Proroctwo z końca lat 50-tych

Poniższy fragment pochodzi z książeczki autorstwa Christine Mohrmann, holenderskiej filolożki klasycznej, specjalistki od łaciny wczesnochrześcijańskiej, założycielki czasopisma "Vigiliae Christianae", świetnie znanego wszystkim badaczom zajmującym się starożytnością chrześcijańską. Wiosną 1957 r.

Wiosną 1957 r. wygłosiła na Catholic University of America trzy wykłady poświęcone początkom i specyfice łaciny liturgicznej, które zostały następnie łącznie wydane pt. Liturgical Latin – Its Origins and Character. W trzecim wykładzie pojawia się niezwykle przenikliwe, wręcz prorocze, stwierdzenie dotyczące konsekwencji porzucenia tradycji języka sakralnego oraz przerzucenia rozumienia tradycji na badania naukowe (co do tego ostatniego warto zauważyć, że mówi to naukowiec z krwi i kości). Sapienti sat.

„Kiedy dobiegł końca okres starożytny, a chrześcijaństwo zostało przyjęte przez nowe ludy, posługujące się swoimi językami, Kościół zachodni nie tylko utrzymał łacinę w swoich ceremoniach, ale użył jej również jako narzędzia przekazywania kultury młodym narodom germańskim. Umożliwiło im to zachowanie żywej ciągłości z chrześcijańską starożytnością, z tym światem, w którym miał miejsce historyczny fakt Odkupienia oraz pierwsze głoszenie, i z którym chrześcijaństwo i sami chrześcijanie, niezależnie od tego, w której części świata żyją i jakim językiem mówią, czy tego chcą czy nie, muszą pozostać w łączności. Chrześcijaństwo bowiem nie jest pozaczasowym mitem, ale opiera się na historycznym fakcie, mającym swojej konkretne umiejscowienie w czasie. Łacina stanowi zatem vinculum unitatis, nie tylko w sensie horyzontalnym, ale również wertykalnym, zaś łacina liturgiczna jest jakby żywym elementem Kościoła, który pozwala tej wertykalnej więzi przetrwać. Można to wyrazić w prostszy i bardziej konkretny sposób. Jeśli liturgia zaczęłaby być celebrowana w całości wyłącznie w językach narodowych różnych krajów, a modlitwy brewiarza byłyby wypowiadane przez każdego tylko w jego własnym języku, łacina jako język Kościoła automatycznie stanie się martwa, a nasze ostatnie więzy ze starożytnymi źródłami zostaną bezpowrotnie zerwane. Oczywiście uczeni będą dalej badali pisma pierwszych wieków, ale tam, gdzie tradycja jest ustalana tylko przez samych uczonych, tam nie ma kultury, nie ma duchowości. Gleba samej nauki nie jest wystarczająco odżywcza, aby rosły na niej żywe rośliny” (Ch. Mohrmann, General Characteristics of Liturgical Latin, w: eadem, Liturgical Latin – Its Origins and Character, Washington 1957, s. 87).

Przekład dwóch pierwszych wykładów jest już dostępny na łamach kwartalnika „Christianitas” (nr: 56/57 i 58) oraz w sieci: „Języki sakralne i hieratyczne”„Łacina wczesnochrześcijańska a początki łaciny liturgicznej”. Wykład trzeci ukaże się niebawem.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.