Prośba do kapłanów

Nie wymyślajcie własnych wezwań na ucztę Baranka. Nie tylko dlatego, że to zabronione liturgicznymi przepisami, ale i dlatego, że niszczycie w ten sposób piękno i głębię, i poezję słów, które mają swe źródło w Biblii.

Ecce Agnus Dei, ecce qui tollit peccata mundi. Beati, qui ad cenam Agni vocati sunt. Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Błogosławieni, którzy zostali wezwani na ucztę Baranka.

To prawda, nie są to bezpośrednio cytaty z Pisma, trochę zmieniono tutaj fragmenty z Ewangelii św. Jana (1:29 – czytamy tam: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata) i z Apokalipsy (19:9 – szczęśliwi, którzy zostali wezwani na ucztę weselną Baranka). Ale stoi za nimi tradycja biblijna i tradycja kościelna. Czy trzeba dodawać: Oto Jezus Chrystus, Baranek Boży? Po co? Z obawy, że ktoś z wiernych nie będzie wiedział, że Barankiem Bożym, którego przyjmujemy w Komunii św., jest Jezus Chrystus?

W polskim przekładzie można by za to zmienić, idąc nie tylko za łacińską wersją, ale i za samym greckim oryginałem, „błogosławieni” na „szczęśliwi”. Pewnie jednak nigdy nie zmienią, bo ‘błogosławiony’ brzmi wznioślej i pobożniej…

A przecież Elżbieta mówi do Maryi raz, że jest błogosławiona (Łk 1:42), a drugi raz, że jest szczęśliwa (Łk 1:45); polski przekład dwa razy to oddaje jako „błogosławiona”. Sama Maryja śpiewa, że wszystkie pokolenia będą Ją nazywać szczęśliwą – w polskiej wersji: będą Ją błogosławić. Jezus mówi, że szczęśliwi są ubodzy w duchu, cisi, czystego serca, miłosierni, etc. Po polsku – błogosławieni. Przy wjeździe do Jerozolimy dzieci hebrajskie wołają do Niego, tak samo jak my w czasie mszy: Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie! Dwa różne słowa: błogosławiony szczęśliwy. Szkoda, że tłumacze tego nie dostrzegli, ani w Biblii, ani w mszale.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.