówcom, którzy domagali się od Niego jasnego powiedzenia, czy jest Mesjaszem:

Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec (J 10,25n).

Żydzi nieraz domagali się od Niego znaku, co jest paradoksem, gdyż w Ewangeliach takie żądanie pojawiało się zaraz po dokonanych cudach, które były wyraźnie takimi znakami. Jeżeli ktoś szuka czegoś innego, nie zobaczy tego, co mu się pokazuje. To niebezpieczeństwo dotyczy nie tylko żyjących wówczas Żydów, ale także nas. Nieraz, podobnie jak oni, szukamy jakichś nadzwyczajnych potwierdzeń, a nie słuchamy sercem, w którym rozbrzmiewa głos Pana.

Najlepiej potwierdzają to pozytywne przykłady ludzkich nawróceń. One uświadamiają nam, że w głębi naszego serca obecny jest wewnętrzny Nauczyciel, który prowadzi nas ku prawdzie. Dzieje Apostolskie ukazują, jak przez rozproszonych uczniów prawda Ewangelii docierała z Jerozolimy do wielu. I docierała do ludzi, o których uczniowie nie myśleli, że się kiedyś nawrócą. Tajemnica wewnętrznego słuchania właściwie jest tożsama z tajemnicą obecnego w naszych sercach od samego poczęcia Bożego Ducha. Właśnie ten Duch prowadzi nas do poznania całej prawdy objawionej w Chrystusie.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2b, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także