Prorok, Chrzciciel, Męczennik

Jan Chrzciciel, największy spośród narodzonych z niewiasty (por. Mt 11,11), w Kościele zachodnim przyćmiony został przez św. Józefa. W Kościele wschodnim wciąż odbiera szczególną cześć, której ślady dostrzec można, jeśli spojrzeć z uwagą na wciąż używane teksty, i w liturgii zachodniej.

W Kanonie rzymskim, w modlitwie Communicantes („Zjednoczeni z całym Kościołem”) wymienia się najpierw chwalebną Bogurodzicę Dziewicę, a po niej świętych Apostołów[1] następnie zaś, już po Przeistoczeniu, w modlitwie Nobis quoque („Również nam”) pojawia się Poprzednik Pański, Jan. W pewien sposób tekst ten jest odbiciem ikony Deesis, gdzie po prawej i lewej stronie Chrystusa Pantokratora stoją właśnie Maryja Dziewica i Jan Chrzciciel. W Liturgii Godzin wspominamy Jana codziennie w pieśni Zachariasza; w hymnie z jutrzni uroczystości Wszystkich Świętych jego wstawiennictwo jest przyzywane zaraz po aniołach, a przed Apostołami[2]. Postać Jana szczególnie często przywoływana jest w Adwencie. Wreszcie obchodzimy dwa osobne święta – dzień jego narodzenia i jego śmierci. Narodzenie świętego Jana jest jedną z sześciu uroczystości, które zachowały po Soborze Watykańskim II wigilię, dzień przygotowania do święta, co też podkreśla wielką cześć, jaką Kościół żywił dla Chrzciciela. Dzień jego męczeńskiej śmierci już nie jest tak uroczysty, chociaż niesie ze sobą głębokie treści.

W swojej homilii Beda Wielebny podkreśla, że Jan cierpiał za prawdę, a więc za Chrystusa, który przecież o sobie powiedział, że jest Prawdą. Ta sama myśl powraca w modlitwie tego dnia: Jan jest nazwany męczennikiem prawdy i sprawiedliwości, za nie oddał życie. Hymn nieszporów, również autorstwa Bedy, ukazuje Jana jako Poprzednika Pana pod każdym względem: Uprzedził swym narodzeniem zrodzenie Pana doczesne, swym chrztem zapowiedział chrzest udzielany w imię Chrystusa, wreszcie przez swą śmierć męczeńską zapowiedział śmierć Pańską. Liturgia bizantyńska idzie jeszcze dalej: kontakion na ten dzień głosi: „Chwalebne ścięcie Poprzednika było Bożym zamysłem, aby przebywającym w Otchłani zwiastował przyjście Zbawiciela”. A troparion zwraca się do świętego Proroka: „Cierpiałeś za prawdę z radością, i będąc w Otchłani zwiastowałeś wcielonego Boga, który gładzi grzech świata i okazuje nam wielkie miłosierdzie”. W ten sposób podkreślone jest wyjątkowe posłannictwo Jana, jedynego, który szedł bezpośrednio przed Panem[3].

W mszale biskupa Leofrica, pochodzącym z X wieku, znaleźć możemy błogosławieństwo na dzień męczeństwa Jana Chrzciciela:

Bóg, który daje wam obchodzić uroczystość świętego Jana Chrzciciela, niech wam pozwoli świętować ją pobożnie, i udzieli darów swego błogosławieństwa. Amen.

Jan, który za głoszenie Prawa Bożego został zamknięty w ciemnościach więzienia, niech przez swoje wstawiennictwo uwolni was od skłonności do uczynków ciemności. Amen.

Jan nie wahał się oddać głowy za prawdę, którą jest Bóg; przez swe wstawiennictwo niech was doprowadzi do Chrystusa, który jest naszą Głową. Amen.

[1] Św. Józef jest tu późnym dodatkiem, bo wprowadzonym dopiero przez Jana XXIII.

[2] Co ciekawe, nie ma tam żadnej wzmianki o św. Józefie.

[3] Dobrze to chyba rozumiał Mozart, który skomponował cudowny utwór ku czci św. Jana Inter natos mulierum, pełen niesłychanej radości, gdzie obok pochwały Jana pojawia się pochwała Baranka, który gładzi grzechy świata.

 

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.